Biznes Ludzie Pieniądze

Fundusze dwa razy droższe niż na Zachodzie

Maciej Samcik
15.04.2009 , aktualizacja: 15.04.2009 08:04
A A A Drukuj
Co najmniej 2,5 mld zł prowizji zgarnęły w zeszłym roku fundusze inwestycyjne za zarządzanie naszymi oszczędnościami. Choć większość z nich ostatnio przynosi klientom straty, nie mają zamiaru obniżyć prowizji
Część Polaków, aby zachować emeryturę, jak najszybciej powinna zwolnić się z pracy. W przeciwnym razie ZUS przestanie wypłacać im świadczenia
ISTOCK
Część Polaków, aby zachować emeryturę, jak najszybciej powinna zwolnić się z pracy. W przeciwnym razie ZUS przestanie wypłacać im świadczenia
SERWISY

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Choć półtoraroczna bessa na giełdzie przepłoszyła część klientów funduszy inwestycyjnych, to wciąż swoje oszczędności trzyma w nich grubo ponad 2,5 mln osób. Na razie nie mają powodów do zadowolenia. Jesienią 2007 r. mieli ulokowane w funduszach ponad 140 mld zł, dziś została połowa tej kwoty. Klienci wycofali 30 mld zł, a wartość pozostałych oszczędności stopniała o 40 mld zł - do 70 mld zł.

Większość funduszy, nie patrząc na to, czy przynosi klientom zyski, czy straty, zabiera sobie co roku po kilka procent prowizji za zarządzanie ich oszczędnościami. Jak wynika z wyliczeń sieci doradców Open Finance, średnia opłata za zarządzanie wynosi ok. 3,7 proc. dla funduszy akcji i 3,6 proc. dla funduszy zrównoważonych. Mniej płacą tylko posiadacze udziałów w bezpiecznych funduszach - np. w obligacyjnych średnia opłata to 1,4 proc. w skali roku.

Stopy zwrotu podawane przez fundusze w gazetach już uwzględniają pobrane prowizje. Fundusz, którego inwestycje przyniosły faktycznie np. 20 proc. strat, publikuje spadek jednostek np. o 23-24 proc.

Klienci tracą, fundusze zarabiają

Z danych GUS wynika, że w pierwszym półroczu zeszłego roku fundusze dzięki opłatom za zarządzanie zarobiły 1,55 mld zł. Raportu za drugie półrocze jeszcze nie ma, ale z obliczeń "Gazety" wynika, że w tym okresie fundusze dorzuciły do swoich skarbców w formie opłat za zarządzanie jeszcze co najmniej 1-1,2 mld zł. W sumie pobrały od nas 2,5-2,7 mld zł. To i tak mniej niż w rekordowym 2007 r., kiedy dochody funduszy z opłat wyniosły 3,7 mld zł. Ale teraz pod opieką funduszy jest mniej pieniędzy.

Większość funduszy ostatnio nie obniżyła opłat za zarządzanie ani na jotę. - Nie planujemy takich posunięć. Opłaty za zarządzanie nie powinny zależeć od tego, w którym momencie cyklu koniunktury jest giełda - mówi Magdalena Bielak z TFI BZWBK (fundusze Arka). Bernard Waszczyk z Open Finance zanotował, że od początku roku opłaty za zarządzanie obniżyły tylko dwa fundusze ze "stajni" Superfund, pięć funduszy TFI KBC oraz jeden fundusz AIG (w funduszu stabilnego wzrostu opłata spadła z 3 do 2,2 proc.). W ramach promocji opłaty za zarządzanie ścięło też TFI PKO, ale już się z tego wycofało.

Fundusze znacznie chętniej obniżają tzw. opłaty dystrybucyjne pobierane jednorazowo przy wpłacie pieniędzy do funduszu. Wczoraj promocję dotyczącą zniesienia opłaty dystrybucyjnej ogłosił np. TFI Skarbiec. Ale dla długoterminowego inwestora ta opłata, choć wysoka (sięgająca w niektórych funduszach 4,5 proc.), ma mniejsze znaczenie niż coroczna opłata za zarządzanie.

Waszczyk przyznaje, że na tle funduszy zagranicznych - np. Templeton czy Black Rock - wynagrodzenia pobierane przez krajowe fundusze są bardzo wysokie. - Na Zachodzie fundusze mają co najmniej dwa razy niższe opłaty - przyznaje Waszczyk. Jego zdaniem bessa, która tak mocno uderzyła w klientów funduszy, nie skłoni powierników do gestu solidarności. - Obniżając opłaty, dodatkowo zmniejszyliby swoje zyski, i to bez żadnej gwarancji, że dzięki temu pozyskają choćby jednego nowego klienta - mówi Waszczyk.

Kiedy fundusze obniżą prowizje?

Zdaniem Rafała Lorka, niezależnego doradcy finansowego, opłaty za zarządzanie są tak wysokie, że trzeba w ogóle zapytać o sens inwestowania pieniędzy w fundusze. - Sumując wzrosty i spadki giełdowego indeksu WIG w okresie od 1995 r. do dziś, otrzymałem średni zysk 9,7 proc. w skali roku. To więcej, niż można zarobić na lokacie, ale jeśli odejmiemy od tego 4 proc. opłaty za zarządzanie, a tyle biorą niektóre fundusze akcji, to zostaje niecałe 6 proc. Tyle można bez ryzyka mieć na lokacie - mówi Lorek.

Lorek przeanalizował prawie 1,5 tys. kombinacji różnych dziesięcioletnich inwestycji w indeks WIG. Okazało się, że tylko w 28 proc. przypadków roczny zysk z takiej inwestycji wyniósł ponad 14 proc. Nawet po potrąceniu wysokiej opłaty za zarządzanie inwestor wyszedłby z zyskiem wyższym niż na lokacie. - Ale w 72 proc. przypadków zysk z inwestycji w WIG wyniósł mniej niż 14 proc. Jeśli odjąć od tego prowizję dla funduszu, zostanie niewiele - liczy Lorek.

Magdalena Bielak z TFI BZWBK przekonuje, że nasze fundusze mogłyby obniżyć prowizje, ale klienci musieliby zachowywać się tak jak ci na Zachodzie. - Za granicą inwestorzy przywykli do inwestowania długoterminowego. U nas często liczą na szybki zysk w krótkim czasie. Wraz z wydłużeniem horyzontu inwestycyjnego klientów opłaty będą spadały - obiecuje Bielak. - Rynek funduszy w Polsce jest młody, a ilość pieniędzy, którymi zarządzają krajowe TFI, jest wielokrotnie mniejsza od kapitału zarządzanego przez fundusze zagraniczne. Stąd różnice w wysokości opłat - mówi Remigiusz Stanisławek z portalu Opiekuninwestora.pl.

Na razie tylko nieliczne TFI ustalają opłaty tak, by klienci w czasie bessy płacili mniej. Tak jest w TFI Quercus, gdzie część opłaty zależy od tego, jak fundusz będzie sobie radził na tle indeksów giełdowych. Ale i tu stała część opłaty jest tylko minimalnie mniejsza niż u konkurencji - w funduszu akcji wynosi 3,3 proc.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów