Jeszcze przed rokiem kolejarskie związki zawodowe walczyły o podwyżki. A teraz dopadł ich kryzys. W PKP Cargo pracuje około 37 tys. osób, z tego
pracę stracić ma 7 tys. Jednym z największych w kraju zakładów Cargo jest ten w Wielkopolsce - pracuje w nim 2911 osób. Ale już za miesiąc załoga ma się zmniejszyć o 10 proc.
Przed tygodniem dyrekcja wielkopolskiego zakładu podpisała porozumienie ze związkami zawodowymi. Razem mają namówić do odejścia 304 pracowników. Jeśli chętnych zabraknie, dyrekcja sama wskaże zwalnianych.
Na zachętę spółka proponuje 15 tys. zł każdemu, kto do 20 czerwca zgłosi chęć odejścia. To korzystne szczególnie dla tych, którzy nabyli już prawa emerytalne. - Nie każdy wniosek zaakceptujemy. Zależy nam na zatrzymaniu wykwalifikowanych pracowników. Oszczędności chcemy szukać przede wszystkim w administracji - mówi Andrzej Jabłoński, dyrektor wielkopolskiego zakładu PKP Cargo.
Kolej też pozbywa się infrastruktury. Od poniedziałku w lubuskim Rzepinie nie działa już hala napraw lokomotyw i wagonów. Do likwidacji przewidziano też halę napraw parowozów w Gnieźnie, a także halę napraw wagonów w Koninie.
PKP Cargo ma spore kłopoty. Tylko w wielkopolskim zakładzie liczba przewozów w pierwszym kwartale tego roku spadła w porównaniu z tym samym kwartałem ub.r. o 46 proc.! - W naszym regionie zapaść na rynku jest szczególnie widoczna. Obsługujemy transporty tranzytowe, a to ich liczba spadła najbardziej - wyjaśnia dyrektor Jabłoński.