Biznes Ludzie Pieniądze

Polskie fundusze emerytalne inwestują najlepiej w regionie

mab
28.05.2009 , aktualizacja: 28.05.2009 19:52
A A A Drukuj
Wszystkie fundusze emerytalne straciły pieniądze swoich klientów w kryzysowym 2008 r. Polskie OFE na tle konkurentów z innych krajów radziły sobie nie najgorzej
W następnych latach do Polski będzie napływało coraz więcej inwestycji zagranicznych
W następnych latach do Polski będzie napływało coraz więcej inwestycji zagranicznych
Straty funduszy emerytalnych w 2008 roku
Straty funduszy emerytalnych w 2008 roku
"Bessa zjada emerytom", "OFE na minusie", "Fundusze emerytalne pod kreską" - to tylko niektóre nagłówki gazet z ubiegłego roku. W tym czasie kryzys finansowy zjadł połowę zysków wypracowanych dla nas przez fundusze emerytalne w ciągu dziewięciu lat ich działalności. To ponad 22 mld zł.

Od razu pojawiły się głosy polityków, że OFE się nie sprawdziły. - To nie tylko wina kryzysu, wadliwy jest sam system emerytalny - przekonywała posłanka PiS Aleksandra Natalli-Świat. I proponowała: znieśmy obowiązek należenia do OFE.

Eksperci uspokajali. - Kryzys finansowy dowodzi tego, że dobrze zrobiliśmy, reformując nasz system emerytalny - mówił dr Filip Chybalski. I przekonywał, że fundusze emerytalne tracą na całym świecie, polskie wcale nie najwięcej.

Z raportu przedstawionego wczoraj przez dr Dariusza Stańkę ze Szkoły Głównej Handlowej na konferencji "Inwestycje i wypłata świadczeń w kapitałowych systemach emerytalnych wynika, że na tle naszego regionu polskie OFE wypadają całkiem dobrze.

- Ubiegły rok niemal wszystkie fundusze w Europie Środkowo-Wschodniej zamknęły większymi lub mniejszymi stratami - mówi Stańko. Oszczędności polskich emerytów skurczyły się aż o 14 proc., ale i tak były to jedne z najmniejszych strat w naszym regionie Europy. Najwięcej w 2008 r. straciły estońskie fundusze emerytalne, bo aż 27 proc. Tylko nieco lepiej szło bułgarskim (były na 21-proc. minusie), litewskim (-20 proc.) i węgierskim (-16 proc.). - Fundusze emerytalne inwestują długoterminowo, więc to, że ucierpią w wyniku kryzysu, nie oznacza, że się nie sprawdzają - uspokaja Stańko.

Winny słabym wynikom funduszy jest dołująca w całej Europie giełda. Parkiety naszego regionu straciły w ubiegłym roku od 50 do 70 proc. Ceny akcji tylko na warszawskim parkiecie, gdzie polskie OFE mogą inwestować do 40 proc. naszych oszczędności, w ciągu roku spadły o połowę. OFE nie miały jednak dużego wyboru. Ustawa zezwala im jeszcze na inwestycje w obligacje, ale dla nich też większość tego roku nie była łaskawa.

Zarządzający naszymi emerytalnymi oszczędnościami starali się minimalizować straty. O ile jeszcze na początku ubiegłego roku na giełdzie inwestowali ponad jedną trzecią naszych oszczędności, o tyle na jego koniec w akcjach trzymali już tylko co piątego powierzonego im złotego. - To tylko pokazuje, że limity inwestycyjne, często nawet przez OFE niewykorzystywane, nie są wystarczającym zabezpieczeniem przed takimi zagrożeniami jak kryzys finansowy - mówi Stańko.

Lepiej od polskich OFE radziły sobie fundusze słowackie (-6 proc.), chorwackie (-9 proc.) i czeskie (-1,3 proc.). - Zwłaszcza te ostatnie inwestują bardziej konserwatywnie pieniądze swoich członków, stąd niższe straty - tłumaczy Stańko. Poza tym fundusze w Czechach muszą inwestować bezpieczniej, bo jeśli stracą pieniądze klientów, muszą im wyrównać straty. Dlatego w czasie kryzysu tracą mniej, ale i niewiele zarabiają, gdy przychodzi giełdowa hossa.

Dlatego to, że fundusze lepiej radzą sobie w kryzysie, wcale nie musi oznaczać, że dobrze pomnażają pieniądze swoich klientów w dłuższej perspektywie. Jeśli weźmiemy pod uwagę stopę zwrotu funduszy z ostatnich kilku lat, okaże się, że najlepiej wypadają polskie OFE. Dla przyszłych emerytów, którzy zaczynali oszczędzać w 1999 r., zarobiły od 43 do 63 proc. (uwzględniając inflację). Dla porównania najlepiej radzące sobie w kryzysie czeskie fundusze pomnożyły w tym czasie pieniądze swoich członków o zaledwie 2-6 proc. - Bardziej konserwatywne fundusze mniej inwestowały na giełdach, więc i mniej zarobiły, gdy indeksy rosły - mówi Stańko.

- Najważniejszym zadaniem jest teraz wprowadzenie bezpiecznych funduszy, które będą chroniły pieniądze przyszłych emerytów przed spadkami - mówi Michał Boni, minister w kancelarii premiera. Jego zdaniem trzeba też zmienić system oceny wyników inwestycyjnych OFE. Dzisiaj wyznacza go tzw. wewnętrzny benchmark, czyli średnia ze stóp zwrotu uzyskiwanych przez fundusze. - Lepiej porównywać dokonania OFE ze stopami zwrotu, jakie można uzyskać na rynku - tłumaczy Boni.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów