Usługa nosi nazwę GaduAir i stanowi połączenie telefonu komórkowego z mobilnym komunikatorem
Gadu-Gadu i narzędziem do rozmów internetowych (VoIP). Ceny zaczynają się od 29 gr za minutę rozmowy i 15 gr za SMS-a. Ale użytkownik może też bez ograniczeń korzystać z Gadu-Gadu (w innych sieciach za mobilną wersję
GG trzeba płacić dodatkowo) i za darmo rozmawiać z innymi użytkownikami internetowej telefonii naGłos. Sieć GaduAir wystartowała wczoraj, choć dystrybucja starterów ma potrwać jeszcze tydzień. Można je kupić także przez internet.
W odróżnieniu od dotychczasowych operatorów wirtualnych (MVNO), czyli świadczących usługi dzięki umowie z operatorem posiadającym infrastrukturę, GG Network ma już spore doświadczenie na rynku telekomunikacyjnym. W tym upatruje swoją siłę. - Nie będziemy odsprzedawcą usług operatora, na którego infrastrukturze działamy, ale dajemy własną oryginalną ofertę - zastrzega Piotr Pokrzywa z zarządu spółki.
Szefowie GaduAir nie zdradzają, ilu klientów chcą zdobyć. Chwalą się jedynie, że już w tej chwili z Gadu-Gadu w komórce korzysta 1 mln spośród 6 mln użytkowników Gadu-Gadu. To do nich kierowana jest przede wszystkim oferta nowej sieci, bo numer telefonu będzie jednocześnie numerem GG, zintegrowanym z dotychczasowym numerem w komunikatorze.
- Oferta zmierza w dobrym kierunku, bo właśnie telefonia internetowa i komunikatory to przyszłość rynku - przyznaje Magda Borowik, analityk telekomunikacyjny IDC
Polska.
Jej zdaniem trudno jednak przewidzieć, czy GaduAir nie podzieli losu innych wirtualnych graczy, którzy albo znikają właśnie z rynku, albo nie osiągnęli na nim spektakularnego sukcesu. Sieć Wirtualnej Polski WPmobi kończy właśnie działalność, sieci mBank Mobile, Carrefour MoVa i tuBiedronka są tak naprawdę programami lojalnościowymi dla stałych klientów banku i sieci handlowych, a o takich graczach jak Ezo Mobile czy SimFonia, choć weszły na rynek półtora roku temu, mało kto słyszał. Jedynym graczem, który lepiej zaistniał, jest Cyfrowy Polsat - w niecały rok zdobył 50 tys. klientów.
Zdaniem Anny Streżyńskiej, prezes UKE, problem tkwi w mało korzystnych umowach, jakie kandydaci na wirtualnych operatorów muszą podpisywać z operatorami, do których należą komórkowe maszty. Zbyt wysokie stawki oznaczają, że ten wirtualny biznes się nie domyka. - Będziemy to badać i jeśli się okaże, że nie ma na tym rynku prawdziwej konkurencji, to wystąpimy do Komisji Europejskiej o zgodę na odgórne narzucenie niższych stawek - zapowiada Streżyńska.