Biznes Ludzie Pieniądze

Unijne dotacje wreszcie zaczynają przyśpieszać

Konrad Niklewicz, współpraca: domi
10.04.2009 , aktualizacja: 09.04.2009 20:03
A A A Drukuj
W ciągu jednego miesiąca wartość umów o dotację podskoczyła o 5 mld zł. Czy takie tempo wystarczy, żeby w 2009 r. wypłacić z unijnego budżetu 16,8 mld zł?

Żeby w 2009 r. wyciągnąć z budżetu Unii Europejskiej 16,8 mld zł w gotówce - jak planuje rząd - wartość rozpoczętych projektów (czytaj: podpisanych umów) musi być liczona w dziesiątkach miliardów złotych. Ilu dokładnie? - To powinno być ok. 70 mld, 25 proc. tego, co UE dała nam na lata 2007-13. Taka musi być wartość umów podpisanych w tym roku - oblicza Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju regionalnego w rządzie PiS, obecnie prezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości. - I dlatego najnowsze dane przedstawione przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego są doskonałe. Jeśli w kolejnych miesiącach wartość umów będzie przyrastać w tym samym tempie, co najmniej o 5 mld zł miesięcznie, to wystarczy - mówi.

Zdaniem Kwiecińskiego w tej chwili nie trzeba przejmować się tym, że wartość wypłaconych pieniędzy z budżetu UE jest mała. Bo prawdziwa fala wypłat dopiero przed nami - gdy na masową skalę zaczną być realizowane inwestycje, na które teraz są zawierane umowy o dotację.

MRR chwali się też sukcesem w wydawaniu pieniędzy z poprzedniego budżetu Unii (2004-06). Na rząd PO-PSL spadł obowiązek dokończenia wydatków w tej transzy unijnych pieniędzy. I w przypadku wydatków na infrastrukturę transportową (program SPOT) Polska prawdopodobnie pobiła rekord Unii Europejskiej, wydając... 130 proc. przyznanej nam kwoty. Cud? Nie - różnice kursowe i oszczędności na przetargach, które pozwoliły przeskoczyć pierwotną kwotę nominalną.

Przedstawiciele MRR przyznają jednak, że nie wszystko działa tak, jak powinno. Niektóre województwa wyjątkowo słabo radzą sobie z wydawaniem pieniędzy z regionalnych programów operacyjnych. Najgorsze jest Mazowieckie, które - wedle MRR - podpisało tylko osiem umów na 58 mln zł. Podczas gdy np. Małopolskie - 308 umów na 742 mln zł.

Dlaczego Mazowsze radzi sobie tak fatalnie? Aby podzielić ok. 3 mld euro, które regionowi przyznano z budżetu UE na lata 2007-13, kontrolowany przez koalicję PO-PSL urząd marszałkowski powołał Mazowiecką Jednostkę Wdrażania Programów Unijnych. Zatrudnił w niej przeszło 300 osób. Jednostka stała się miejscem kłótni PO i PSL. Partie przez rok spierały się m.in., kto ma być jej szefem. Kolejni dyrektorzy tracili stanowiska. Teraz na jej czele stoi Wiesław Raboszuk, radny PO w jednej z warszawskich dzielnic. Mazowiecka Jednostka cieszy się fatalną sławą wśród przedsiębiorców i firm zajmujących się doradztwem unijnym. Nie można się tam dodzwonić, elektroniczny system składania wniosków stale się zawiesza.

Resort rozwoju przyznaje też, że źle idzie wypłacanie zaliczek na poczet dotacji. Ministerstwo krytykuje m.in. Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, która zarządza dotacjami dla przedsiębiorstw. - PARP nie robi tego tak szybko, jak powinien - powiedziała Bieńkowska. I zapowiada "interwencyjne" spotkanie z szefami PARP. Ten już zapewnia o poprawie. - PARP wdrożył już system zaliczek, podpisuje aneksy i wypłaca pierwsze zaliczki. Wcześniej informowaliśmy firmy o takich możliwościach. Jest to dla nas priorytet i będziemy starali się przyspieszać terminy wypłat dla przedsiębiorców - mówi "Gazecie" Monika Karwat, rzeczniczka Agencji.

W sprawie zaliczek Bieńkowska chce też interweniować u marszałków wojewódzkich. Bo to w regionach jest najgorzej. Aż w pięciu województwach (Wielkopolska, Warmińsko-Mazurskie, Kujawsko-Pomorskie, Podlaskie i Lubelskie) zaliczek wciąż w ogóle się nie wypłaca ze względu na lokalnie przyjęte przepisy.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy