Wielu ekonomistów przewidywało, że finanse publiczne będą w tym roku w złej kondycji z powodu kryzysu, a jedną z instytucji, która odczuje to najwcześniej, będzie ZUS. - Budżet państwa będzie musiał przejąć na siebie zobowiązania innych podmiotów sektora finansów publicznych. ZUS powie, że spadają dochody ze składek, że nie ma na renty i emerytury - swoje obawy w lutym w "Gazecie" przedstawiał b. minister finansów Jarosław Bauc. PiS także w lutym alarmował, że może zabraknąć pieniędzy na wypłatę rent i emerytur.
I co się okazało? Przychody Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wzrosły o 6 proc. w pierwszym kwartale w porównaniu z ubiegłym rokiem. I to mimo rosnącego
bezrobocia i hamującej gospodarki!
Większe przychody mogą się jednak szybko rozejść. Szefowie ZUS-u już się martwią, że FUS będzie miał też o wiele większe wydatki niż w zeszłym roku. Waloryzacja rent i emerytur - które są wypłacane z FUS-u - jest wyższa, niż zakłada to ustawa budżetowa. A dzieje się tak ze względu na wzrost płac w zeszłym roku. ZUS musi też brać pod uwagę to, że w zeszłym roku wiele osób postanowiło przejść na emeryturę: albo ze strachu przed obcięciem przywilejów emerytalnych, albo z powodu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał umożliwił mężczyznom urodzonym przed 1949 r. przechodzenie na wcześniejszą emeryturę w wieku 60 lat. Na razie trudno oszacować, o ile wzrosła grupa emerytów, bo ZUS jeszcze rozpatruje wnioski emerytalne, a nie wszystkie będą uwzględniane.
A przed ZUS-em także inne wyzwania finansowe:
• 1 stycznia tego roku weszły w życie przepisy bardzo korzystne dla osób, które nie mają zaświadczeń o zarobkach sprzed lat i z tego powodu ZUS wypłacał im niższą emeryturę bądź rentę. Chodzi o nowelizację ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Rzecz dotyczy obliczania podstawy wymiaru świadczeń rentowych i emerytalnych. Wielu Polaków nie potrafi przedstawić zaświadczeń o zarobkach osiąganych od początku
pracy zawodowej. Wobec tego ZUS nie bierze tych zarobków pod uwagę przy wyliczaniu emerytury bądź renty. Teraz wystarczy przedstawić ZUS-owi zaświadczenie, że pracowaliśmy w danym okresie. I jeśli nie możemy dostarczyć dokumentów świadczących o wysokości płacy, wówczas podstawa naliczenia emerytury lub renty byłaby równa obowiązującemu w tym okresie najniższemu wynagrodzeniu. Do tej pory ZUS przyjmował, że nasze zarobki w tym czasie wynosiły 0 zł. Koszt realizacji ustawy to ok. 300 mln zł rocznie. Trudno jednak te zmiany krytykować, bo dotychczasowe przepisy urągały zasadom sprawiedliwości.
• ZUS cały czas wypłaca też wyrównania do zasiłków macierzyńskich i chorobowych. W zeszłym roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że zasiłki te były zaniżane, bo do podstawy, na bazie której owe świadczenia były wyliczane, nie włączano nagród i prowizji otrzymywanych przez pracownika. Sędziowie zdecydowali, że to niezgodne z konstytucją.
• Kolejne wyzwanie finansowe. Jeśli
kobieta była zatrudniona na etacie, a jednocześnie prowadziła swoją działalność gospodarczą, to nie musiała w związku z tą działalnością płacić składek ZUS-owskich. Wystarczy, że od jej etatowego
wynagrodzenia pracodawca potrącał składki. A co działo się, gdy kobieta przeszła na urlop macierzyński czy wychowawczy i nadal prowadziła działalność gospodarczą? ZUS do tej pory uważał, że wtedy kobieta powinna już płacić składki jak każda osoba, która ma swoją firmę. Jednak Sejm uchwalił na początku kwietnia ustawę o umorzeniu tych składek. Co więcej, jeśli kobieta jednak je płaciła, będąc na urlopie wychowawczym bądź macierzyńskim, to ZUS te pieniądze musi jej zwrócić. Te przepisy mogą wejść w życie 1 sierpnia.
Te zmiany mogą spowodować, że dziura finansowa w ZUS-ie będzie rosła. Ale ZUS jest w kiepskiej kondycji nie z powodu kryzysu, bo wpływy ze składek są na niezłym poziomie. ZUS jest rujnowany przez rozdęte wydatki, które bynajmniej kryzysem nie są spowodowane.
Trudno krytykować waloryzację rent i emerytur czy zmiany przepisów dotyczące przedsiębiorczych matek na urlopach macierzyńskich. Problemem jest natomiast zbyt duża liczba emerytów i rencistów. Pracujemy za krótko, emerytury i renty wciąż kosztują nas zbyt wiele. Niestety, rząd PO-PSL wycofał się z poważnej reformy emerytur mundurowych. Boi się zabrać do górniczych przywilejów emerytalnych. Gdy cały świat podwyższa wiek emerytalny dla wszystkich obywateli, w Polsce na ten temat nikt nie dyskutuje. Dlatego ten garb zapewne szybko nie zniknie.