Polbank, obsługujący ponad 300 tys. polskich klientów, to oddział greckiego banku
Eurobank Ergasis EFG. W Polsce działa na podstawie tzw. paszportu europejskiego. Dzięki niemu bank europejski, chcąc prowadzić działalność w Polsce, nie musi uzyskiwać wszystkich zezwoleń od polskiego nadzoru, a tylko otwiera oddział, nad którym pieczę sprawuje nadzór z Włoch. Na tej zasadzie Polbank podlega nadzorowi w Grecji.
Problem w tym, że nadzorca powinien systematycznie kontrolować podlegający mu bank i pilnować bezpieczeństwa depozytów. Tymczasem dla Greków przeprowadzanie takich kontroli w banku działającym w Polsce nie jest proste. A polska Komisja Nadzoru Finansowego nie może go w tym wyręczyć. - Jedynym obszarem, który podlega polskiemu nadzorowi, jest płynność banku - mówi Adam Płociński z KNF. Instytucje nadzorcze w Polsce i Grecji oraz sam bank dochodzą więc do wniosku, że dalsza działalność w formule "oddziału" nie jest najlepszym rozwiązaniem. Potwierdził to Othon Kolliriotis, przewodniczący rady nadzorczej Eurobank EFG: - Rozważamy przeistoczenie się w bank inkorporowany w Polsce. Polbank stałby się odrębnym bankiem z siedzibą w Polsce i podlegałby polskiemu nadzorowi.
Dyskusja na temat swobody działania banków za granicą w formie oddziałów rozgorzała, gdy w tarapaty wpadli brytyjscy klienci internetowego banku IceSave, oddziału islandzkiego Landesbanki.
IceSave przyciągał klientów wysokim oprocentowaniem lokat. Brytyjczycy zgromadzili w nim kilka miliardów funtów. Bezpieczeństwo depozytów zapewniał islandzki fundusz gwarancyjny. Ale gdy w październiku system finansowy północnej wyspy stanął na skraju bankructwa, a rząd w Reykjav~ku musiał przejąć kontrolę nad największymi bankami, Landesbanki zamroził depozyty kilkuset tysięcy brytyjskich klientów. Ci wpadli w panikę, bojąc się, że oszczędności ich życia przepadły.
Do akcji musiał wkroczyć brytyjski rząd: premier Gordon Brown oświadczył, że klienci IceSave odzyskają oszczędności. - Ciężar zagwarantowania 4 mld funtów depozytów spadł na brytyjskiego podatnika. Po tych doświadczeniach Anglicy stali się gorącymi zwolennikami ograniczenia swobody działania oddziałów banków zagranicznych - mówi Płociński. - Nasze stanowiska w tej kwestii są zbliżone.