PKO BP nie chce już AIG Bank
Polska. Poinformował, że po pięciu miesiącach rozmów w sprawie przejęcia bankowego biznesu amerykańskiego giganta wycofuje się z dalszych negocjacji. Dlaczego? - Nie komentujemy przyczyn naszej decyzji - odpowiada krótko Izabela Świderek-Kowalczyk, rzeczniczka PKO BP.
AIG Bank wyspecjalizował się w udzielaniu szybkich i drogich pożyczek. I potrafi na tym biznesie świetnie zarabiać - w ubiegłym roku wypracował 224 mln zł zysku netto (o połowę więcej niż notowany na giełdzie
Noble Bank) i miał najwyższy poziom zwrotu z kapitału w całym sektorze. Przejęcie AIG Banku miało pozwolić PKO BP na wzmocnienie pozycji w wysokodochodowym segmencie consumer finance. Dariusz Górski, analityk Wood & Co. zwraca jednak uwagę na to, że dla największego polskiego banku wykorzystanie potencjału AIG mogłoby okazać się dość trudne. - PKO BP nie ma doświadczenia w przejęciach. Tymczasem operacje scalania dwóch tak różnych biznesów są bardzo trudne i rzadko zdarza się, żeby przynosiły w 100 proc. oczekiwane korzyści - mówi analityk.
Eksperci wymieniają jeszcze jeden powód, dla którego PKO BP mógł wycofać się z negocjacji. Na przejęcie AIG Banku i AIG Credit musiałby wydać ok. 1 mld zł. Mógłby na to przeznaczyć część ubiegłorocznych zysków - w 2008 r. PKO BP zarobił blisko 2,9 mld zł netto. Problem w tym, że skarb państwa, do którego należy 51,5 proc. udziałów w PKO BP, coraz mocniej naciska, żeby bank wypłacił dywidendę. We wtorek mówił o tym Jan Bury, wiceminister skarbu: - Ministerstwo Finansów oczekuje dywidendy od spółek w związku z trudną sytuacją
budżetu. PKO BP może być bankiem, który wypłaci dywidendę.
Decyzja o wypłacie dywidendy jest o tyle kontrowersyjna, że nie tylko stoi w sprzeczności z wcześniejszymi rekomendacjami zarządu banku (w grudniu prezes Jerzy Pruski zapowiedział, że bank będzie chciał zatrzymać ubiegłoroczne zyski), ale także z rekomendacjami nadzoru finansowego. KNF wielokrotnie podkreślała, że pieniądze, które banki zarobiły w ubiegłym roku, powinny wzmocnić bazę kapitałową banków. - Spadek jakości portfela kredytowego będzie oznaczał konieczność pokrycia ryzyka dodatkowymi kapitałami, więc i tak wzmocnienie kapitałowe banku będzie potrzebne. Trzeba też rozważyć, jaki wpływ miałaby wypłata dywidendy przez PKO BP na właścicieli innych banków - mówi Marta Chmielewska-Racławska, rzeczniczka pionu bankowego w KNF. Do tej pory właściciele wszystkich notowanych na
warszawskiej giełdzie banków zastosowali się do zaleceń nadzoru i nie pobiorą dywidendy. PKO BP jako jedyny wyłamałby się z tej praktyki. - Ostateczna decyzja w sprawie dywidendy należy jednak do właściciela - dodaje Chmielewska-Racławska.