Biznes Ludzie Pieniądze

Ryanair notuje pierwsze straty, ale widzi jasną przyszłość

mapi
04.06.2009 , aktualizacja: 04.06.2009 16:19
A A A Drukuj
- Z radością powitalibyśmy w tym kraju dobrą, głęboką i krwawą recesję, która potrwałaby od 12 do 18 miesięcy. To pomogłoby ukrócić ten cały środowiskowy nonsens - mówił w lutym 2008 szef Ryanaira Michael O'Leary. Nie przewidział jednak, że wraz z nadejściem kryzysu także jego najbardziej znana na świecie tania linia lotnicza zacznie przynosić straty.
Michael O'Leary - szef linii lotniczych Ryanair
Fot. Julien Behal AP
Michael O'Leary - szef linii lotniczych Ryanair
Z ogłoszonych we wtorek danych wynika, że Ryanair - najbardziej znana tania linia lotnicza na świecie poniosła w zakończonym z końcem marca roku fiskalnym pierwsze straty od ponad 20 lat mimo tego, że jako jeden z niewielu przewoźników przewidywał w tym roku zyski.

Roczna strata jest głównie spowodowana znaczącym spadkiem akcji czołowego irlandzkiego przewoźnika Aer Lingus, gdzie Ryanair ma 30 proc. udziałów. Z tego powodu firma w rocznym raporcie musiała odpisać 222,5 mln euro, a także dodatkowe 51 mln euro strat z innych powodów. Gdyby nie to , roczny zysk Ryanaira wyniósłby ok. 105 milionów euro, a tak firma zakończyła rok stratą 169,2 mln euro.

Za stratę Ryanair wini też ogromny, 59-procentowy wzrost cen paliwa lotniczego.

Mimo tego Michael O'Leary, charyzmatyczny i znany z kontrowersyjnych wypowiedzi nie traci rezonu. W czasie konferencji prasowej zapowiedział m.in., że poważnie rozważa zakupienie niemieckiej Lufthansy. - Poważnie się im przyglądamy. Już teraz jesteśmy praktycznie w stanie wykupić ich za gotówkę. Na razie nie planujemy jednak kupować Lufthansy w najbliższej przyszłości, ale może się to zmienić, jeśli nie uda nam się wykupić udziałów w którejś z trzech innych dużych linii lotniczych, którymi jesteśmy zainteresowani - powiedział.

Jedną z nich jest wspomniany wcześniej Aer Lingus, gdzie Ryanair chciałby zwiększyć swoje udziały, jednak jego kolejna oferta została kilka dni temu odrzucona przez irlandzki rząd.

Ale są też powody do zadowolenia. Ryanair w roku fiskalnym 2008-2009 zwiększył liczbę pasażerów o 15 proc., przewiózł w tym czasie 58,5 mln ludzi i planuje w bieżącym roku jeszcze bardziej zwiększyć tą liczbę do 67 mln. Osiągnie to poprzez dalsze obniżki cen biletów, które mają sięgać od 15 do 20 proc. - Chcemy być bardziej konkurencyjni, dawać pasażerom wybór i lepszą jakość, tak jak Aldi, Lidl, IKEA i McDonald's w swoich branżach - powiedział O'Leary i zaraz dodał, że kontrowersyjne opłaty za toalety będą jednak wprowadzone w najbliższej przyszłości. Oprócz tego, w ramach zwiększenia zyskowności, zapowiedział, że w największych samolotach Ryana, Boeingach 737-800 przewoźnik planuje usunąć 2 z 3 toalet, a w powstałym w ten sposób miejscu stworzyć sześć dodatkowych miejsc dla pasażerów.

Mimo strat analitycy są przekonani, że Ryanair wyjdzie z recesji jako jeden z największych zwycięzców. - W branży lotniczej Ryanair ma jeden z najlepszych bilansów zysków i strat, głównie dzięki wyjątkowo niskim kosztom, które spadną jeszcze przynajmniej o 20 proc. w związku z cenami paliw w 2010 roku - mówi analityk rynku lotniczego Stephen Furlong. Jednak z drugiej strony, eksperci z branży ostrzegają, że branża lotnicza nie sięgnęła jeszcze dna, a najgorsze czasy przyjdą w tym roku. William Walsh, szef British Airways w liście do pracowników ostrzegł niedawno, że "branża lotnicza stoi przed największym wyzwaniem w historii", nazywając działalność linii w bieżącym roku walką o przetrwanie.

Pisząc o stratach Ryanaira brytyjski "Guardian" postanowił przypomnieć czytelnikom kilka cytatów kontrowersyjnego O'Leary'ego. Oto, co człowiek, który nazwał epidemię świńskiej grypy "bzdurą" miał do powiedzenia o:

- o wprowadzeniu opłat za toalety: "Jeśli nie możemy pobierać opłat od pasażerów, którzy wchodzą do toalety będziemy je pobierali przy wyjściu"

- o otwieraniu nowych tras: "Nie obchodzi mnie, gdzie ludzie chcą lecieć. Moim zadaniem jest tworzenie warunków, aby ludzie latali do miejsc, o których nigdy wcześniej nie słyszeli"

- o otwarciu nowej trasy do Frankfurtu: "Jurgen (Weber, szef Lufthansy) mówi, że Niemcy nie lubią tanich linii lotniczych. Co on do cholery wie? Niemcy czołgaliby się nago po tłuczonym szkle, byle dostać tanie loty"

- o ekologach: "Najlepsze, co możemy z nimi zrobić, to ich zastrzelić. Ci ludzie prowadzą nas z powrotem do 18. wieku"

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów