-
Słowenia zdecydowała, że chce wziąć udział w tym projekcie. Podpiszemy umowę - zapowiedział w piątek minister gospodarki Słowenii Matej Lahovnik po rozmowach z rosyjskim ministrem ds. komunikacji i mediów Igorem Szczegolewem. Porozumienie o gazociągu zostanie podpisane w czerwcu, dodał Lahovnik. Do tego czasu ministrowie finansów Słowenii i Rosji mają zakończyć negocjacje o opodatkowania spółki, która będzie właścicielem gazociągu.
Rura South Stream przez Morze Czarne ma dostarczać gaz z Rosji do Bułgarii. Stąd surowiec popłynie lądem, dwiema odnogami. Południowa przez Grecję ma transportować rosyjski gaz do południowych Włoch. Północna odnoga zostanie poprowadzona przez Serbię na
Węgry, a stąd przez Słowenię do północnych Włoch. Jest tez planowane dodatkowe połączenie z Węgier do Austrii.
Gazprom postanowił ułożyć South Stream, aby zablokować budowę konkurencyjnego, europejskiego gazociągu Nabucco. Tą rurą do Europy Środkowej ma płynąć przez Turcję i Gruzję surowiec ze złóż nad Morzem Kaspijskim i na Środkowym Wschodzie. UE popiera Nabucco, bo dzięki tej rurze Europa zmniejszyłaby zależność od Gazpromu i zyskała dostęp do złóż gazu konkurentów rosyjskiego koncernu.
Jednak poszczególne państwa UE popierają rosyjski projekt. Przed Słowenia, która należy do Unii, porozumienia z rządem Rosji o budowie South Stream, podpisały już rządy innych państw członkowskich UE: Bułgarii, Grecji i Węgier, a także Serbii, która zabiega o akcesję do UE. W budowie odcinka South Stream przez Morze Czarne Rosjan wspierać zaś będzie koncern Eni, kontrolowany przez Włochy, które także należą do UE.
Do tej pory UE nie chciała przyznać South Stream statusu połączenia o priorytetowym znaczeniu dla Wspólnoty Europejskiej. Takie projekty mają ułatwienia w dostępie do funduszy UE. Po piątkowym szczycie UE-Rosja w Chabarowsku
Moskwa liczy, że
Bruksela zmieni zdanie.
- Uzgodniliśmy z komisarzem UE ds. energii Andrisem Piebalgsem, że Rosja wraz ze swoimi partnerami jeszcze raz wystąpi do Komisji Europejskiej o taki status dla South Stream - powiedział po szczycie w Chabarowsku minister energetyki Rosji Siergiej Szmatko.