Raport "Gazety Wyborczej": Piratujemy w sieci
>
Wieczorny rytm Joanny, trzydziestokilkuletniej menedżer dużej firmy handlowej, wyznaczają amerykańskie seriale. W poniedziałki "Gotowe na wszystko". We wtorki - "Doktor House". W czwartek do telewizora przykuwa ją kolejny odcinek "Zagubionych", a piątkowy grafik dzielą "Chirurdzy" i"Prywatna praktyka".
Joanna ogląda najnowsze odcinki dzień po emisji w amerykańskiej telewizji. Za darmo (i nielegalnie) ściąga je z sieci.
-
Polska telewizja nie ma mi nic ciekawego do zaoferowania - tłumaczy. I nie chce czekać, aż jej ulubione seriale pojawią się u nas. Joanna nie jest wyjątkiem. Filmy, seriale i programy ściąga z sieci co trzeci polski internauta, a może nawet co drugi z 15-milionowej rzeszy użytkowników sieci w Polsce.
Ludzie ci traktują internet jak wielki hipermarket z filmami, muzyką, serialami, książkami, grami komputerowymi i oprogramowaniem. Z tą różnicą, że wychodzą z pełnym wózkiem, omijając kasę szerokim łukiem. I nie mają wyrzutów sumienia.
Z badań SMG/KRC wykonanych na zlecenie firmy D-Link pod koniec 2008 r. wynika, że tylko co piąty Polak potępia ściąganie utworów bez zgody właściciela. Aż 36 proc. nie widzi w tym nic złego.
W światowych rankingach piractwa komputerowego Polska plasuje się wysoko. Mamy szóste miejsce na świecie, jeśli chodzi o liczbę nielegalnie udostępnianych plików do ściągnięcia. I drugie pod względem udostępnianych nielegalnie gier -wynika z badań firmy Symantec specjalizującej się w bezpieczeństwie internetowym.
Polscy zwolennicy ściągania z sieci za darmo dorobili się już nawet profesjonalnej obsługi serwisowej - bez kłopotu można znaleźć polskie strony WWW z poradami, jak przyspieszyć ściąganie lub jak łamać zabezpieczenia. Są też specjalne witryny skonstruowane niczym książki telefoniczne, tyle że zamiast nazwisk i numerów przechowują one adresy internetowe, pod którymi można ściągnąć za darmo np. film.
Najpopularniejszy tego typu serwis w Polsce - Chomikuj.pl -według obliczeń firmy Gemius odwiedzają co miesiąc 2 mln osób! Inną podobną stronę -Torrenty.org - odwiedza niewiele mniej, bo 1,5 mln osób.
Zjawisko jest tak powszechne, że Polacy bez oporów ściągają pliki z sieci nawet w pracy, korzystając ze służbowego łącza internetowego. - Są firmy, gdzie pracownicy prowadzą nieoficjalne wypożyczalnie filmów, zanim jeszcze wejdą one do polskich kin - mówi Maciej Karmoliński ze spółki AuditPro, która sprawdza, co pracownicy w firmach i urzędach trzymają na służbowych komputerach.
Spółka przebadała dotąd ponad 50 tys. komputerów. -Duże spółki giełdowe, firmy telekomunikacyjne, banki, urzędy. Nie było miejsca, w którym czegoś byśmy nie znaleźli - mówi.
Producenci filmów, gier i oprogramowania, koncerny
muzyczne -wszyscy lamentują, że na piractwie internetowym tracą miliony dolarów rocznie. Straty samych tylko producentów oprogramowania w Polsce to według branżowej organizacji Business
Software Alliance ponad 580 mln dol.
W ostatnich dwóch latach ZPAV reprezentujący w Polsce interesy wytwórni filmowych i fonograficznych złożył wnioski o ściganie prawie 800 internautów, którzy łącznie udostępniali ponad 2,5 mln plików z muzyką. Niektóre ze spraw kończyły się wyrokami więzienia w zawieszeniu, częściej jednak ugodą i odszkodowaniem kilku-kilkudziesięciu tysięcy złotych. To jednak fali piractwa nie zatrzymało.