Ekonomistów spadek nie dziwi. - W kwietniu ruszają prace w budownictwie i rolnictwie, przez co
bezrobocie prawie zawsze spada - tłumaczy Adam Antoniak z Banku BPH. Jego zdaniem jest duża szansa, że spełnią się oczekiwania minister Jolanty Fedak i na kilka miesięcy stopa
bezrobocia ustabilizuje się w okolicach 11 proc.
Ale eksperci studzą nastroje. - Nie mamy powodów do radości. W ostatnich latach w kwietniu stopa bezrobocia spadała o 0,6 pkt proc. Wygląda na to, że sytuacja na rynku pracy cały czas się pogarsza - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK. Jego zdaniem dalsze potwierdzenie tych niekorzystnych tendencji znajdziemy w danych o zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw, które zostaną opublikowane 19 maja. - Spodziewam się spadku zatrudnienia w podobnej skali jak w poprzednich dwóch miesiącach, czyli ponad 20 tys. ludzi - wieści ekonomista.
Chociaż coraz więcej Polaków martwi się o swoje zatrudnienie, to na tle innych krajów nasz
rynek pracy wygląda nieźle. Większe problemy mają bałtyckie tygrysy: według Eurostatu w marcu bezrobocie na Łotwie sięgnęło 16,1 proc., a na Litwie - 15,5 proc. W jeszcze trudniejszej sytuacji jest
Hiszpania, gdzie stopa bezrobocia przekroczyła 17,4 proc. i jest najwyższa od 33 lat. Bez pracy jest 4 mln ludzi, w tym co czwarty od tak dawna, że utracił prawo do jakichkolwiek zasiłków socjalnych. Jest milion rodzin, w których nie pracuje ani jedna osoba.
Z coraz wyższym
bezrobociem zmagają się też Stany Zjednoczone. Wprawdzie wczoraj amerykański Departament Pracy podał, że liczba nowych bezrobotnych spada (w kwietniu zwolniono 539 tys. osób - najmniej od pół roku), ale stopa bezrobocia sięga 8,9 proc. To najwięcej od 25 lat.