Biznes Ludzie Pieniądze

Paryż ukręcił bat na piratów

Konrad Niklewicz, Przemysław Poznański
12.05.2009 , aktualizacja: 12.05.2009 23:41
A A A Drukuj
Francuski parlament przegłosował kontrowersyjną ustawę o odcinaniu piratów od internetu. W środę tę decyzję ma potwierdzić senat. Tymczasem - jak wynika z raportu BSA - skala piractwa komputerowego na świecie rośnie
Francja wkrótce będzie państwem, które najostrzej w UE walczy z osobami ściągającymi nielegalne pliki z internetu. Izba niższa francuskiego parlamentu przegłosowała we wtorek projekt ustawy pozwalającej odcinać od sieci (maksymalnie na rok) internautów złapanych po raz trzeci na piractwie. W środę tę decyzję ma potwierdzić jeszcze francuski senat.

Ustawę próbowano przegłosować już kilka tygodni temu, ale posłowie rządzącej prawicowej partii UMP masowo nie stawili się na głosowanie i opozycja zdołała odrzucić ustawę... 21 głosami do 15 (w Zgromadzeniu Narodowym zasiada 577 deputowanych, z czego 313 to posłowie UMP). We wtorek wpadek już nie było, bo prezydent Nicolas Sarkozy narzucił w partii żelazną dyscyplinę.

Kontrowersyjna ustawa, głośno oprotestowana przez socjalistyczną opozycję i organizacje pozarządowe, przewiduje, że piratów będzie ścigać państwowa agencja HADOPI (Haute Autorité pour la Diffusion des Oeuvres et la Protection des Droits de l'Internet, czyli wysoka komisja ds. dystrybucji dzieł i ochrony praw na internecie). Osobie nakrytej po raz pierwszy HADOPI wyśle e-maila z ostrzeżeniem. Po drugiej wpadce wyśle zwykły list. A po trzeciej nakaże operatorowi odłączenie winowajcy od sieci. Ukarany będzie mógł się od tej decyzji odwołać, ale już po fakcie.

Francja może przegłosować tak restrykcyjne przepisy, bo dziś w UE nie ma żadnego prawa, które by to uniemożliwiało. Odcinanie od sieci miał utrudnić unijny "Pakiet Telekomunikacyjny", w którym dostęp do internetu opisano jako jedną z podstawowych wolności w UE. Ale tydzień temu europarlamentarzyści, m.in. pod wpływem kampanii społecznej zorganizowanej w wielu krajach UE, postanowili jeszcze mocno zmienić przepisy pakietu. Dodali m.in. poprawkę mówiącą, że od sieci wolno odcinać dopiero po ewentualnym wyroku sądu. W ten sposób zerwano jednak z kompromisową wersją przepisów uzgodnionych z Radą UE i na pakiet przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Dzięki temu rządy mają teraz carte blanche w walce z piratami. Czy inne kraje pójdą śladem Francji? Piratów na świecie przybywa - alarmuje międzynarodowe zrzeszenie producentów oprogramowania Business Software Alliance (BSA), publikując raport firmy analitycznej. Globalna skala piractwa komputerowego wzrosła z 38 do 41 proc. W samej Europie Środkowo-Wschodniej spadła, ale wciąż pirackie oprogramowanie stanowi niemal 70 proc.

W Polsce jest trochę lepiej - skala piractwa spadła z 57 do 56 proc. Niestety, z raportu IDC-BSA wynika, że Polacy kradną coraz droższe programy, dlatego wzrosła - do 648 mln dol. - szacunkowa "wartość" nielegalnie ściąganych plików.

Piractwo to jednak nie tylko oprogramowanie. Co najmniej 5 mln Polaków ściąga z internetu filmy, muzykę, gry i programy komputerowe. Z badań opublikowanych przez SMG/KRC pod koniec 2008 r. wynika, że tylko co piąty Polak potępia ściąganie utworów bez zgody właściciela. Aż 36 proc. nie widzi w tym nic złego.

- Niepokojącym zjawiskiem jest wzrost liczby sklepów, w których sprzedaje się komputery z nielegalnym oprogramowaniem - dodaje Krzysztof Janiszewski z Microsoftu. Firma bada to m.in. metodą "mystery shopping", czyli wysyłając do sklepów podstawionych klientów. - Sprzedawca mruga i mówi, że oprogramowanie jest w cenie komputera - opowiada Janiszewski. Poza tym nielegalne programy często można dostać na aukcjach internetowych. - Liczba takich aukcji na szczęście spada. W sierpniu znajdowaliśmy nawet tysiąc aukcji skopiowanego oprogramowania dziennie, teraz jest to blisko sto przypadków - mówi Janiszewski.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów