Biznes Ludzie Pieniądze

System emerytalny do przeglądu

Marek Góra, Krzysztof Rybiński, Ludwik Sobolewski*
21.05.2009 , aktualizacja: 21.05.2009 20:55
A A A Drukuj
Minęło 10 lat od wprowadzenia reformy emerytalnej. Tak jak każdemu mechanizmowi systemowi emerytalnemu po takim okresie przydałby się poważny przegląd okresowy.
Ludwik Sobolewski, prezes GPW
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Ludwik Sobolewski, prezes GPW
Krzysztof Rybiński
Fot. Adam Kozak / AG
Krzysztof Rybiński
Prof. Marek Góra
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Prof. Marek Góra

Fot. Wojciech Duszenko / AG


10 lat temu Polska przeprowadziła reformę emerytalną. Poprzedni system, który traktował wszystkich anonimowo, został zlikwidowany. W nowym systemie mamy dwa indywidualne konta emerytalne. Jednym zarządza ZUS, drugim wybrane przez nas Powszechne Towarzystwo Emerytalne (PTE). Dożywotnia emerytura wynika z wartości bieżącej zapłaconych składek (powiększonych o odsetki).

Część nowego systemu, którą zarządzają PTE, wymaga bardziej skomplikowanych przepisów z uwagi na to, że wykorzystywane są w niej rynki finansowe oraz że zarządzanie powierzono podmiotom prywatnym. Przypomnijmy, że system został zindywidualizowany, a nie sprywatyzowany. Znaczy to, że prywatne PTE zarządzają OFE, które są częścią publicznego systemu. Po 10 latach można pokusić się o ocenę tych regulacji i sformułowanie propozycji ich usprawnień. OFE to jednak system powszechny i "sexy" politycznie, a to utrudnia merytoryczną dyskusję.

O co chodziło w tej reformie?

W miejsce starego systemu, który z powodu starzenia się społeczeństwa po pewnym czasie stałby się niewypłacalny, stworzono nowy system, który gwarantuje zrównoważoną ochronę interesu pokolenia pracującego i pokolenia emerytów, czyli w praktyce odpowiedni podział dochodu narodowego. Chodziło także o to, by złagodzić skutki fluktuacji gospodarczych. Celem reformy była również indywidualizacja uczestnictwa w systemie. Dzisiaj każdy może sprawdzić stan obu kont emerytalnych i racjonalnie podjąć decyzję, czy i jak chce dodatkowo oszczędzać na emeryturę, a także kiedy na nią przejść.

Jednym z najważniejszych efektów nowego systemu emerytalnego jest stabilność finansowa kraju. Przestał rosnąć dług do spłacenia przez pracujących na rzecz przyszłych i obecnych emerytów, w związku z czym nie będą potrzebne w przyszłości drastyczne podwyżki składek ani podatków lub drastyczne obniżki emerytur. Dzięki temu nasz kraj ma lepszą pozycję konkurencyjną niż kraje, które nie przeprowadziły takiej reformy i będą musiały się zadłużać. Polska dzięki reformie ma ten problem z głowy.

OFE pod lupą

Ze względu na nowatorski charakter oraz dużą przejrzystość działania najbardziej widocznym i najczęściej komentowanym elementem nowego systemu emerytalnego są OFE. Tu - tak jak w części zarządzanej przez ZUS - wysokość przyszłych emerytur zależy przede wszystkim od wysokości składek przepływających przez nasze konta oraz od uzyskiwanych przez fundusze stóp zwrotu. Wbrew potocznemu myśleniu w znacznie mniejszym stopniu na wysokość emerytury wpływa opłata pobierana przez PTE.

Z symulacji wykonanych przez jedną z czołowych firm doradztwa gospodarczego wynika, że gdyby np. zmienić politykę inwestycyjną funduszy tak, by zwiększyć stopę zwrotu uzyskiwaną w długim okresie o 1 punkt procentowy, to emerytura 25-letniego mężczyzny po 40 latach oszczędzania w OFE byłaby większa o prawie 25 proc. Tymczasem proponowane ostatnio przez Radę Ministrów obniżki opłat za zarządzania aktywami na rzecz PTE zwiększą emeryturę owego mężczyzny tylko o 1,2 proc., chociaż mogą dawać inne korzyści.

Kwestie opłat i modyfikacji polityki inwestycyjnej są ze sobą powiązane i dlatego warto obie zmiany wprowadzić w podobnym czasie.

Oczywiście powstaje pytanie, w jaki sposób zwiększyć stopę zwrotu z naszych oszczędności ulokowanych w OFE. Z punktu widzenia teorii systemów emerytalnych OFE są sposobem na sprawiedliwy podział PKB między pokoleniami. W myśl tej teorii, jeżeli wszystkie środki OFE są inwestowane w kraju, to w długim okresie przeciętna stopa zwrotu z inwestycji powinna być podobna do dynamiki zmian dochodu narodowego. W krótkim okresie (kilku, kilkunastu lat) oczywiście będą odchylenia, osoby przechodzące na emeryturę w szczycie hossy będą miały wyższe oszczędności i wyższe emerytury, osoby przechodzące zaś na emeryturę w dnie bessy będą miały gorzej. Dlatego tak ważne jest wprowadzenie subfunduszy OFE, które oferowałyby osobom zbliżającym się do emerytury portfel przynoszący może niższe bieżące stopy zwrotu, ale chroniący przed takimi wahaniami. Uruchomienie subfunduszy przedemerytalnych jest stosunkowo proste i nie ma żadnego powodu, aby dalej z tym zwlekać!

Błędem byłoby jednak przyjąć jakieś tempo wzrostu PKB i oczekiwać, że w długim okresie taka będzie stopa zwrotu w OFE. Jest odwrotnie - to dobre funkcjonowanie instytucji takich jak OFE może przyspieszać wzrost gospodarczy. Po pierwsze, OFE gromadzą tak dużo środków, że sposób, w jaki są one inwestowane, może wpływać pozytywnie lub negatywnie na PKB. Po drugie, jeżeli dopuszczamy możliwość inwestycji zagranicznych, to wówczas uzyskiwana stopa zwrotu z OFE może być wyższa w długim okresie niż tempo wzrostu PKB kraju (jeżeli środki będą inwestowane na rynkach i w krajach, które będą oferowały w dłuższym okresie wyższe stopy zwrotu). Ponadto, inwestycje na rynkach, gdzie zmiany nie są silnie powiązane ze zmianami koniunktury w Polsce, pozwalają na obniżenie ryzyka systemu emerytalnego.

Zmieńmy benchmark, OFE będą lepiej działać

Wraz z silnym wzrostem aktywów systemu emerytalnego bardzo ważne staje się wybranie dla całego systemu emerytalnego jak najkorzystniejszej relacji oczekiwanej długookresowej stopy zwrotu do ponoszonego ryzyka. Mniejsze znaczenie ma to, czy jeden z funduszy osiągnie niższą stopę zwrotu niż inne. W długim okresie fundusze zawsze będą osiągały zbliżone stopy zwrotu. Jeśli któryś z nich na dłużej się opuści, to albo klienci przejdą do lepszych funduszy, albo zostanie wymieniona niekompetentna kadra zarządzająca i wyniki się poprawią. Poza tym ryzyko gorszych wyników danego funduszu można wyeliminować, modyfikując system bodźców finansowych dla zarządzających OFE.

Ale taki system bodźców da się wdrożyć tylko wtedy, gdy stopy zwrotu osiągane przez fundusze emerytalne są porównywane do stóp zwrotu, które osiąga "portfel wzorcowy" (tzw. benchmark). System "benchmarku" mamy już i dziś, ale jest to tzw. benchmark wewnętrzny, czyli średnia ze stóp zwrotu uzyskiwanych przez fundusze emerytalne. Tymczasem naprawdę rzetelną ocenę funduszy możemy uzyskać, porównując ich dokonania ze stopami zwrotu, jakie można uzyskać na rynku. To tzw. benchmark zewnętrzny.

"Benchmark zewnętrzny" to portfel wzorcowy definiujący Strategiczną Alokację Aktywów (SAA). Często odpowiada ona za ponad 90 proc. ryzyka rynkowego i określa ponad 90 proc. osiąganej stopy zwrotu w systemie emerytalnym. Obecną SAA określono przed 10 laty, gdy system się tworzył, dlatego należy ocenić, czy jest ona właściwa dziś, gdy system emerytalny jest już w dojrzałej fazie rozwoju. W ramach tej analizy należy rozważyć kilka poziomów ponoszonego ryzyka. To pozwoliłoby utworzyć różne fundusze o poziomie ryzyka dopasowanym do wieku osób oszczędzających na emeryturę.

Wprowadzenie takich mechanizmów pozwoli na wypracowanie systemu bodźców, który będzie premiował te PTE, które osiągają najlepsze dodatkowe stopy zwrotu na jednostkę dodatkowo ponoszonego ryzyka, a jednocześnie będzie można mierzyć i monitorować łączny poziom dodatkowo ponoszonego ryzyka w systemie związanego z aktywnym zarządzaniem. Obecnie jest to niemożliwe, ryzyko rynkowe i ryzyko aktywnego zarządzania zlewa się w jedno.

W procesie tworzenia i aktualizacji benchmarku powinni uczestniczyć przedstawiciele różnych środowisk: specjaliści z dziedziny finansów o uznanej międzynarodowej reputacji (np. polscy matematycy finansowi), przedstawiciele PTE, Ministerstwa Finansów, Komisji Nadzoru Finansowego i Giełdy Papierów Wartościowych oraz makroekonomiści. Środowiska te mogłyby współpracować w ramach Rady ds. OFE, której kompetencje zostałyby określone w ustawie o "benchmarku zewnętrznym".

Takie zmiany pozwolą również przejść na rynku emerytalnym od nadzoru opartego na przepisach (compliance supervision) do nadzoru opartego na ryzyku (risk based supervision), co znacząco podniesie jego skuteczność.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów