GPW straciła cierpliwość do tzw. grzanek, czyli firm o niewielkiej wartości rynkowej i niskiej płynności, których kursami łatwo sterować. Tak jak działo się to z agencją
nieruchomości AD Drągowski, która pod koniec marca bez powodu podrożała w siedem sesji ponad 1000 proc., została zawieszona przez GPW na żądanie Komisji Nadzoru Finansowego, a po odwieszeniu znowu kurs wystrzelił w górę jak rakieta.
Ostatecznie giełda zawiesiła notowania AD Drągowski i przeniosła spółkę z notowań ciągłych do jednolitych, gdzie zamiast kursu płynnego wycena jest ustalana tylko dwa razy dziennie. Przypadek AD Drągowski to wierzchołek góry lodowej, bo ostatnio wiele innych spółek stało się celami intensywnej spekulacji bez związku z ich kondycją, czemu sprzyja niska liczba akcji w obrocie, często o małej wartości nominalnej liczonej w groszach. Przykładowo akcje spółki kosztujące 4 grosze po zwyżce o 1 grosz drożeją o zawrotne 25 proc.
Giełda poszła teraz krok dalej w walce z nieuzasadnionymi wahaniami kursów najmniejszych spółek. Zarząd GPW zdecydował, że może usuwać z notowań spółki wpisane na tzw. listę alertów będącą rodzajem ostrzeżenia dla inwestorów, o ile uzna, że "wymaga tego interes i bezpieczeństwo uczestników obrotu". Chodzi tu o spółki groszowe o bardzo wysokiej zmienności kursu, a także mające cenę nominalnie wyrażaną w złotych, ale również o bardzo rozchwianych notowaniach. Spółki o zmiennych kursach będą zobowiązane do przedstawiania giełdzie programów naprawczych mających na celu ustabilizowanie wycen. Jeśli tego nie zrobią, nie będą realizować programu albo nie osiągną rezultatów - mogą pożegnać się z parkietem.