Biały Dom chciałby, aby amerykański bank centralny stał się "supergliniarzem" i kontrolował największe firmy, których upadek mógłby zachwiać rynkiem i przyczynić się do kolejnego kryzysu.
Tak wynika ze słów informatorów agencji AP, którzy uczestniczyli w piątkowym spotkaniu przedstawicieli amerykańskiej administracji z biznesmenami. Sekretarz skarbu Timothy Geithner miał na nim powiedzieć, że odpowiedzialność za monitorowanie ryzyka podejmowanego na rynku finansowym powinna ponosić jedna instytucja. Miałaby ona narzędzia, dzięki którym mogłaby kontrolować działania firm, które są strategiczne dla gospodarki niezależnie od branży.