O kredyty będzie firmom jeszcze trudniej - taki niewesoły wniosek płynie z cokwartalnej ankiety, którą wśród bankowców przeprowadził Narodowy Bank Polski. Ponad połowa przyznała, że w pierwszych miesiącach roku banki zdecydowanie zaostrzyły zasady finansowania firm, aż 8 na 10 ankietowanych banków podniosła marże. Bankowcy przestrzegają, że przedsiębiorcy powinni spodziewać się kolejnych utrudnień w dostępie do kredytów.
Dość smutne wnioski płyną też z ankiety Business Centre Club: coraz więcej polskich firm odczuwa skutki kryzysu. BCC zapytała o to blisko 2 tys. swoich członków. W grudniu zeszłego roku kryzys dawał się we znaki 83 proc. przedsiębiorstw, w kwietniu tego roku już 89 proc. Teraz już 31 proc. firm ocenia, że to dla nich poważny problem, w grudniu wskazywało na to dwa razy mniej firm. "Pocieszające jest jednak, że 69 proc. przedsiębiorców traktuje tę i przyszłą sytuację gospodarczą jako przejściową - pisze w komentarzu do badań prezes BCC Marek Goliszewski.
Ponad połowie przebadanych przez BCC przedsiębiorstw najbardziej dokucza spadek zamówień na towary. Dobrze to zresztą odzwierciedlają dane dotyczące
produkcji przemysłowej, która w I kwartale spadła według GUS o 10 proc. w skali roku. O dziwo spada liczba firm, dla których przeszkodą w działalności jest ograniczenie udzielania kredytów przez banki. - Firmy jeszcze jesienią bardzo poważnie odczuwały problem z kredytami, ale z czasem to osłabło - mówi Arkadiusz Protas, wiceprezes Business Centre Club. - Nie dlatego, że sytuacja się poprawiała, ale dlatego że firmy przestały inwestować. Teraz priorytetem dla nich jest utrzymanie produkcji, a nie jej rozwijanie - dodaje.
Z danych NBP wynika, że od września 2008 r. do marca tego roku zadłużenie firm w złotych wzrosło ledwie o 1,3 mld zł, do niecałych 165 mld zł. W tym samym okresie rok wcześniej wartość udzielonych kredytów złotowych dla firm wzrosła o 14 mld zł.
Mateusz Szczurek, główny ekonomista
ING Banku Śląskiego, jest zdania, że ze skutkami przedłużającej się kredytowej suszy najłatwiej poradzą sobie mniejsze firmy z sektora usług. - Zdecydowanie ciężej będzie dużym przedsiębiorstwom produkcyjnym, które są najbardziej kapitałochłonne - mówi. Bankowcy w ankiecie dla NBP wyliczyli branże, które praktycznie nie mają szans na finansowanie - na czarnych listach figurują firmy powiązane z rynkiem
nieruchomości oraz te uzależnione od
eksportu - motoryzacyjna, chemiczna, metalurgiczna i transportowa.
Ekonomiści podkreślają, że problem z kredytami nie leży w braku płynności na rynku międzybankowym. Bankowców coraz bardziej niepokoi rosnąca skala złych kredytów. Obawiają się, że jeśli coraz więcej firm będzie mieć kłopoty ze spłacaniem pożyczek, będą musieli zawiązywać rezerwy. A to uszczupliłoby kapitały banków i zmusiłoby do jeszcze ostrzejszego ograniczenia akcji kredytowej.
Jak wyjść z tego zaklętego koła? Bankowcy od miesięcy apelują do rządu, aby ten jak najszybciej wprowadził gwarancje kredytowe i w ten sposób zdjął z banków część ryzyka. Rząd obiecał, że sprawą się zajmie - ale na razie skończyło się na dokapitalizowaniu Banku Gospodarstwa Krajowego, który ma gwarancji udzielać. Marta Petka, ekonomistka Raiffeisen Banku, uważa, że nie mamy więcej czasu do stracenia. - Już teraz coraz więcej firm musi zrezygnować z projektów unijnych tylko dlatego, że banki nie chcą udzielić im promes kredytowych. Gwarancje są więc potrzebne choćby po to, żeby sprzed nosa nie odpłynęły nam miliardy euro unijnych dopłat - mówi ekonomistka.