Menedżerowie banków na całym świecie żyli przez lata jak w raju. Gaża prezesa Citigroup, największego do niedawna banku świata, który o mało nie zbankrutował, wyniosła w zeszłym roku 38 mln dol. W tym prezes Vikram Pandit będzie pracował za dolara miesięcznie i nie weźmie ani centa premii. Przyrzekł solennie, że dopóki nie wyprowadzi banku na prostą, zadowoli się taką pensją.
Na Zachodzie bankowcy zaczynają redukować swoje gaże pod presją rządów, które dokapitalizowały wiele banków i opinii publicznej. Słowo "prezes" staje się tam synonimem problemów. Prezes upadłego banku
Lehman Brothers został w zeszłym roku pobity na siłowni w pobliżu własnego domu. Świadkowie wydarzenia nie kiwnęli palcem w jego obronie. Ktoś nawet burknął: - Należało mu się.
Menedżerowie polskich banków o takich problemach czytają w gazetach. Ale ich gaże, gdy branży bankowej zagląda w oczy widmo kryzysu, zaczynają budzić coraz większe zainteresowanie.
Kryzys tuż, a prezes z podwyżką Kancelaria Sedlak & Sedlak obliczyła niedawno, że średnia pensja prezesa banku wynosiła u nas w zeszłym roku 2,2 mln zł, czyli prawie 200 tys. zł miesięcznie! Rekordziści zgarnęli znacznie więcej.
Pensje zarządów pięciu największych giełdowych banków wzrosły w minionym roku o jedną trzecią - z 55,7 do 72,4 mln zł. Dla porównania: zarządy pozostałych 15 niebankowych spółek z indeksu WIG20 zarobiły w sumie 105 mln zł. Mniej więcej tyle samo co rok wcześniej. Z tego wynika, że bankowi menedżerowie w przeddzień kryzysu zafundowali sobie sute podwyżki. Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że mieli z czego - w zeszłym roku banki osiągnęły jeszcze rekordowy zysk, w sumie ponad 14 mld zł.
Najlepiej wynagradzanym szefem banku w Polsce jest Józef Wancer, prezes BPH, zarobił w zeszłym roku ok. 5,7 mln zł. Prawie 6 mln zł wypłacił włoski UniCredit wiceprezesowi Banku Pekao - Luigiemu Lovaglio. Co ciekawe, prezes banku Jan Krzysztof Bielecki zarabia mniej - 4,5 mln zł. Nie narzeka też Jarosław Augustyniak, szef Noble Banku. Wrocławski biznesmen Leszek Czarnecki, właściciel grupy Noble, wypłacił mu 3,5-milionową pensję. Minimalnie mniej, 3,4 mln zł, zarobił Sławomir Sikora, prezes banku Citi Handlowy.
Prezesi niektórych polskich banków zarabiają prawie tyle samo, co szefowie ich spółek-matek zarządzających wielokrotnie większym majątkiem. Prezes Commerzbanku Martin Blessing w zeszłym roku zainkasował pół miliona euro pensji. To niewiele więcej niż Mariusz Grendowicz, prezes
BRE Banku, polskiej spółki Commerzbanku. Zeszłoroczny zarobek Grendowicza to 1,4 mln zł, czyli równowartość 300 tys. euro.
Prezesi polskich banków zarabiają więcej niż szefowie europejskiego Banku Centralnego (EBC) i amerykańskiej Rezerwy Federalnej (Fed). W zeszłym roku Jean-Claude Trichet, prezes EBC, zarobił niecałe 352 tys. euro (równowartość 1,6 mln zł), zaś Ben Bernanke, szef Fed - ledwie 196 tys. dol. (w przeliczeniu pół miliona złotych).
Wyjątkiem na polskiej liście płac bankowców jest Jerzy Pruski, prezes PKO BP. Jego pensję ogranicza tzw. ustawa kominowa, bo większość udziałów w banku ma skarb państwa. Pruski zarobił w zeszłym roku 154 tys. zł (za cały rok pensja wyniosłaby 240 tys. zł, ale Pruski objął funkcję od maja).
Zyski w dół. A pensja prezesa? W pierwszym kwartale tego roku zyski naszych banków były już o połowę mniejsze niż rok temu - tylko 2 mld zł. Kolejne kwartały mogą być gorsze. Prezes PKO BP Jerzy Pruski ostrzegł, że w całym roku banki mogą mieć 2-3 mld zł straty.
Wszyscy zaczęli ciąć koszty.
W PKO BP pracę straci 1,7 tys. osób, w Kredyt Banku - 500, w DnB Nord - ponad 200, zaś w BPH - 930. Pracowników zwalnia też np. BRE, ale nie wiadomo ilu, bo bank nie ogłosił zwolnień grupowych.
Krzysztof Rybiński z Ernst & Young niedawno szacował, że w najgorszym scenariuszu w całej branży bankowej może wylecieć na bruk 12 tys. osób. A więc co piąty zatrudniony!
Czy zarządy powinny oszczędzać na swoich pensjach?
Na Zachodzie niektórzy bankowcy dobrowolnie redukują swoje gaże. Poza prezesem Citigroup podobny gest w Europie zrobił prezes Deutsche Banku Josef Ackermann, dobrowolnie obciął sobie płacę o 90 proc., choć i tak zarobi 1,4 mln euro rocznie. W Grecji prezesi największych banków korzystających z finansowego wsparcia rządu zobowiązali się, że nie pobiorą pensji wyższej niż szef banku centralnego Grecji, którego gażę ocenia się na 200-300 tys. euro rocznie (nie jest ona oficjalnie ujawniana przez bank). Tą regulacją są też objęci szefowie naszego Polbanku, który jest częścią greckiej grupy finansowej
Eurobank EFG.
W Polsce na obniżkę pensji zdecydował się Mateusz Morawiecki, prezes banku BZ WBK. - Postanowiliśmy obciąć menedżerom wszystkie dodatki do pensji, a wynagrodzenie zasadnicze okroiliśmy o 30-50 proc. Mnie jako prezesa banku cięcia pensji dotyczą najbardziej - powiedział nam Morawiecki, który w zeszłym roku zarobił 1,8 mln zł, a dodatkowo wziął jeszcze 1,4 mln zł nagrody za 2007 r.
Mniej "na rękę" dostanie nie tylko zarząd BZ WBK, ale i trzystu menedżerów średniego szczebla. Morawiecki przekonuje, że dzięki cięciom uda się uchronić szeregowych pracowników przed zwolnieniami grupowymi. - Jeśli obcięcie płacy prezesa i członków zarządu pomoże ochronić choć część etatów przed redukcją, menedżerowie powinni się na to zdecydować - mówi Morawiecki. A przecież jego bank wcale nie jest w złej kondycji, w pierwszym kwartale zarobił 119 mln zł.
Podobnie jak prezes BZ WBK do swojego wynagrodzenia w czasach kryzysu podszedł Bogusław Kott, prezes banku Millennium. I też obciął sobie pensję. - Po konsultacjach rada nadzorcza i zarząd uzgodniły, że wynagrodzenie członków zarządu w nowej kadencji, czyli od marca tego roku, będzie obniżone - powiedział nam Kott. Nie zdradził o ile. W zeszłym roku Kott zarobił niecałe 2,2 mln zł.