Biznes Ludzie Pieniądze

Łowcy emerytów

Marcin Bojanowski
22.05.2009 , aktualizacja: 22.05.2009 21:09
A A A Drukuj
Przyszli emeryci za namową akwizytorów masowo zmieniają OFE. I trafiają do funduszy, które... gorzej pomnażają pieniądze. - To już wymknęło się spod kontroli. Zlikwidujmy akwizycję! - żądają szefowie mniejszych funduszy

Cztery razy do roku akwizytorzy otwartych funduszy emerytalnych wyruszają na łowy. Cel jest jeden: przekonać jak największą liczbę osób do zmiany funduszu. W maju ustanowili kolejny niechlubny rekord: za ich namową 145 tys. przyszłych emerytów zmieniło swój OFE. To aż o jedną trzecią więcej niż w rok temu. - Możemy już mówić o wojnie transferowej między funduszami - ostrzega Hubert Kostrzyński, szef marketingu towarzystwa emerytalnego AEGON.

Problem w tym, że - jak wynika z wyliczeń "Gazety" - co druga osoba zmieniająca swój fundusz w maju przeniosła się za namową akwizytorów do gorszego OFE. To aż 70 tys. osób!

- Akwizytorzy znaleźli się poza wszelką kontrolą - skarży się Anna Horsecka, prezes towarzystwa emerytalnego Polsat. Jej zdaniem przekazywane przez nich informacje są często zmanipulowane i mają jedynie na celu zdobycie klienta za wszelką cenę. - Naszym klientom opowiadali bajki o likwidacji naszego funduszu albo o słabych wynikach, co było absurdalne - mówi.

Zjawisko nieuzasadnionych przenosin najlepiej widać na przykładzie najczęściej wybieranego funduszu ING. Jeśli za wyznacznik weźmiemy podawaną przez Komisję Nadzoru Finansowego trzyletnią stopę zwrotu (czyli to, ile zarobił dla swoich klientów w ostatnich trzech latach), to okaże się aż 84 proc. nowych klientów OFE ING trafiło do niego z funduszy, które miały lepsze wyniki inwestycyjne! A jeszcze gorzej wygląda to, gdy uwzględnimy wyniki z ostatniego roku: niemal 90 proc. osób, które przepisały się do ING, nie mogło się kierować się jego skutecznością w pomnażaniu naszych składek.

Dopiero jeśli użyjemy innego wyznacznika (stopy zwrotu od początku działalności, która nie pokazuje obecnej kondycji funduszu), przenosiny do ING można uznać za korzystne bądź przynajmniej neutralne dla przyszłych emerytów.

Dlaczego akwizytorzy tak bardzo namawiają nas do zmiany OFE? - Każdy nowy klient to kolejna prowizja na jego koncie - tłumaczy Horsecka. Za osobę rozpoczynającą pierwszą pracę OFE płacą niewiele - 100 lub 200 zł. Zarobić można dopiero na wyciągnięciu klienta od konkurencji. Tu stawki dochodzą do 700 zł za głowę. Do tego jeszcze trzeba dodać procent od wysokości oszczędności, jakie taka osoba zgromadziła na swoim koncie. Tym sposobem do kieszeni akwizytora może wpaść nawet dodatkowy tysiąc złotych.

- To już patologia - komentuje Agnieszka Nogajczyk-Simeonow, prezes towarzystwa Allianz. Jej zdaniem akwizytorzy OFE, które radzą sobie gorzej, nie używają racjonalnych argumentów, bo ich nie mają. - Postanowili po prostu zarobić, póki jeszcze mogą - dodaje. Akwizytorzy zdobywają nowych klientów, strasząc, że ich dotychczasowy OFE zaraz zbankrutuje. Chwalą się wynikami OFE z nieaktualnych rankingów, a niekiedy nawet - dzielą się z nimi prowizją. Choć takie przekupywanie jest surowo zakazane prawem, podobnie jak inne, nieuczciwe praktyki.

W sumie od początku roku OFE wydały na swoich akwizytorów ponad 100 mln zł, o 20 mln zł więcej niż przed rokiem. Najwięcej wydał ING - aż 22,5 mln zł. Niewiele gorsza jest AXA z 21 mln zł i Commercial Union z 16 mln zł. Jaki jest sens wydawania milionów na akwizytorów?

- Dla nas istotne jest to, żeby zrealizować strategię, która zakłada, że do 2012 r. mamy mieć milion klientów - odpowiada Beata Wójcik, rzecznik AXA.

- OFE skupiają się na zdobywaniu nowych członków, bo to na nich zarabiają prawdziwe pieniądze - tłumaczy dr Filip Chybalski, ekspert emerytalny z Politechniki Łódzkiej. Im więcej klientów, tym więcej trafia do ich kas z opłat. Od początku roku w formie prowizji zebrały od swoich klientów ponad 500 mln zł. Z tego aż 176 mln zł to dla nich czysty zysk. Reszta to koszty towarzystw.

- Powinniśmy jak najszybciej zmienić ten system - przyznaje Marek Jandziński, prezes towarzystwa Warta. - Powinniśmy zakazać akwizycji! - podbija Horsecka, szefowa PTE Polsat. Takie rozwiązanie obowiązuje już m.in. w Szwecji. U nas zaproponowała je Komisja Nadzoru Finansowego zaniepokojona rosnącą liczbą osób zmieniających fundusze.

KNF chce, żeby każda osoba samodzielnie decydowała o zmianie OFE, a nie - jak dzisiaj - za namową akwizytora. Będzie mogła to zrobić przez internet, listownie lub telefonicznie.

Michał Szymański, prezes towarzystwa emerytalnego Commercial Union: - Dostrzegamy rosnącą skalę patologii na rynku transferów. Proponujemy, aby nadzór aktywnie ścigał nieprawidłowości, fundusze mogły oferować programy lojalnościowe, opłaty za transfery zostały podniesione, a liczba sesji zmniejszona do jednej w roku. Niestety, do tej pory nasze propozycje nie zostały zaakceptowane.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów