Rząd na początku marca przyjął projekt Ministerstwa Pracy obniżający prowizje emerytalne. Zgodnie z nim od 2010 r. maksymalna opłata od składki spadnie z 7 do 3,5 proc. Ograniczona zostanie też prowizja za zarządzanie.
OFE nie będą mogły pobierać więcej niż 15,5 mln zł miesięcznie.
Według europejskiego komisarza ds. rynku wewnętrznego Charliego McCreevy'ego proponowane zmiany mogą naruszać podstawowe swobody rynku wewnętrznego. - Zwłaszcza swobodę świadczenia usług, działalności gospodarczej i przepływu kapitału - napisał w liście do minister
pracy Jolanty Fedak. Apeluje w nim, żeby polskie władze przy zmianie wysokości opłat wzięły pod uwagę wszystkie zobowiązania Polski wynikające z traktatu europejskiego. - Będę wdzięczny za informowanie mnie i moich służb w tej sprawie - kończy McCreevy.
Jego list to mocne wsparcie dla towarzystw emerytalnych przed batalią sejmową, którą przyjdzie im stoczyć po świętach. Za obniżką opłat są wszystkie partie polityczne. Opozycja liczy nawet, że w czasie sejmowych prac uda się ściąć prowizje jeszcze mocniej. Fundusze emerytalne nie zamierzają jednak składać broni. Wczoraj nie chciały komentować informacji "Gazety", podobnie jak Ministerstwo Pracy. Swoje stanowisko w tej sprawie Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych przedstawić ma dzisiaj.
IGTE już wcześniej groziła, że jeśli rząd zdecyduje się na obniżkę opłat już w najbliższych miesiącach, to zaskarży taką ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. - Nie można zmieniać zasad w czasie
gry - tłumaczyły OFE.
Rząd ustąpił i przesunął obniżkę na przyszły rok. I to nie zadowoliło OFE. Chcą, żeby obniżka była rozłożona w czasie. Jeśli rząd nie zmieni zdania, zagraniczni akcjonariusze towarzystw emerytalnych, którzy już głośno wyrażają zaniepokojenie propozycjami polskiego rządu, grożą złożeniem skargi przeciwko państwu polskiemu do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
- Jako poważny, długoterminowy inwestor w Polsce jesteśmy zaniepokojeni ostatnią propozycją zmian w ustawie o funduszach emerytalnych - mówił Andrea Moneta, prezes Aviva Europa. Jego zdaniem oznaczają one dyskryminację największych funduszy, do których należy m.in. Commercial Union (Aviva jest jego akcjonariuszem). - Dyskryminowanie poważnego inwestora, który przyczynia się do rozwoju Polski, daje zatrudnienie 5 tys. osób i należy do największych inwestorów na rynku akcji i obligacji skarbowych, nie jest pożądanym sygnałem z punktu widzenia międzynarodowej wiarygodności Polski.