Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
- Cała Europa tonie, a
Polska według naszych szacunków wyjdzie na lekkie zero - przekonywał w piątek w Sejmie i w poniedziałek podczas konferencji w resorcie minister finansów Jacek Rostowski. Najgorzej sytuacja wygląda na Ukrainie (odłożono opublikowanie danych, ekonomiści szacują, że PKB spadnie w I kwartale nawet więcej niż o 20 proc.).
Rosja odnotowała w I kwartale spadek PKB o 9,5 proc.,
Niemcy - o 6,9 proc.,
Czechy - o 3,4 proc.
Oficjalne dane o wzroście polskiego PKB w I kwartale dopiero w piątek, ale na wczorajszej konferencji wiceprezes GUS Halina Dmochowska uchyliła rąbka tajemnicy: - Najostrożniej jak można mamy nadzieję, że nie będzie poniżej zera - powiedziała cytowana przez agencję ISB. Nie chciała precyzować wyniku dokładniej, bo błąd statystyczny we wstępnych szacunkach to 0,3-0,5 pkt. proc.
B. wiceminister finansów Stanisław Gomułka typuje wzrost 1, a nawet 1,5 proc: - W tym kwartale popyt konsumpcyjny był całkiem niezły. Potem może być gorzej. - Nie wiadomo, kiedy zacznie się odbijać
eksport netto. Mieliśmy do czynienia z szokiem: 20-proc. spadkiem, i na razie to się utrzymuje. Może odbicie nastąpi na początku przyszłego roku, gdy poprawi się sytuacja w Europie Zachodniej - ocenia prof. Gomułka.
A spadek inwestycji w tym roku prof. Gomułka ocenia nawet bardziej pesymistycznie od Komisji Europejskiej, która prognozuje 6 proc. - W kolejnych kwartałach maleć będzie dynamika popytu konsumpcyjnego. Tu mamy dwie Polski: ci, co żyją z transferów socjalnych, będą podtrzymywać popyt, bo ich dochody nie spadną. Problem z tymi, którzy żyją z pracy: na razie płace realne nie spadają, ale wkrótce tak się zacznie dziać. Do tego dojdzie bezrobocie - uważa b. wiceminister.
Zdaniem ministra Boniego "trzeci kwartał tego roku może być newralgiczny, jeśli chodzi o PKB". - Spodziewamy się, że może być on najsłabszy, a później może być odbicie - dodał w rozmowie z PAP.