Biznes Ludzie Pieniądze

Jeszcze Polska (gospodarka) nie zginęła

Leszek Baj, Agata Nowakowska
30.05.2009 , aktualizacja: 29.05.2009 21:45
A A A Drukuj
Polska jako jeden z nielicznych krajów UE ciągle dzielnie opiera się recesji. W pierwszym kwartale nasz PKB wzrósł o 0,8 proc. - Pozwólmy Polakom cieszyć się z tego, że jesteśmy najlepsi w Europie - triumfował wczoraj premier Donald Tusk
Donald Tusk na giełdzie
Fot. ALIK KEPLICZ AP
Donald Tusk na giełdzie
Recesja dopadła Europę
Recesja dopadła Europę
Co prawda wzrost PKB na poziomie 0,8 proc. to najgorszy wynik od siedmiu lat, ale ekonomiści i tak się cieszą. - W obecnych czasach te dane dodają otuchy. Jeszcze w tym roku mamy szanse na odbicie - mówi "Gazecie" prof. Dariusz Filar, członek Rady Polityki Pieniężnej.

Rzeczywiście, według Eurostatu w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2009 r. gospodarka całej Unii skurczyła się o 4,4 proc., a naszego największego partnera handlowego - Niemiec - aż o 6,9 proc.! To mocno podkopało fundamenty gospodarcze w całym naszym regionie, którego eksport w dużej mierze trafia na Zachód. Czeski PKB skurczył się o 3,4 proc., a słowacki aż o 5,4 proc.

- Polska jest na podium, wśród medalistów - mówił wczoraj premier, przemawiając w budynku giełdy na tle mapki z prawie całą Europą na czerwono (spadki). "Zielone" po pierwszym kwartale były tylko: Cypr (1,6 proc. wzrostu), Polska (0,8 proc.) i Grecja (0,3 proc.). To dane pokazujące zmianę PKB rok do roku. Jeśli porównać je z poprzednim kwartałem, to nasza gospodarka urosła o 0,4 proc. - najwięcej w całej UE!

Jakim cudem polska gospodarka jest ciągle wyspą na morzu recesji? - Spowolnienie konsumpcji nie jest aż tak silne, jak można się było spodziewać. Ciągle lekko rosły inwestycje - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. Jego zdaniem kopa polskiej gospodarce dał też eksport. Dzięki osłabieniu złotego staje się on bardziej konkurencyjny. W marcu według NBP eksport liczony w euro był niższy o ponad 16 proc. niż rok temu, ale liczony w złotych wzrósł - i to o solidne 9,4 proc.!

Po danych GUS rząd odetchnął z ulgą. Niezłe wiadomości idealnie trafiły w przedwyborczą kampanię do Parlamentu Europejskiego. Przez ostatnie tygodnie sprawy gospodarcze wychodziły w niej na pierwszy plan. Minister Rostowski powtarzał jak mantrę, że w pierwszym kwartale będziemy na plusie. Polemizował też z prognozami Komisji Europejskiej, która przewiduje dla nas w tym roku spadek PKB o 1,4 proc.

Rząd obiema rękami bronił się przed zakusami opozycji z PiS, by aktywniej wspierać gospodarkę, godząc się przy tym na zwiększenie deficytu budżetowego (czyli większe zadłużenie państwa).

- Nie chcieliśmy zadłużać Polaków w obawie przed katastrofą. Jesteśmy lepsi od krajów, które się zadłużyły - przypominał wczoraj minister Rostowski.

O bardziej aktywną politykę rządu w walce z kryzysem apelował w swoim zeszłotygodniowym orędziu w Sejmie prezydent Lech Kaczyński. Proponował m.in. obniżenie podatku VAT z 22 proc. do 18-19 proc.

Wczoraj polemizował z tym premier. - Przyjęliśmy założenie, by nie robić błędów, nie ulegać podszeptom, zachować mocne nerwy. Dodał, że obniżenie VAT oznaczałoby wzrost deficytu o 19 mld zł. - To byłaby katastrofa dla Polski - powiedział Tusk.

- Nie ścigajmy się z innymi krajami na liczone w miliardach pakiety stymulujące gospodarki - zgadza się z nim Jarosław Bauc, były minister finansów, obecnie prezes Polkomtela, który sam musiał się zmagać w 2001 r. z gigantycznym deficytem, nazwanym później "dziurą Bauca" (gdyby nic nie zrobiono, deficyt mógłby wtedy sięgnąć nawet 90 mld zł). - Mam nadzieję, że zapowiadana nowelizacja budżetu da możliwość dodatkowych oszczędności, a nie wydatków. Większe wydatki bowiem oznaczają większy deficyt budżetowy. A to mogłoby zniechęcić do inwestowania w Polsce - dodaje Bauc.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów