- W projekcie nie ma żadnych analiz finansowych. Rząd wymienia jakieś cyfry, ale nie wiadomo, skąd się one biorą? Jak zostały wyliczone? Nie wiem - rozkłada ręce szef "Solidarności" Janusz Śniadek. - Rząd porozumiewa się z nami za pośrednictwem mediów. Swoich propozycji z nami nie przedyskutował.
I dodaje: -Trzeba zadać pytanie, czy rząd chce załatwić jakiś realny problem, czy robi przedstawienie przed wyborami do europarlamentu?
Związki i pracodawcy mają wątpliwości niemal co do każdego punktu z uchwalonego wczoraj przez rząd projektu antykryzysowego.
Rząd chce, aby umowy na czas określony nie były podpisywane na dłużej niż dwa lata. - Ale czemu tylko na czas kryzysu - pyta Jan Guz, szef OPZZ.
Postojowe? Pracodawca chcąc dostać dopłaty, będzie musiał przygotować plan naprawczy. Ale jednocześnie nie będzie mógł przez 1,5 roku nikogo zwolnić. - Znów kuriozum. Jak uzdrowić firmę w kryzysie i nikogo nie zwolnić - pyta się Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich. Taki sam zarzut zgłasza ekonomista Ryszard Petru.
Ważną częścią pakietu antykryzysowego są zmiany podatkowe. Rząd przyjął we wtorek projekt zmian w ustawie o podatku od dochodów osobistych. Do katalogu zwolnień podatkowych dopisuje on zapomogi wypłacane z funduszy związków zawodowych pracownikom należącym do tych związków (rocznie do kwoty 638 zł).
Pakiet przywraca funkcjonujące kilka lat temu zwolnienie od podatku bonów i talonów, które pracownicy dostają od swoich firm oraz zrefundowanych pracownikowi przez pracodawcę udokumentowanych fakturami VAT wydatków na m.in. wczasy, bilety do kina czy teatru, zajęcia sportowe, przedszkola czy żłobki dla
dzieci (razem do 380 zł). - To zmusi pracodawców i związki zawodowe do weryfikowania bardzo dużej liczby faktur stanowiących podstawę do refundacji wydatków poniesionych przez pracowników. Jest to rozwiązanie niepotrzebnie zwiększające biurokrację - uważa Adam Ambrozik. Taka konstrukcja przepisu może też jego zdaniem doprowadzić do handlu fakturami.
Konfederacji nie podoba się też to, że zwolnienie ma objąć wartość bonów i talonów sfinansowanych z zakładowego funduszu socjalnego oraz funduszy związków zawodowych. - Takie rozwiązanie będzie dyskryminować pracowników małych i średnich firm - ocenia KPP. I proponuje, żeby zwolnienie objęło także bony towarowe pochodzące z innych funduszy pracodawcy.
Nosem kręci też Ministerstwo Finansów. Jego zdaniem zwolnienia "mogą budzić kontrowersje i rodzić trudne do określenia skutki budżetowe".
Zwolnienie z podatku bonów towarowych w zależności od tego, ile osób je otrzyma, może kosztować budżety państwa i samorządów od 85 mln (dla 10 proc. pracowników) do 426 mln zł (dla połowy pracowników). Zapomogi mogą kosztować samorządy i budżet państwa w sumie 71 mln zł, przy założeniu, że świadczenie otrzyma 5 proc. z blisko 12,5 mln pracowników najemnych.