Chodzi o system Phorm, który pozwala spersonalizować reklamę kierowaną do internautów na podstawie historii przeglądanych stron. Wystarczy, że ktoś namiętnie ogląda portale kucharskie, by dostał reklamę nowego sprzętu kuchennego.
Brytyjscy dostawcy internetu - bez wiedzy i zgody internautów - korzystali z Phorm, by sprawdzić, jakie pasje i zainteresowania mają ich klienci. Informacje o ściąganych stronach trafiały z serwerów dominującego na rynku BT, a potem do firm, które dzięki temu mogą lepiej namierzyć potencjalnych klientów.
Organizacje konsumenckie i brytyjscy eurodeputowani wielokrotnie protestowali przeciwko temu łamaniu prawa do ochrony danych osobowych w internecie. To na ich wniosek KE wszczęła postępowanie - pierwsze, które dotyczy ukierunkowanej internetowej reklamy.
Głos zabrała nawet unijna komisarz ds. telekomunikacji Viviane Reding. Jej zdaniem technologie takie jak Phorm muszą być stosowane w sposób zgodny z przepisami UE. - Od pewnego czasu obserwowaliśmy sprawę Phorm.
-
Wielka Brytania nie dość energiczne zareagowała na nowe wyzwania związane z prywatnością i łącznością elektroniczną oraz ochroną danych osobowych, jakie powstały w przypadku technologii Phorm - uważa Reding.
KE uważa bowiem, że zgodnie z unijnym prawem internauci zawsze mają prawo do prywatności i ochrony danych.