Uratowaliśmy polską energetykę przed katastrofą, a polskich odbiorców przed radykalną podwyżką cen prądu - triumfował w grudniu 2008 r. premier Donald Tusk. Chwalił się, że dzięki sukcesowi negocjacyjnemu rządu nasza energetyka zaoszczędzi ok. 60 mld zł. O tyle mniej zapłacą nasze firmy i
domy w rachunkach za prąd.
Członkowie UE uzgodnili wówczas tzw. pakiet klimatyczny, który ma ograniczyć do 2020 r. emisję CO2 o 20 proc. Dla Polski, która 94 proc. energii elektrycznej czerpie z węgla, pakiet był groźny - po 2013 r. elektrownie miały kupować uprawnienia do emisji CO2 na aukcjach.
Dziś dostają je za darmo, a kupować muszą tylko, gdy przydzielona pula się skończy. Według rządowych wyliczeń, jeśliby aukcje weszły z dnia na dzień w 2013 r., ceny prądu poszłyby w górę o 90 proc. Tymczasem uwolnione od 2008 r. ceny prądu dla firm już wzrosły o blisko 90 proc.!
W grudniu wydawało się, że jest co świętować. Unia zgodziła się, aby wszystkie działające dziś w Polsce elektrownie dostawały do 2020 r. część uprawnień za darmo. Na początek aż 70 proc., potem ich liczba miałaby stopniowo maleć. Darmowe uprawnienia dostałyby też wszystkie elektrownie, które w Polsce powstaną, pod warunkiem że - jak mówi unijna dyrektywa - "proces inwestycyjny" zaczął się przed końcem 2008 r. Tyle tylko że nie bardzo wiadomo, co oznacza "proces inwestycyjny". Rząd dopiero musi zatwierdzić listę inwestycji, które załapią się na darmowe uprawnienia, oraz ustalić sposób ich rozdziału.
A nowych elektrowni
Polska potrzebuje jak kania dżdżu - większość prądu dają nam dziś siłownie zbudowane w latach 70. Dziś dożywają swojego wieku. Do 2016 r. z obecnie zainstalowanych 35 tys. megawatów trzeba będzie wyłączyć aż 9 tys. Na ich miejsce muszą powstać nowe, inaczej polska gospodarka przestanie się rozwijać.
Na budowę nowych mocy firmy chcą w ciągu kilkunastu lat wydać od 20 do 60 mld zł, które pomogłyby rozruszać gospodarkę. Jednak energetycy zapowiadają, że nowych elektrowni na razie nie będą budować. - Rząd musi jak najszybciej ustalić zasady, na jakich będą przydzielane uprawnienia do emisji CO2. Jeżeli ta sprawa nie zostanie rozwiązana, to nie będą powstawały nowe inwestycje - mówi "Gazecie" Torbjörn
Wahlborg, prezes polskiej spółki szwedzkiego giganta Vattenfall. Zgadza się z nim Kalle Erkki Penttila, wiceprezes polskiego oddziału fińskiej firmy Fortum.
Niemiecki RWE wspólnie z Kompanią Węglową ma budować nowoczesną elektrownię węglową na Śląsku. Wiceprezes polskiego RWE Janusz Moroz potwierdza, że sprawa CO2 jest potężną przeszkodą. - Jako kraj robimy sobie sami problemy - ostrzega. - Energetyka musi się bić, aby rząd zajął się CO2 jak najszybciej. -Bez tego nikt nie ruszy z budową nowych mocy -wtóruje Grzegorz Górski, szef polskiego ramienia francuskiego potentata GDF Suez.
Także firmy państwowe apelują: - Rząd musi jak najszybciej zatwierdzić listę inwestycji, które dostaną darmowe uprawnienia, i przesłać ją do Brukseli - mówi Stanisław Tokarski, wiceprezes Taurona, drugiej co do wielkości firmy energetycznej w kraju. Prywatni potentaci energetyczni przekazali swoje postulaty premierowi. "W przypadku braku znajomości regulacji nowe inwestycje nie będą uruchamiane przed 2020 r." - ostrzegają.
Odpowiedzialny za rozdział uprawnień resort środowiska się nie spieszy, choć deklaruje, że zna problem. -Na razie nie ma ostatecznej decyzji, według jakiego klucza rozdysponowana zostanie pula uprawnień do emisji po 2013 r. - mówi "Gazecie" rzeczniczka resortu Magdalena Sikorska.
Dodaje, że najpierw trzeba opracować krajowy plan inwestycji dla energetyki, który musi dostać akceptację Brukseli. A kiedy prace się skończą? - Trudno powiedzieć, na razie wiadomo, że plan inwestycyjny musi zostać złożony najpóźniej do końca września 2011 r. - mówi Sikorska. - Możemy wydać miliardy złotych na nowe inwestycje, ale jeżeli rząd będzie czekał z zatwierdzeniem planu do 2011 r., to buldożery wyjadą na place dopiero w 2013 r. I dotyczy to zarówno inwestorów prywatnych, jak i państwowych - mówi Grzegorz Górski, który ma jeszcze nadzieję, że rząd rozwiąże problem. - Minister środowiska Maciej Nowicki obiecał nam kilka dni temu, że plan zostanie zatwierdzony do końca roku.