Według wstępnych danych WAN w ubiegłym roku sprzedaż płatnych dzienników na świecie wzrosła o 1,3 proc. i osiągnęła 539 mln egzemplarzy - ogłosił O'Reilly, otwierając konferencję wydawców w Barcelonie. Bezpłatnych gazet rozprowadzono ok. 40 mln egzemplarzy. Gdyby zostały uwzględnione, wzrost rynku prasowego wyniósłby 1,6 proc.
Sprzedaż gazet rosła głównie w Afryce, Ameryce Łacińskiej oraz Azji, w której znajdują się trzy największe rynki prasowe na świecie -
Chiny,
Indie i Japonia. I to właśnie wzrosty sprzedaży w tych regionach zrekompensowały spadki na tak rozwiniętych rynkach jak Europa i
USA. W ciągu ostatnich kilku miesięcy wiele spółek prasowych za oceanem ogłosiło bankructwa, w tym wydawcy takich tytułów, jak "
Chicago Tribune", "Los Angeles Times" czy "Baltimore Sun". Tymczasem młoda klasa średnia w krajach Azji chętnie kupuje gazety. Na początku maja własną edycję w Indiach uruchomił amerykański dziennik "The Wall Street Journal".
Prasa ma przed sobą bardzo trudne czasy, bo musi zmierzyć się nie tylko z kryzysem gospodarczym, ale i wzrostem popularności internetu. Jednak O'Reilly zastrzega, że wieszcząc rychłą śmierć branży w czasie ona "wciąż rośnie", komentatorzy popełniają błąd.
Opinie komentatorów i spadające nakłady gazet najwyraźniej zniechęcają reklamodawców. Według szacunków domu mediowego Starlink w I kwartale wydatki na reklamę w prasie spadły o ponad 13,1 proc., w magazynach - o ponad 10 proc. Chcąc temu zaradzić, Związek Kontroli Dystrybucji Prasy (zrzeszający przedstawicieli wydawców, agencji reklamowych, ogłoszeniodawców i innych firm działających na rynku prasowym) prowadzi program promocji prasy. W tym roku zamierza wydać na ten cel 211 tys. zł. W tej kwocie mieszczą się seminaria dla największych reklamodawców, które potrwają od 21 maja do 9 czerwca. Weźmie w nich udział ponad 50 osób z takich firm, jak: TP, Netia, Suzuki PKO BP, L'Oreal, PKN Orlen, PTC czy Bakoma.
- Staramy się pobudzić wyobraźnię firm. Walczymy z przekonaniami, w wyniku których firmy traktują prasę gorzej niż inne media - mówią Rafał Oracz i Maciej Chodorowski z firmy CR Media Consulting, którzy prowadzą seminaria ZKDP. Zapytali oni uczestników o to, jaki procent wydatków reklamowych jest kierowany na media drukowane na świecie. - Usłyszeliśmy, że ok. 20 proc. - mówi Chodorowski. Tymczasem jest to 37 proc., podczas gdy na internet przypada 10 proc., a większość z tych pieniędzy - jak zaznacza prezes WAN - trafia do kieszeni wyszukiwarek, czyli
Google oraz Yahoo!
- Firmy idą na skróty. Nowoczesność w planowaniu kampanii reklamowych w mediach coraz częściej kojarzy im się z zastąpieniem prasy internetem. Jednak to medium też ma swoje wady, np. poziom akceptowalności reklam w sieci należy do najniższych. Czytelnicy prasy dużo lepiej reagują na reklamę - podkreśla Oracz.