Spłata przez Vistulę kredytu, który na koniec marca urósł do 287 mln zł, była przekładana już kilkakrotnie. Ostatni raz pod koniec marca br. Wówczas znana z garniturów i koszul krakowska spółka dostała od Fortis Banku dodatkowe dwa miesiące na dokończenie negocjacji. Do końca maja zawieszona została wtedy spłata kwot głównych wobec banku. Vistula dostała też zapewnienie, że nie będą wobec niej podejmowane w tym czasie czynności egzekucyjne.
Przebywający w Amsterdamie szef rady nadzorczej Vistuli Jerzy Mazgaj nie chciał nam mówić o szczegółach negocjacji z Fortisem, ale zapewnił nas, że jest optymistą i liczy, że porozumienie z bankiem zostanie zawarte. Jednak według naszego innego, anonimowego źródła, choć negocjacje są bardzo zaawansowane, to majowy termin podpisania porozumienia jest bardzo mało realny. Najprawdopodobniej spółka i bank dadzą sobie jeszcze dodatkowy miesiąc, aby uzgodnić szczegóły.
Vistula Group wpadła w pętlę zadłużenia, bo w okresie hossy na giełdzie chciała na kredyt szybko się rozwijać. W połowie zeszłego roku dokonała przejęcia słynnej firmy jubilerskiej W.Kruk za 250 mln zł kredytu z Fortisu. Menedżerowie Vistuli mieli chytry plan, aby większość kredytu szybko spłacić z pieniędzy pochodzących z nowej emisji akcji.
Nowe papiery miały kupić fundusze inwestycyjne, które dostały pieniądze za sprzedane Vistuli papiery W.Kruk. Po całej operacji miało zostać tylko 50 mln zł kredytu. Wszystko spaliło na panewce z powodu kryzysu finansowego i załamania indeksów giełdowych. W akcjonariacie Vistuli doszło do zmian. Duże pakiety akcji kupiła sieć marketów Alma kontrolowana przez Jerzego Mazgaja oraz Wojciecha Kruka. Ten ostatni przegrał walkę o swoją rodzinną firmę W.Kruk właśnie z Vistulą, ale teraz ją kontroluje ramie w ramię z Mazgajem. Nowe władze Vistuli próbują wybrnąć z kredytowej pętli. Ale kwota jest zbyt duża, aby ją spłacić za jednym zamachem. Jak mówił nam wcześniej Jerzy Mazgaj, na spłatę takiego kredytu trzeba 5-7 lat.
Kryzys przycisnął całą branżę odzieżową, ale przede wszystkim te spółki, które oparły swój rozwój na sieci sklepów zlokalizowanych w wielkich centrach handlowych. Rosną czynsze wyrażone w euro, a obroty spadają, bo klienci mniej wydają przez kryzys.
Monnari Trade i Reporterowi grozi upadłość. Redan planuje zamknięcie w Polsce 30 sklepów marki Troll.