Biznes Ludzie Pieniądze

Rząd dowie się na szczycie UE o przyszłości Opla w Gliwicach

Andrzej Kublik, Tomasz Głogowski, Katowice
28.05.2009 , aktualizacja: 28.05.2009 19:42
A A A Drukuj
Co z fabryką Opla w Gliwicach i fabryką silników w Tychach po przejęciu zakładów GM przez nowego inwestora? Być może dziś rząd dowie się tego na szczycie UE zwołanym z inicjatywy Belgów.
SERWISY
Na piątek komisarz UE ds. przemysłu Günter Verheugen zwołał szczyt ministrów gospodarek państw UE w sprawie przyszłości Opla i pozostałych zakładów GM w Europie. Amerykański koncern sprzedaje je, bo w poniedziałek może zbankrutować. Na szczycie nie będzie jednak przedstawicieli GM, a Polskę reprezentować ma wiceminister gospodarki Grażyna Henclewska.

GM to filar naszego przemysłu motoryzacyjnego. W polskich spółkach koncern zatrudnia ponad 5 tys. osób. W Gliwicach ma najnowszą w Europie fabrykę aut Opla, a w Tychach silniki Diesla do opli produkuje kontrolowana przez GM firma Ispol. W spółce z Fiatem amerykański koncern produkuje też diesle w Bielsku-Białej.

Szczytu nie domagali się jednak Polacy, lecz Belgowie, zirytowani tym, że o losach europejskich fabryk GM decyduje Berlin. - W podejmowaniu decyzji ze strony Europy uczestniczy tylko rząd Niemiec. Podjęcie przez jeden kraj decyzji w sprawie prawdziwie europejskiej firmy nie wydaje się zgodne z ideą UE i jej przepisami - napisał w poniedziałek premier Belgii Herman Van Rompuy do przewodniczącego KE José Manuela Barrosa i kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Także minister handlu Wlk. Brytanii Peter Mandelson interweniował u GM w sprawie przyszłości brytyjskich zakładów.

Polskie fabryki GM są ponad dwa razy większe niż w Belgii i porównywalne z brytyjskimi. Ale Warszawa nie interesuje się ich losem. Rzecznik rządu Paweł Graś, którego "Gazeta" parę razy pytała, co o przyszłości zakładów w Gliwicach i Tychach wie premier Donald Tusk, odsyłał nas do Ministerstwa Gospodarki. Tam mówili, że nie mają żadnych informacji.

Na szczycie UE także lokalne władze Belgii będą zabiegać o utrzymanie fabryki w Antwerpii. Nasze lokalne władze nie wykazują inicjatywy. Na początku roku wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk powołał specjalny zespół antykryzysowy, który ma na bieżąco śledzić sytuację w najważniejszych zakładach regionu. Ale władze Śląska nie pytały GM o plany wobec tamtejszych zakładów. - Żaden z przedstawicieli fabryk motoryzacyjnych nie prosił nas o takie wsparcie, a nam trudno wychodzić przed orkiestrę. Jeżeli będzie propozycja, to chętnie napiszemy list. Fabryki motoryzacyjne są jednymi z najważniejszych w regionie - powiedziała "Gazecie" rzeczniczka wojewody śląskiego Marta Malik.

W środę GM przeniósł do nowej spółki aktywa Opla i brytyjskiego Vauxhalla. Spółka ta jest wolna od długów i jej partnerem może zostać nowy inwestor. Czy ta spółka przejmie też fabrykę silników w Tychach? Rzecznika GM Europe Karin Kirchner nie odpowiedziała "Gazecie".

Oferty na Opla rząd Niemiec dostał od Fiata, konsorcjum kanadyjsko-austriackiej firmy Magna i rosyjskiego banku Sbierbank oraz amerykańskiego funduszu Rippelwood. Inwestora rząd Niemiec miał wybrać w środę wieczorem, na spotkaniu z przedstawicielami GM i Departamentu Skarbu USA. Spotkanie trwało całą noc, ale ustalono tylko, że do kolejnej rundy przechodzą Fiat i konsorcjum Magna/Sbierbank. Do piątku w południe - przed szczytem UE - ci inwestorzy mają poprawić oferty.

O opóźnienia w wyborze inwestora dla Opla Niemcy oskarżają GM i władze USA. Na środowym spotkaniu GM poinformował, że jeśli ogłosi bankructwo, to już w najbliższy wtorek Opel będzie potrzebować 0,5 mld euro - ponad 300 mln euro więcej, niż dotąd zapowiadano. - To skandaliczna taktyka - ocenił minister finansów Niemiec Peer Steinbruck. Rząd Niemiec deklarował, że da Oplowi 1,5 mld euro kredytu pomostowego, ale teraz Berlin tłumaczył, że nie zdąży do wtorku zgromadzić 0,5 mld euro, a ponadto nie chce ryzykować pieniędzy podatników. Dodatkowe fundusze muszą wyłożyć inwestorzy. Fiat nie chciał płacić gotówką za akcje Opla, więc to żądanie faworyzuje konsorcjum Magna i Rosjan, które deklarowało 700 mln euro za kontrolę nad Oplem. Potwierdził to wicekanclerz Frank-Walter Steinmeier z SPD. - Byłem bardzo zadowolony, że Magna chce pomóc rozwiązać dodatkowy problem z gotówką - powiedział wczoraj Steinmeier. Do ataków na GM dołączyła rada pracownicza Opla. - Europa to nie jest kasyno gry - stwierdzili niemieccy robotnicy, zarzucając GM, że traktuje ich firmę jak kartę w pokerze.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów