Chodzi jej o ICANN (Corporation for Assigned Names and Numbers) - amerykańską instytucję zarządzającą od 1998 r. światowym systemem adresów internetowych. Choć jest organizacją non profit, działa pod egidą Departamentu Handlu
USA, ale jej umowa z amerykańskim rządem wygaśnie z końcem września tego roku. - To otwiera drzwi do całkowitej
prywatyzacji ICANN oraz rodzi pytanie, przed kim musiałby odpowiadać ICANN od 1 października - powiedziała unijna komisarz w zamieszczonym na swojej stronie internetowej nagraniu
wideo. I dodała: - W dłuższej perspektywie nie do obrony jest sytuacja, w której tylko jedno państwo nadzoruje działanie internetu używanego przez setki milionów osób na całym świecie.
Reding chce, żeby ICANN został przekształcony w spółkę i sprywatyzowany. Jako firma byłby poddany kontroli udziałowców i sądów. Nadzór nad spółką ma sprawować 12-osobowa rada, "nieformalna grupa" składająca się z przedstawicieli różnych kontynentów, którzy będą spotykać się co najmniej dwa razy w roku. Mogłaby ona kierować do ICANN zalecenia i szybko reagować w przypadkach, kiedy zagrożona jest stabilność, bezpieczeństwo czy otwartość internetu.
W najbliższą środę Komisja Europejska przesłucha w Brukseli przedstawicieli firm, którzy będą mówić o zarządzaniu internetem w przyszłości.