Popularna sieć sklepów Żabka liczy ponad 2 tys. sklepów. Władze sieci znalazły sposób, jak zmusić swoich ajentów do pracy w święta. Od lutego ajentów obowiązuje nowa instrukcja o numerze 486_ZP/2009. Zgodnie z nią, jeśli ajent chce dostać premię, musi Żabkę otworzyć w święta, czyli: 1 stycznia, 1 i 3 maja, w Zielone Świątki, Boże Ciało, 15 sierpnia oraz 1 i 11 listopada.
Premia to średnio 1,8 tys. zł. - Nasze
wynagrodzenia są tak skonstruowane, że brak premii oznacza brak zarobków lub utratę lwiej ich części - piszą do "Gazety" zrozpaczeni ajenci. - Bez premii nie opłaca się prowadzić tego biznesu. Ujawnić swoich nazwisk nie chcą. Ze strachu przed szefostwem.
Instrukcja mówi, że sklep jest uważany za otwarty, jeśli jest czynny w święto przynajmniej przez dziewięć godzin. Ewentualnie ajent sprzedał przynajmniej 80 proc. tego co w poprzednią przedświąteczną niedzielę.
- A co będzie, jak się ktoś rozchoruje? Zostanie zaproszony na
wesele albo urodziny? Czy to jest etyczne - pytają ajenci.
- Priorytetem sieci Żabka jest dostępność dla klientów - odpowiada Jacek Spychała z Żabka
Polska SA. Podkreśla, że nowy regulamin, owszem, zachęca do pracy w święta, ale nie wszystkie, bo nie dotyczy Wielkanocy i Bożego Narodzenia.
A poza tym, jak przekonuje Spychała, wynagrodzenie ajenta zależy przede wszystkim nie od premii, tylko od tego, ile towarów sprzeda. I jeśli sprzeda dużo, to w święta pracować nie musi. - Przed wprowadzeniem zmian w regulaminie, w dni świąteczne otwieranych było ponad 75 proc. sklepów sieci Żabka - dodaje ostateczny argument Spychała.
Ajenci ripostują, że owszem wcześniej w święta też często pracowali, ale nie dlatego, że chcieli. - Taka była odgórna sugestia - mówią.
Bali się, że z niepokornymi sieć nie przedłuży umowy.
- Zachowanie Żabki jest karygodne i nieetyczne. Ajenci nam się skarżą, że chcą mieć wolne, ale przez te premie są zmuszani do pracy - denerwuje się szef handlowej "Solidarności" Alfred Bujara.
Żabka otwiera sklepy w święta, powołując się na wyjątek w ustawie o zakazie handlu w święta. Posłowie wprowadzili go w poprzedniej kadencji parlamentu głosami PiS, lewicy, Samoobrony, LPR oraz PSL. Od listopada 2007 r. nieczynne są centra handlowe, super- i hipermarkety, czyli wszystkie sklepy zatrudniające pracowników na podstawie umowy o pracę.
Zdaniem szefów Żabki sieci zakaz nie dotyczy jej sieci, bo jej ajenci to prywatni przedsiębiorcy, którzy dostają w podnajem w pełni wyposażony sklep razem z towarem.
Bujara opowiada, że ponieważ w święta jest duży ruch, ajenci biorą do pomocy członków swojej rodziny. Zatrudniają ich na zasadzie...
wolontariatu. - To luka, na która nie ma sposobu - oburza się związkowiec.
Czy działanie Żabki jest zgodne z prawem, ma zamiar sprawdzić Państwowa Inspekcja Pracy. - Skontrolujemy, na jakiej podstawie jest świadczona praca, kto ją wykonuje, i dopiero wówczas będzie można wydać opinie w tej sprawie - mówi Danuta Rutkowska, rzecznik PiP.
Niezależnie od wyników kontroli "Solidarność" chce wnioskować o zmianę ustawy zakazu handlu w święta, aby podobne przypadki wyeliminować. - Aby ani Żabka, ani inni nieetyczni właściciele sklepów jej nie łamali - zapowiada Bujara.
- Gdy tylko dostaniemy taką skargę, na pewno się nimi zajmiemy - odpowiada przewodniczący komisji Przyjazne Państwo poseł Mirosław Sekuła (PO). - Do tej pory podobnych sygnałów nie mieliśmy.
Za nowelizacją ustawy o handlu jest też Joanna Kluzik- Rostkowska, była minister pracy w rządzie PiS, dziś wiceszefowa sejmowej komisji polityki społecznej.
- Wszystkie luki, które pozwalają obchodzić ustawę, trzeba zlikwidować. Trzeba też dopisać kilka punktów. Sklep spożywczy niekoniecznie musi działać w święta, ale chciałabym, aby np. 1 listopada mogły być otwarte kwiaciarnie czy stację benzynowe, niezależnie od tego, czy handluje w nich właściciel, czy pracownik - mówi Kluzik-Rostkowska.
To nie pierwszy konflikt między ajentami a centralą Żabki. Kilka lat temu ajenci skarżyli się, że Żabka wpędza ich w długi, zmuszając do zakupu towarów, które się nie sprzedawały, bo były bardzo drogie. Notowali przez to spore straty. W kilku sądach w kraju trwają też procesy przeciw pracownikom sieci Żabka, którzy ponoć mieli nakłaniać ajentów do fałszowania podpisów na wekslach, które potem sieć wykorzystała przeciwko sklepikarzom.