- To dopiero początek. Musimy mieć pewność, że system bankowy jest wystarczająco stabilny, by zapewnić finansowanie dla gospodarki - oświadczył sekretarz skarbu
USA Timothy Geithner. Wyniki prowadzonych przez trzy miesiące testów, które miały ujawnić rzeczywistą kondycję największych banków w Stanach Zjednoczonych, przedstawiono dopiero po zakończeniu notowań na nowojorskiej giełdzie, by nie dopuścić do zawirowań rynkowych. Potwierdziły się wcześniejsze przecieki, że spośród 19 przebadanych banków tylko dziesięć będzie musiało pozyskać dodatkowy kapitał - w sumie blisko 75 mld dol. Największe wyzwanie ma przed sobą
Bank of America, który potrzebuje prawie 34 mld dol. Wells Fargo (sporo jego akcji ma w swoim portfelu Warren Buffett), który musi uzupełnić kapitał o 13,6 mld dol., już zapowiedział, że blisko połowę tych pieniędzy chce pozyskać ze sprzedaży nowych akcji. Na tym tle nieźle wypadł Citigroup, właściciel polskiego Banku Handlowego - brakuje mu "zaledwie" 5,5 mld dol. - Wygląda na to, że sytuacja sektora bankowego nie jest taka zła - stwierdził cytowany przez Associated Press Kevin Loan, główny ekonomista Dresdner Kleinwort. Dodał jednak, że zdobycie dodatkowego kapitału może okazać się dla banków trudnym zadaniem.
To było największe badanie kondycji amerykańskiego sektora bankowego: przez trzy miesiące ponad 150 ekspertów i analityków sprawdzało sytuację 19 największych banków, do których należą dwie trzecie aktywów i ponad połowa pożyczek całego sektora. Badali, ile w bankach jest kapitału i czy będą one w stanie przetrwać okres spowolnienia gospodarczego i rosnącego
bezrobocia. Dwukrotnie przesuwano termin ogłoszenia wyników stress testów: najpierw miały być one ujawnione pod koniec kwietnia, potem mówiono o 4 maja, a w końcu przedstawiono je 7 maja. Bankowcy mieli do nich dostęp wcześniej po to, by ustosunkować się do wyników.
Czy w Polsce sytuacja banków jest analizowana równie dokładnie? - Banki na własną rękę sprawdzają, co się stanie, jeśli zrealizuje się któryś z czarnych scenariuszy: gospodarka drastycznie zwolni, a
bezrobocie zacznie szybko rosnąć - mówi przedstawiciel jednej z instytucji finansowych. O wynikach tych analiz każdy bank informuje Komisję Nadzoru Finansowego. Nasz rozmówca mówi, że intensywne analizy prowadzono zwłaszcza na początku roku, kiedy
złoty z dnia na dzień się osłabiał. - Wszyscy badali, co się stanie, jeśli złoty przebije granicę 5 zł za euro, ilu klientów uwikłanych w opcje może mieć problemy z wypłacalnością - dodaje.