Majówka przyniosła prawdziwy wysyp listów intencyjnych w energetyce. 30 kwietnia o chęci budowy nowej elektrociepłowni poinformowały Zakłady Azotowe w Tarnowie, potentat energetyczny Tauron, PGNiG oraz koncern budowlany Polimex-Mostostal. Poza tym ostatnim wszystkie spółki są kontrolowane przez skarb państwa. Zasilana gazem elektrociepłownia o mocy 200 MW ma powstać w Tarnowie. Zgodnie z listem PGNiG weźmie na siebie dostawy gazu, Tauron kupi energię, Azoty będą negocjować z władzami miasta, a Polimex opracuje wstępny projekt elektrociepłowni oraz załatwi jej finansowanie.
Tego samego dnia KGHM oraz Tauron podpisały list intencyjny w sprawie budowy elektrowni Blachownia w Kędzierzynie. Będzie to już drugi projekt w tym mieście - wcześniej Tauron podpisał umowę o współpracy z Zakładami Azotowymi "Kędzierzyn". To także drugi list intencyjny Tauronu i KGHM. Jeszcze w 2007 obie spółki miały współpracować w budowie dużej elektrowni na Dolnym Śląsku. Minął rok, zmieniły się zarządy obu spółek i we wrześniu 2008 r. z planów zrezygnowano. KGHM jest zresztą znany ze snucia wspaniałych planów rozwoju w energetyce - rok temu spółka wpisała sobie do strategii możliwość budowy elektrowni jądrowej. A Tauron chce jeszcze budować dużą (800 MW) gazową elektrownię w Stalowej Woli - także wspólnie z PGNiG.
Z kolei dziś w Gdańsku podpisany zostanie kolejny list intencyjny - PGNiG oraz dwaj potentaci z Pomorza Lotos i Energa chcą budować gazową elektrociepłownię. Wartość projektu jest na razie nieznana.
Co łączy wszystkie te projekty? Nie wiadomo, kto da na nie pieniądze. Żadna spółka nie jest w stanie sfinansować sama dużej elektrowni - nawet skromne 200 MW w Tarnowie to koszt rzędu kilkuset milionów złotych. Nie ma szans na pozyskanie pieniędzy z giełdy - mamy kryzys. Pozostaje kredyt bankowy.
- Banki są w stanie sfinansować tylko jeden, góra dwa duże projekty rocznie - mówi Maciej Stańczuk, prezes polskiej placówki niemieckiego banku WestLB, który finansował kilka energetycznych inwestycji. - Ale te listy intencyjne to na razie czcze deklaracje, które nikogo nic nie kosztują. Od takich zapowiedzi mijają dwa-trzy lata, zanim do banków dotrą odpowiednie dokumenty.
Do żadnego z "wiosennych" projektów nie udało się też pozyskać zagranicznego partnera, który podniósłby wiarygodność całego przedsięwzięcia w oczach banków. Ale międzynarodowe koncerny energetyczne działające w Polsce nie chcą na razie wchodzić w układy ze swymi krajowymi konkurentami, choć np. zrobiły tak w Rumunii czy Bułgarii. Ani czeski CEZ, który ma w planach budowę 800-megawatowej elektrowni na gaz, ani niemiecki RWE, który myśli o budowie dwóch gazowych siłowni po 400 MW, nie doprosiły polskich partnerów.
- Elektrociepłownia w Tarnowie to czysty folklor, prawdopodobieństwo jej powstania wynosi moim zdaniem zero procent - mówi "Gazecie" szef dużego zagranicznego koncernu energetycznego. - Blachowni dałbym 5 proc. Największe szanse na powstanie ma elektrociepłownia Energi, PGNiG i Lotosu, zwłaszcza jeśli będzie pracowała głównie na potrzeby Lotosu.