Biznes Ludzie Pieniądze

Obama Motors

Andrzej Kublik
02.06.2009 , aktualizacja: 02.06.2009 10:29
A A A Drukuj
Taśma montażowa General Motors w miejscowości Flint, Michigan. Zdjęcie z 1993 roku. Fot. Anonymous AP Taśma montażowa General Motors w miejscowości Flint, Michigan. Zdjęcie z 1993 roku.
General Motors, symbol potęgi gospodarki USA, zbankrutował. Na gruzach prywatnego kolosa ma powstać mniejsza firma, kontrolowana przez rząd USA i związki zawodowe

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Kilka miesięcy temu zarząd tego motoryzacyjnego koncernu świętował 100 lat istnienia firmy, a wczoraj złożył do sądu w USA wniosek o ochronę przed wierzycielami. We wniosku ogłosił, że jego długi wynoszą 172,8 mld dol., majątek firmy wart jest zaś tylko 82,3 mld dol.

Bankructwo wisiało nad GM już od końca zeszłego roku. Od stycznia do czerwca koncern przeżył tylko dzięki kroplówce Waszyngtonu wartej 20 mld dol.

GM zostanie przekształcone w nową firmę. - Likwidacja w środku recesji i głębokiego kryzysu finansowego spowodowałaby straszliwe szkody dla naszej gospodarki, także poza motoryzacją - powiedział w specjalnym wystąpieniu prezydent Barack Obama.

To największa plajta firmy przemysłowej w dziejach USA. Na liście największych amerykańskich bankrutów GM ustępuje tylko bankom Lehman Brothers i Washington Mutual (oba upadły we wrześniu zeszłego roku) oraz firmie telekomunikacyjnej WorldCom (upadła w połowie 2002 r.).

Ale tamte bankructwa nie miały takiego symbolicznego znaczenia dla Amerykanów. GM przez 77 lat był największym producentem samochodów na świecie. Dopiero w zeszłym roku tego tytułu pozbawiła go japońska Toyota.

Dla milionów Amerykanów GM jest symbolem potęgi gospodarczej ich kraju. - Co jest dobre dla GM, jest dobre dla USA - powiedział w 1954 r. ówczesny prezes koncernu Charles Erwin Wilson i tak przez lata myślała większość Amerykanów.

W czasie II wojny światowej zakłady koncernu były główną zbrojownią USA, która pozwoliła aliantom pokonać Niemcy i Japonię. Przez prawie pół wieku połowa aut kupowanych przez Amerykanów wyjeżdżała z fabryk GM. Pod koniec lat 70. koncern był największym prywatnym pracodawcą w USA - zatrudniał ponad 600 tys. ludzi w Ameryce i dodatkowo ćwierć miliona w innych częściach świata.

Od początku GM należał tylko do prywatnych inwestorów i od 1925 r. był filarem indeksu Dow Jones giełdy w Nowym Jorku. Od przyszłego poniedziałku zarząd giełdy wyrzuca GM z notowań Dow Jones i wprowadza na jego miejsce - znak czasu - giganta informatycznego Cisco.

-Wniosek o bankructwo natychmiast dyskwalifikuje firmę, niezależnie od jej historii czy jej roli jako ikony kultury - powiedział Robert Thomson, redaktor naczelny gazety "The Wall Street Journal".

Po postępowaniu sądowym zdrowy majątek koncernu za dwa-trzy miesiące ma przejąć "nowy GM". "The Wall Street Journal" żartował, że teraz GM będzie skrótem od "Government Motors" ("Rządowa Motoryzacja"), bo w nowym GM rząd USA będzie miał 60 proc. akcji i w zamian wpompuje w firmę jeszcze 30 mld dol.

Kolejne 12 proc. akcji General Motors dostanie rząd Kanady, 17,5 proc. - związki zawodowe (w zamian zwolnią koncern z wpłaty 20 mld dol. na fundusz emerytalny), a resztę akcji dostaną posiadacze obligacji koncernu - w zamian za umorzenie 27,2 mld dol. długu.

- Nie zamierzam kierować GM - tak Obama odpierał wczoraj zarzuty krytyków nacjonalizacji. Tłumaczył: - Chodzi nam o to, by szybko postawić GM na nogi i potem szybko się wycofać.

Wzorem jest sanacja Chryslera. Ten trzeci co do wielkości koncern samochodowy USA przed miesiącem zbankrutował, a już wczoraj sąd zgodził się, by majątek bankruta przejął "nowy Chrysler", utworzony przez władze USA z Fiatem.

Nowy GM do 2011 r. zamknie jeszcze 16 z 47 fabryk w Ameryce Północnej i będzie zatrudniał 38 tys. robotników. Pracę straci też ok. 100 tys. Amerykanów, którzy pracowali u 2,3 tys. dilerów, z których już zrezygnował GM.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów