Biznes Ludzie Pieniądze

Za cztery lata będzie tylko cyfra

Rozmawiał Przemysław Poznański
26.04.2009 , aktualizacja: 26.04.2009 20:22
A A A Drukuj
Szybkie powstanie trzech ustaw, które zrewolucjonizują polski rynek telekomunikacyjny i telewizyjny, zapowiada w rozmowie z ?Gazetą? wiceminister infrastruktury Magdalena Gaj. Jest wśród nich megaustawa przyspieszająca rozwój internetu oraz specjalna ustawa cyfryzacyjna, która określi kluczową dla nadawców datę wyłączenia nadajników analogowych i sposób finansowania dekoderów
Magdalena Gaj
Fot. Albert Zawada / AG
Magdalena Gaj
Przemysław Poznański: Resort infrastruktury pracuje nad ustawą porządkującą przejście Polski w erę naziemnej telewizji cyfrowej. Kiedy efekty?

Magdalena Gaj*: Zobowiązałam się w Sejmie, że do końca maja przedstawię strategię Polski w zakresie cyfryzacji. I chcę tego terminu dotrzymać. Odbyło się już spotkanie zespołu, w którego skład wchodzą minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, prezes UKE Anna Streżyńska, w imieniu ministra kultury dyrektor generalny resortu Piotr Dmochowski-Lipski oraz przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski. Razem pracujemy nad ostatecznym tekstem projektu ustawy. Poza tym w UKE i KRRiT toczy się postępowanie w sprawie zmiany rezerwacji dla nadawców z częstotliwości analogowych na cyfrowe. Określiliśmy już datę ostatecznego wyłączenia nadajników analogowych na 31 lipca 2013 r., ale teraz trzeba to zapisać w ustawie. Nadawcy mają bowiem koncesje analogowe do 2015 r. i trzeba im zagwarantować sposób wcześniejszej zamiany tych koncesji na cyfrowe. Podana przez nas data i tak jest późniejsza, niż w większości krajów Unii, gdzie nadajniki analogowe będą wyłączone w grudniu 2012 r. U nas jednak w poprzednich latach niewiele się działo i teraz ponosimy tego konsekwencje. Warto jednak wspomnieć, że pierwsze komercyjne uruchomienie naziemnej telewizji cyfrowej nastąpią jesienią tego roku.

Ustawa przetnie wszelkie spory wokół cyfryzacji?

- Taką mam nadzieję. Ta ustawa będzie odpowiedzialna jednak tylko za pierwszy etap, a więc obowiązywać będzie do momentu uruchomienia pierwszego multipleksu [pasma częstotliwości udostępnionego dotychczasowym nadawcom analogowym]. Nie zajmuje się kolejnymi multipleksami.

Zapiszecie, kto ma płacić za dekodery umożliwiające oglądanie telewizji cyfrowej?

- Mam pomysł na stworzenie Krajowego Funduszu Cyfrowego prowadzonego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Pieniądze pochodziłyby ze środków uzyskiwanych przez UKE z rezerwacji częstotliwości oraz być może z wpływów za koncesje telewizyjne. Tak dofinansowywalibyśmy dekodery, ale też inne działania, choćby edukację w zakresie korzyści, jakie niesie ze sobą internet. Jeśli uzyskamy na to zgodę premiera i ministra finansów, to byśmy to zapisali w ustawie. Ważne, by te pieniądze pracowały na siebie: jeśli zainwestujemy je w edukację, to wzrośnie popyt na nowoczesne usługi, a co za tym idzie - wzrosną podatki od dostawców tych usług i sprzętu. Pojawi się większe zapotrzebowanie na częstotliwości, co da kolejne wpływy do budżetu.

Pani resort pracuje też nad ustawą wspierającą rozwój internetu. Co ona nam da i kiedy wejdzie w życie?

- To niezwykle ważna ustawa. Sprawi, że zwiększy się dostęp do internetu, który jest jednym z najważniejszych czynników rozwoju współczesnej gospodarki. Internet wejdzie pod strzechy. Wzrośnie rozwój społeczeństwa informacyjnego, przyspieszą projekty związane z e-zdrowiem i e-administracją. To wszystko zmniejszy koszty przedsiębiorstw i koszty państwa. Jeśli wszyscy decydenci po drodze wezmą to pod uwagę, to ustawa szybko ujrzy światło dzienne. Myślę, że Sejm mógłby ją przyjąć już jesienią.

Kiedy zobaczymy pierwsze efekty jej działania?

- Inwestycje muszą trwać. Nic nie pojawi się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale pierwsze znaczące efekty powinny już pojawić się po roku, dwóch latach.

A jak szybko będzie gotowa druga część prawa telekomunikacyjnego, która zwiększa uprawnienia klientów wobec firm telekomunikacyjnych?

- Już nad nią pracujemy, bo nie ma czasu na odpoczynek. Zbyt wiele jest zaległości. Na nowelizację całego prawa telekomunikacyjnego czekamy przecież od trzech lat. Aż wstyd. Ale teraz wszystko powinno już pójść szybko. Jak wszystko dobrze pójdzie, to możliwe, że w lipcu przekażemy ustawę do Sejmu.

Ustawa wprowadza kary za rozsyłanie spamu, czyli niechcianych przesyłek e-mailowych, i rozszerza definicję abonenta także na użytkowników usług prepaid. Co jeszcze zyska konsument?

- Spam będzie uznany za czyn nieuczciwej konkurencji, a przy UKE powstanie punkt przyjmowania zgłoszeń o niechcianej korespondencji, tzw. spambox. Z kolei zmianę definicji abonenta wymusza na nas wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Teraz użytkownik prepaid będzie mógł np. zażądać od operatora szczegółowego billingu swoich rozmów - jego prawa zrównają się z prawami osób, które podpisały umowy.

Ważnym zapisem jest też rozdział, który wprost mówi, że UKE może podzielić operatora.

Ustawa wymusza lepsze informowanie o połączeniach o podwyższonej opłacie, wprowadza obowiązek darmowego blokowania takich usług i włączania ich tylko na wyraźną prośbę abonenta. Abonent zostanie wreszcie zwolniony z odpowiedzialności za to, że ktoś podłączył się - poza jego działką czy domem - do skrzynki telefonicznej i nabijał mu rachunek. Bardzo źle, że dotychczas takiego przepisu nie było i abonent musiał za takie rozmowy płacić.

*Magdalena Gaj jest od lutego wiceministrem w resorcie infrastruktury, odpowiedzialnym za telekomunikację. Wcześniej przez osiem lat pracowała w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej, przez trzy ostatnie lata - na stanowisku dyrektora departamentu prawnego

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos