Swoje propozycje związki zawodowe zamierzają zgłosić jeszcze w kwietniu w Komisji Trójstronnej. Zgodnie z nimi każdy członek
OFE mógłby przenieść oszczędności do ZUS, przy którym powstałoby towarzystwo emerytalne. Miałoby ono inwestować podobnie jak OFE, czyli zarówno w obligacje, jak i w akcje, tylko bardziej bezpiecznie.
- Pomysł zawiązków zawodowych, aby każdy mógł zabrać składki z OFE i przenieść je do ZUS, jest szkodliwy dla przyszłych emerytów - uważa resort
pracy. W swoim stanowisku propozycje związkowców ministerstwo nazywa próbą "nacjonalizacji" systemu emerytalnego i "zaprzeczeniem reformy z 1999 r.". - Utworzenie towarzystwa emerytalnego zarządzanego przez ZUS wymagałoby zmian podstaw systemu OFE - dodaje.
Na propozycje związkowców nie godzą się też przedsiębiorcy zasiadający w Komisji Trójstronnej. - Możliwość swobodnego wycofania się z OFE prowadziłaby do tego, że na emeryturze musiałyby utrzymywać nas
dzieci - przekonuje Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan. Przypomina, że OFE i ZUS wzajemnie się uzupełniają, gwarantując w ten sposób bezpieczeństwo całego systemu.
Zgody nie ma też na zmianę zasad przechodzenia na emeryturę. Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych chce, żeby zależało to od stażu pracy, a nie - jak teraz - od wieku ubezpieczonego. Kobiety mogłyby przejść na emeryturę po 35 latach pracy, a mężczyźni - 40. - Kto tyle przepracuje, powinien móc odejść na emeryturę - mówi wiceprzewodnicząca OPZZ Wiesława Taranowska.
Według wyliczeń OPZZ osoba zarabiająca przez 35 lat średnią krajową dostałaby 1,5 tys. zł brutto emerytury. - Jeśli zdecydowałaby, że to jej wystarczy, mogłaby przejść na emeryturę - tłumaczy Taranowska. W przeciwnym razie pracowałaby dłużej.
- Kto odejdzie wcześniej, na własne życzenie będzie miał mniej pieniędzy - przyznaje Andrzej Jankowski z Forum Związków Zawodowych. Jego zdaniem mimo to każdy powinien móc o tym zdecydować samodzielnie.
- Kwota np. 1,5 tys. zł, która dziś wydaje się wystarczająca, po kilku latach może okazać się zdecydowanie za mała; a wtedy okaże się, że decyzja o wczesnym odejściu na emeryturę była błędem - ostrzega Mariusz Denisiuk, ekspert w Biurze Rzecznika Ubezpieczonych.
Wątpliwości mają też inne związki zawodowe. Zdaniem eksperta Związku Rzemiosła Polskiego Jana Klimka obecny wiek emerytalny (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn) to "optymalne rozwiązanie, od którego nie należy odchodzić".