Biznes Ludzie Pieniądze

Członek zarządu Millennium: Część pracowników manipulowała sprzedażą

Rozmawiała Nina Hałabuz
09.04.2009 , aktualizacja: 08.04.2009 20:32
A A A Drukuj
Z Arturem Klimczakiem, członkiem zarządu banku Millennium odpowiedzialnym za sieć sprzedaży, rozmawia Nina Hałabuz

Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Nina Hałabuz: Dlaczego Bank Millennium postanowi nie wypłacać premii części pracowników?

Artur Klimczak: Część pracowników manipulowała sprzedażą po to, by osiągnąć wyznaczone cele i otrzymać premie.

Na czym te manipulacje miały polegać?

- Chodziło głównie o karty kredytowe i systematyczne plany oszczędzania. Była grupa osób, które zakładały karty lub otwierały konta na siebie, członków swojej rodziny, znajomych. Potem dokonywali jednej transakcji i rezygnowali z tych produktów.

Ilu pracowników dopuszczało się nadużyć?

- Stwierdziliśmy, że w tym procederze w 2008 r. aktywnie uczestniczyło ok. 300 osób spośród 4 tys. pracowników. Początkowo na liście "podejrzanych" znajdowało się 400 nazwisk, ale sto osób wytłumaczyło nam swoją sytuację. Te osoby otrzymały premie.

Ale ukarano więcej osób?

- Premii nie otrzymało ok. 650 osób.

Dlaczego? Zastosowaliście odpowiedzialność zbiorową?

- Nie. Pracownicy placówek bankowych działają jako zespół. Premie finansowe też są naliczane dla zespołu. Wiele osób wiedziało o nadużyciach, ale przymykało na nie oko, sądząc, że dzięki działaniom kolegów oni też otrzymają nagrodę finansową. Cześć pracowników o nadużyciach nie wiedziała, ale byli beneficjentami tych zachowań.

Pracownicy twierdzą, że bank ich kosztem szukał oszczędności.

- To nieprawda. W ubiegłym roku wypłaciliśmy pracownikom najwyższą premię w historii banku, a w grudniu była ona szczególnie wysoka.

Co w takim razie chcieliście osiągnąć? Na razie macie rzeszę rozzłoszczonych pracowników.

- Chcemy mieć etyczną sprzedaż. Zależy nam też na tym, żeby pracownicy nawzajem się kontrolowali. Jeżeli pracownik oddziału widzi, że jego kolega kombinuje, to chciałbym, żeby o tym powiedział. A nie żeby w takiej sytuacji myślał: "OK. Jeżeli mu się uda, to ja też na tym zyskam. A jeśli on wpadnie, to ja jestem czysty". Mamy za sobą okres bardzo intensywnego rozwoju całego sektora bankowego. Millennium, jak wszystkie banki, rozbudowywało sieć. Przez ostatnie dwa lata zatrudniliśmy ponad 2 tys. nowych pracowników. Pracownicy sprzedaży średnio co miesiąc otrzymywali propozycję przejścia do innego banku, co spowodowało wysoką rotację. To nie była w pełni zdrowa sytuacja i teraz chcemy ją uporządkować.

Ile w Millennium zarabia asystent sprzedaży, a ile konsultant?

- Podstawowa pensja asystenta kształtuje się między 2 a 2,5 tys. zł brutto. Konsultant zarabia od 2,3 tys. zł w małych miejscowościach do 4 tys. zł brutto w Warszawie.

Jaką premię mogą dostać?

- Teoretycznie nieograniczoną. W ubiegłym roku średnia miesięczna premia asystenta wyniosła jednak prawie 700 zł, a konsultanta - 1,2 tys. zł.

Jeżeli pracownik dostaje 1,5 tys. zł miesięcznie na rękę, to czy pokusa kolejnych kilkuset złotych w formie premii nie jest tak duża, że skłania do podkręcenia wyników?

- W stosunku do podstawowego wynagrodzenia premia jest dość wysoka i chcemy, żeby to motywowało sprzedawców do pracy. Ale sprzedaż nieetyczna - a szczególnie taka, w której klienci byliby naciągani - nic nam nie daje. Być może dla pojedynczego pracownika, który w tym roku pracuje w jednym banku, a za rok jest w kolejnym, pokusa wciśnięcia produktów klientowi jest duża. Takie postawy nie leżą w interesie banku i chcemy je wyeliminować.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów