Polska już od dawna nie mogła się doczekać na dodatkowe dostawy. Od stycznia z kontraktu na dostawy jednej czwartej gazu importowanego do Polski nie wywiązuje się RosUkrEnergo (RUE), szwajcarska spółka Gazpromu. Takich problemów z
importem gazu ze Wschodu nie miał w Unii nikt poza Polską.
W czasie gazowego konfliktu na początku roku nie było przerw w dostawach gazu w Polsce, bo PGNiG korzystało z rezerw gazu. Jednak mniejsze dostawy spowodowały, że PGNiG miało trudności z odbudowaniem rezerw.
- Gaz już płynie, co pozwoli na przygotowanie magazynów do sezonu jesienno-zimowego - powiedział PAP Maciej Kaliski, dyrektor departamentu ropy i gazu w resorcie gospodarki.
Kontrakt na dostawę dodatkowego gazu w tym roku parafowano już 8 maja i mówiło się, że umowa wejdzie w życie już w połowie maja. Później jednak strona rosyjska z niewiadomych powodów zwlekała z jego zatwierdzeniem. Kilkakrotnie do Gazpromu w tej sprawie zwracał się PGNiG, interweniował też wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak.