Nina Hałabuz: Dlaczego Bank Millennium postanowi nie wypłacać premii części pracowników? Artur Klimczak: Część pracowników manipulowała sprzedażą po to, by osiągnąć wyznaczone cele i otrzymać premie.
Na czym te manipulacje miały polegać? - Chodziło głównie o karty kredytowe i systematyczne plany oszczędzania. Była grupa osób, które zakładały karty lub otwierały konta na siebie, członków swojej rodziny, znajomych. Potem dokonywali jednej transakcji i rezygnowali z tych produktów.
Ilu pracowników dopuszczało się nadużyć? - Stwierdziliśmy, że w tym procederze w 2008 r. aktywnie uczestniczyło ok. 300 osób spośród 4 tys. pracowników. Początkowo na liście "podejrzanych" znajdowało się 400 nazwisk, ale sto osób wytłumaczyło nam swoją sytuację. Te osoby otrzymały premie.
Ale ukarano więcej osób? - Premii nie otrzymało ok. 650 osób.
Dlaczego? Zastosowaliście odpowiedzialność zbiorową? - Nie. Pracownicy placówek bankowych działają jako zespół. Premie finansowe też są naliczane dla zespołu. Wiele osób wiedziało o nadużyciach, ale przymykało na nie oko, sądząc, że dzięki działaniom kolegów oni też otrzymają nagrodę finansową. Cześć pracowników o nadużyciach nie wiedziała, ale byli beneficjentami tych zachowań.
Pracownicy twierdzą, że bank ich kosztem szukał oszczędności. - To nieprawda. W ubiegłym roku wypłaciliśmy pracownikom najwyższą premię w historii banku, a w grudniu była ona szczególnie wysoka.
Co w takim razie chcieliście osiągnąć? Na razie macie rzeszę rozzłoszczonych pracowników. - Chcemy mieć etyczną sprzedaż. Zależy nam też na tym, żeby pracownicy nawzajem się kontrolowali. Jeżeli pracownik oddziału widzi, że jego kolega kombinuje, to chciałbym, żeby o tym powiedział. A nie żeby w takiej sytuacji myślał: "OK. Jeżeli mu się uda, to ja też na tym zyskam. A jeśli on wpadnie, to ja jestem czysty". Mamy za sobą okres bardzo intensywnego rozwoju całego sektora bankowego. Millennium, jak wszystkie banki, rozbudowywało sieć. Przez ostatnie dwa lata zatrudniliśmy ponad 2 tys. nowych pracowników. Pracownicy sprzedaży średnio co miesiąc otrzymywali propozycję przejścia do innego banku, co spowodowało wysoką rotację. To nie była w pełni zdrowa sytuacja i teraz chcemy ją uporządkować.
Ile w Millennium zarabia asystent sprzedaży, a ile konsultant? - Podstawowa pensja asystenta kształtuje się między 2 a 2,5 tys. zł brutto. Konsultant zarabia od 2,3 tys. zł w małych miejscowościach do 4 tys. zł brutto w
Warszawie.
Jaką premię mogą dostać? - Teoretycznie nieograniczoną. W ubiegłym roku średnia miesięczna premia asystenta wyniosła jednak prawie 700 zł, a konsultanta - 1,2 tys. zł.
Jeżeli pracownik dostaje 1,5 tys. zł miesięcznie na rękę, to czy pokusa kolejnych kilkuset złotych w formie premii nie jest tak duża, że skłania do podkręcenia wyników? - W stosunku do podstawowego wynagrodzenia premia jest dość wysoka i chcemy, żeby to motywowało sprzedawców do pracy. Ale sprzedaż nieetyczna - a szczególnie taka, w której klienci byliby naciągani - nic nam nie daje. Być może dla pojedynczego pracownika, który w tym roku pracuje w jednym banku, a za rok jest w kolejnym, pokusa wciśnięcia produktów klientowi jest duża. Takie postawy nie leżą w interesie banku i chcemy je wyeliminować.