Dane, które przedstawił wczoraj na polsko-ukraińskim forum gospodarczym w Świnoujściu wiceminister gospodarki Marcin Korolec, są zatrważające. W styczniu i lutym polski
eksport nad Dniepr spadł o 65 proc. O ponad 40 proc. zmniejszył się również
import ukraińskich towarów do Polski.
- Wycofują się zwłaszcza małe i średnie firmy- tłumaczył szef Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej Jacek Piechota. Kryzys gospodarczy, brak gotówki u ukraińskich partnerów handlowych i związane z tym problemy z płatnością w terminie powodują, że one rezygnują pierwsze.
Polski eksport nad Ukrainę rozwijał się w ostatnich latach znakomicie. W 2008 r. sprzedaliśmy tam towary warte ponad 6 mld dol.
Z forum nadeszły jednak i dobre wieści. Wreszcie ruszyły z miejsca prace nad projektem uruchomienia łącznika energetycznego na prąd stały łączącego
Rzeszów z ukraińską elektrownią w Chmielnickim. - Ukraińska operator sieci Ukrenergo zgodził się przesłać nam dane, dzięki którym będziemy mogli sporządzić studium wykonalności projektu - powiedział "Gazecie" Jerzy Andruszkiewicz, wiceprezes spółki PSE Operator, która zawiaduje naszymi sieciami. Kryzys na Ukrainie spowodował tam ogromny spadek zużycia prądu, ukraińskie elektrownie mogłyby go więc sprzedać w Polsce. Ale choć w Polsce na ukraiński prąd reflektuje np. gdańska Energa, to nie ma go jak przesłać - łącznik. który wybudowano jeszcze w PRL. wymaga gruntownego remontu.
Zgoda na udostępnienie danych to spory postęp - dotychczas Ukraińcy twierdzili, że nie interesuje ich budowa samego łącznika, lecz wyłącznie pełna integracja z europejskim systemem energetycznym UCTE, która umożliwiłaby im odłączenie się od sieci rosyjskiej. Ale integracja z UCTE wymaga co najmniej pięciu lat i od 2 do 4 mld dol. Budowa łącznika pochłonie "tylko" kilkaset milionów i można ją skończyć w dwa lata.