Unijna grupa pod przewodnictwem Jacques'a de Larosiere miała zająć się tym tematem. Minęło kilka miesięcy i rozwiązanie jest. Trzeba wzmocnić nadzory lokalne, ale też rozważyć możliwość wyprowadzenia niektórych kompetencji nadzorczych z poziomu lokalnego, na poziom europejski. Skutkiem takich rozwiązań byłoby ograniczenie wpływu nadzorów lokalnych na odpływ kapitału z nadzorowanego przez nich rynku. Z punktu widzenia ogólnoeuropejskiego wydaje się to rozwiązanie korzystne, bo pozwoli przesuwać kapitał tam, gdzie będzie on lepiej wykorzystany. Jednak dla niektórych rynków lokalnych, gdzie dominuje kapitał zagraniczny, może być to zapowiedź problemów. Dlatego czeka nas ożywiona dyskusja.
Matka zawsze najważniejsza Słupki obrazujące wielkość udziału kapitału obcego w aktywach sektora bankowego w poszczególnych krajach pozwalają przewidzieć, jakie będą stanowiska. Te kraje jak
Polska, gdzie udział kapitału obcego w sektorze bankowym wynosi ponad 50 proc., będą niechętne przekazywaniu uprawnień na poziom europejski. Dlaczego?
W grupie finansowej najsilniejszą pozycję ma zawsze matka, bo to jej przysługują uprawnienia właścicielskie względem rozsianych po różnych krajach córek. Chociaż córka działa jako samodzielny i niezależny podmiot, to jest oczywiste, że pozostaje pod stałym wpływem matki, która jako właściciel decyduje, kto zasiada w jej władzach i ile zarabia. A zatem w sytuacji problemów w grupie, bezpieczeństwo matki zawsze będzie priorytetem. Jeśli ta matka jest cudzoziemką, to priorytet będzie leżał poza granicami państwa, w którym działa córka. I na tym właśnie polega problem tych krajów, gdzie większość podmiotów to córki zagranicznych matek. Nadzór trzeba zorganizować tak, by wzmocnić bezpieczeństwo strategicznie słabszych córek.
Dla bezpieczeństwa córek kluczowe jest określenie tzw. adekwatności kapitałowej. Adekwatność kapitałowa daje nam wiedzę, ile bank musi posiadać kapitału, aby się bezpiecznie rozwijać. Wielkość ta decyduje o stabilności banku, a więc i o bezpieczeństwie zgromadzonych w nim depozytów, zabezpiecza przed ewentualnymi trudnościami, a także wyznacza skalę działalności banku, np. rozwój akcji kredytowej. W czasach kryzysu wielkość ta odpowiada też na ważne pytanie: o poziom kapitału, który podmiot powinien utrzymywać i którego nie wolno wytransferować za granicę. Zaangażowanie kapitałowe właścicieli jest przecież gwarancją i miarą dbałości o bezpieczeństwo banku.
Nikt nie chce płacić za błędy Raport de Larosiere proponuje zmianę. Zgodnie z nią, gdyby nadzory nad matką i córką nie mogły się porozumieć co do wysokości kapitału w córce, decyzja byłaby przesunięta na poziom europejski. Oznacza to zatem faktyczne odebranie nadzorom lokalnym decydującego głosu w tej sprawie. Czy to dobrze, czy źle? Może z poziomu europejskiego łatwiej określić, jaki powinien być poziom kapitału, aby zapewnić bezpieczeństwo podmiotu działającego lokalnie? Być może. Rzecz w tym, że gdyby okazało się, że wysokość kapitału niezbędnego dla bezpiecznego rozwoju banku wyznaczono wadliwie, skutki takiego błędu obciążałyby lokalne systemy gwarantowania lub budżety państw. W koncepcji powołania i przekazywania kompetencji nadzorowi europejskiemu brakuje ważnego elementu - jego odpowiedzialności (finansowej) za własne decyzje.
Raport zauważa ten problem. Przyznaje, że w sytuacji wyprowadzania uprawnień nadzorów lokalnych, powołanie paneuropejskiego systemu gwarantowania byłoby uczciwe. Zaraz potem z uwagi na szereg przeszkód natury politycznej i praktycznej odstępuje od tego postulatu. Mówiąc wprost, nie ma chętnych, żeby na taki system łożyć.
Na ten problem zwraca też uwagę największy krytyk raportu de Larosiere, czyli
Wielka Brytania. Także tam udział kapitału zagranicznego w aktywach sektora bankowego przekracza 50 proc. Stąd ten kraj pozostaje sceptyczny co do proponowanych rozwiązań, czemu dał wyraz w "raporcie Turnera". Wielka Brytania odnosi się w nim do problemów związanych z nadzorowaniem spółek-córek. Podnosi też inny ważny problem: braku nadzoru nad oddziałami banków.
Kto upilnuje córek Podmiot, który postanawia oferować usługi transgranicznie, może w tym celu zakładać samodzielne byty prawne, czyli spółki-córki w poszczególnych krajach, ale może też działać bezpośrednio za pomocą oddziałów. Nadzór lokalny praktycznie nie ma kompetencji nadzorczych w zakresie działającego na jego terenie oddziału. Kompetencje te ma nadzór macierzysty. Skutki takich rozwiązań odczuła ostatnio Wielka Brytania, w związku z kryzysem islandzkim. Na terenie Wielkiej Brytanii miał swój oddział islandzki Landsbanki. Zgodnie z prawem
Islandia była odpowiedzialna za nadzór nad oddziałem swojego banku oraz zagwarantowanie deponentom pokrycia ewentualnych strat gdyby bank upadł.
Bank upadł, a mała Islandia nie była w stanie podołać swoim zobowiązaniom. Będąc pod olbrzymią presją społeczną, rząd brytyjski musiał więc ze swojego
budżetu zapłacić cudze rachunki. Teraz, komentując raport de Larosiere Brytyjczycy argumentują, że gdyby mieli wpływ na sposób prowadzenia biznesu przez oddział Landsbanki, do nieszczęścia by nie doszło. Dlatego, aby zapobiec podobnej sytuacji w przyszłości, domagają się wzmocnienia roli nadzorów lokalnych także nad oddziałami oraz stworzenia systemu gwarancyjnego, który pokrywałby koszty ewentualnego bankructwa. Takie opinie głosił też przebywający ostatnio w Polsce prof. Charles Goodhart z London School of Economics, który podkreślał, że dziś światowy system finansowy potrzebuje mniej globalizacji, a więcej lokalnej kontroli.
Raport jest ważnym krokiem w kierunku uporządkowania architektury nadzorczej nad grupami finansowymi działającymi na terenie całej Unii Europejskiej. Jednak część postulatów jest trudna do wdrożenia z uwagi na uwarunkowania traktatowe w jakich funkcjonuje Unia Europejska (brak kontroli sądowo-administracyjnej decyzji, traktatowe ograniczenie źródeł prawa itp.). Wielu ekspertów uznaje też, że bez wspólnej
polityki fiskalnej i paneuropejskiego systemu gwarantowania, trudno tworzyć jednolity nadzór. Zatem propozycje raportu należy postrzegać jako refleksję o potrzebie zwiększenia wymiany informacji i współpracy pomiędzy nadzorami różnych krajów, która będzie wymagała dalszego doprecyzowania przez ekspertów.
* Dyrektor zarządzający pionem międzysektorowym w Komisji Nadzoru Finansowego (KNF)