Anna Streżyńska, przez Urzędu Komunikacji Elektronicznej, dokument wciąż czyta. - Ale poznałam już dość, by powiedzieć, że trochę jestem zawiedziona - przyznaje w rozmowie z "Gazetą". Dlaczego? - Brakuje pogłębionych szczegółowych rozwiązań. To tylko opis koncepcji. Karta wygląda tak, jakby sporządzono ją po to, by zyskać na czasie - mówi Streżyńska.
Chińskie mury zwiększa konkurencję
TP SA stworzyła opasły dokument, tzw. Kartę równoważności, aby bronić się przed rozpoczętym w połowie grudnia ubiegłego roku postępowaniem zmierzającym do podziału na dwie części: hurtową i detaliczną. Pierwsza miałaby być odpowiedzialna za współpracę z operatorami i udostępnianie im łączy, a druga - za obsługę klientów.
Podział ma poprawić jakość usług na rynku telekomunikacyjnym, doprowadzić do powstania w kraju naprawdę szybkiego internetu i przede wszystkim zmniejszyć ceny za połączenia telefoniczne i dostęp do sieci.
Bo dziś zdaniem konkurentów TP SA współpraca przebiega źle. Choć były monopolista ma obowiązek udostępniać infrastrukturę konkurencji, to często pod błahymi pretekstami tego nie robi albo utrudnia ten proces, jak tylko może. Na przykład informacje techniczne niezbędne do podłączenia abonenta konkurencji przekazuje z miesięcznym opóźnieniem lub zwleka z podpisywaniem niezbędnych do współpracy dokumentów.
Karta według TP to program zmian w TP SA, które mają poprawić współpracę na linii były monopolista - konkurencja taniej i szybciej niż poprzez dzielenie spółki. Jak? TP chce uszczelnić przepływ informacji wewnątrz spółki (postawić tzw. chińskie mury między częścią hurtową a detaliczną). Dzięki temu część detaliczna TP i operatorzy alternatywni traktowani byliby tak samo - nikt nie czułby się dyskryminowany.
Nie o taką Kartę chodziło
Największy konkurent TP - Netia - wobec idei Karty jest oczywiście sceptyczny. - Grupa TP, funkcjonując w obecnym kształcie, ma naturalną skłonność do faworyzowania własnej działalności na rynku detalicznym kosztem konkurencyjnych operatorów. Do zmiany tej sytuacji konieczne jest dokonanie rewolucji, a nie wprowadzenie kosmetycznych zmian - podkreśla Karol Wieczorek z biura prasowego Netii.
TP ma jednak większy problem - jak przekonać UKE. Streżyńskiej nie podoba się m.in. to, że "chińskie mury" byłyby kontrolowane za pomocą audytów wewnętrznych, a nie przez regulatora.
Urząd podkreśla, że w Karcie brakuje również zapisu o odrębnym zarządzie dla części hurtowej oraz takim systemie motywacyjnym dla pracowników, który mobilizowałby do jak najlepszego sprzedawania usług. - Karta nie wprowadza też oddzielnych raportów finansowych, które pokazałyby, w jaki sposób ta jednostka zarabia na siebie - mówi prezes UKE.
W Karcie nie ma też zapisu o rozdzieleniu systemów informatycznych części hurtowej i detalicznej. - Jak zatem zapewniona zostanie szczelność części infrastrukturalnej? - pyta Streżyńska.
UKE nie chce dzielić za wszelką cenę
Rzecznik Grupy TP Wojciech Jabczyński odpowiada, że zarzut, iż skuteczność "chińskich murów" nie będzie podlegać odpowiedniej kontroli, jest chybiony. - Karta przewiduje mechanizmy kontroli zaczerpnięte z doświadczeń innych krajów, np. audyt dokonywany przez niezależne firmy zewnętrzne - zaznacza.
TP ostrzega też przed rozdzielaniem systemów informatycznych jako zbyt kosztownym rozwiązaniu. - Byłby to największy projekt informatyczny w kraju - mówi Jabczyński. Podkreśla, że wynika to także z doświadczeń Wielkiej Brytanii, gdzie w 2005 r. dokonano podziału dominującego operatora. - Przedstawiciele BT, którzy dzielili się z TP doświadczeniami, przyznawali, że rozdzielenie systemów informatycznych można ocenić z perspektywy czasu jako operację, która nie była konieczna, a przyniosła duże koszty. Te wnioski uwzględnia realizowany obecnie projekt podziału Telecom New Zealand. Opierając się właśnie na doświadczeniach brytyjskich, zrezygnowano tam z rozdzielenia infrastruktury IT - zaznacza.
Wreszcie, jak przekonuje Jabczyński, Karta nie przewiduje powołania osobnego zarządu dla części hurtowej, ponieważ nie tworzy się nowej spółki. - Przewidziane jest za to wprowadzenie odrębnego systemu motywacyjnego dla pracowników zaangażowanych w obsługę klientów hurtowych - mówi.
Podkreśla też, że TP już dzisiaj podlega obowiązkowi rozdzielenia kalkulacji kosztów usług hurtowych i detalicznych. - Mimo to UKE nie korzysta w pełni z wyników tych sprawozdań -zaznacza Jabczyński.
Co dalej? - Za wcześnie, by odpowiadać na pytanie: Karta czy separacja - mówi Streżyńska. I dodaje: - Nie jestem ortodoksyjnie nastawiona do separacji TP. Nie mam ambicji przejścia do historii jako regulator, który dokonał podziału TP.
Obie strony, jak deklarują, chcą dalej o Karcie i zmianach w niej rozmawiać. Ostateczna decyzja w sprawie podziału ma zapaść jesienią.