Biznes Ludzie Pieniądze

Pakiet jest korzystny dla konsumentów

Rozmawiał Przemysław Poznański
07.05.2009 , aktualizacja: 07.05.2009 10:36
A A A Drukuj
Rozmowa z Anna Streżyńską, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej
Anna Streżyńska
Anna Streżyńska
ZOBACZ TAKŻE
Przemysław Poznański: Internauci boją się nowego pakietu telekomunikacyjnego, który powstaje w Brukseli. Ostrzegają: to zamach na wolność dostępu do sieci.

Anna Streżyńska: Niesłusznie. Pakiet jest prokonsumencki. Dostęp do internetu wpisano w nim jako jedną z "potrzeb społecznych", które należy zapewnić obywatelom Unii. Internet zrównano z dostępem do wody, kanalizacji czy prądu. To dobry zapis, szczególnie teraz, gdy coraz częściej musimy używać internetu, choćby w kontaktach z urzędami. Poza tym dyrektywa ma zapewnić anonimowość w sieci i ochronę danych osobowych. Dostawcy zostaną zmuszeni do informowania internautów, że ich dane mogą być skradzione i nie należy nimi szafować.

Skąd w takim razie wzięła się panika?

- Dyrektywa po raz pierwszy zajęła się kontentem, dostępnym w sieci. Wspomina, że należy chronić własność intelektualną, a więc filmy, muzykę czy programy przez nielegalnym kopiowaniem. Nie zajęła się jednak kontentem i jego problemami systemowo - np. nie porusza kwestii rozliczeń między dostawcami kontentu a operatorami.

Dyrektywa powstawała szybko - od marca, praktycznie bez uczestnictwa regulatorów i bez publicznej debaty. Powstawanie zapisów prokonsumenckich zbiegło się w tej samej dyrektywie z dyskusją o odcinaniu piratów od sieci. Do tego doszło usunięcie - w toku prac - paragrafu 166, mówiącego, że niedopuszczalne jest arbitralne blokowanie internautom pełnego dostępu do sieci. Nieprzejrzystość procesu legislacyjnego i ograniczenie dyskusji do Parlamentu, Rady Europy i Prezydencji, szybkość decyzji - to wszystko doprowadziło do niejasności i bardzo szybko do paniki.

Jest jeszcze zapis o pakietyzacji, czyli - jak tłumaczą przeciwnicy dyrektywy - ograniczaniu dostępu do pełnego internetu na rzecz paczek zawierających np. tylko portale informacyjne czy muzyczne. Kto chciałby mieć wszystko, musiałby zapłacić więcej.

- To kompletna pomyłka. Dyrektywa mówi jedynie, że regulator rynku (a nie operator) ma obowiązek zapewnić klientom operatorów dostęp do sieci, usług i aplikacji zgodny z zapotrzebowaniem użytkowników. Ten przepis łącznie z zapisami o blokowaniu dostępu dla piratów stworzył wrażenie, że od tej pory internet - w celu ochrony praw autorskich - będzie dzielony na pakiety i opłacany za pakiety, co - jak się obawiają niektórzy - spowoduje konieczność ponoszenia wyższych opłat za pełniejszy dostęp. Brak precyzji zapisów i nieprzejrzystość procesu, znikające i pojawiające się poprawki, niejasne relacje między przepisami. To zaowocowało odrzuceniem pakietu i procedurą koncyliacyjną. Same pakiety, jeśli to abonent o nich decyduje, nie są złe. Przy dużej dozie dobrej woli jestem w stanie sobie wyobrazić, że stwarzamy możliwość wprowadzenia pakietów, które np. pozwolą rodzicom odciąć dostęp dzieci do niepożądanych treści. Albo pakiety, w ramach których oprócz usługi pełnego dostępu do internetu utrzymujemy jakiś zryczałtowany dostęp do np. archiwów filmowych. Musi to być jednak zgodne z wolą klienta a nie operatora. I w taką stronę zmierzała dyrektywa, stanowiąc prawo obywatela do internetu i decydowania o jego użytkowaniu jako jedno z praw podstawowych.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów