Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Huta Stalowa Wola - 2,5 tys. pracowników, największy zakład w mieście, od którego zależą inne firmy wokół, a to w sumie jakieś 8 tys. etatów.
Tu w ostatni wtorek premier Donald Tusk przyleciał helikopterem zaraz po posiedzeniu rządu. I ogłosił przyjęcie pakietu ustaw antykryzysowych. Wśród nich wprowadzenie płatnego urlopu postojowego w firmach, których produkcja spadnie co najmniej o jedną trzecią.
Domagali się tego m.in. związkowcy z HSW, bo ich firma ma tak mało zamówień, że pracuje na pół gwizdka, a place przed hutą toną pod koparkoładowarkami i spycharkami, na które nie ma zbytu.
Rząd zgodził się wspomóc taki postój przez pół roku i dopłacać do każdego pracownika 551 zł z funduszu świadczeń pracowniczych. Resztę, do wysokości
płacy minimalnej, czyli do 1276 zł, ma dołożyć firma. Dzięki temu uratowane mają zostać miejsca
pracy.
- Ale po tę pomoc będą mogły sięgnąć tylko te firmy, które nie mają zobowiązań publicznoprawnych. Czyli zaległości wobec np. urzędu skarbowego czy ZUS-u - przestrzega Adam Ambrozik, ekspert z Konfederacji Pracodawców Polskich.
Związkowcy w hucie są zaskoczeni. - W projekcie, który czytałem jeszcze kilka tygodni temu, była mowa o tym, że firma nie mogła mieć zadłużeń w czerwcu tamtego roku. Chodziło o to, że państwo pomaga firmom, które przed kryzysem radziły sobie dobrze. Pytałem naszego
dyrektora finansowego we wtorek, czy mieliśmy zadłużenie rok temu. Powiedział mi, że wtedy mieliśmy czyściutko - opowiada Henryk Szostak, szef "Solidarności" w HSW. Teraz huta ma wielomilionowe zadłużenie, a firma robi, co może, by je spłacić. W maju udało się np. uiścić zaległe 8,5 mln zł VAT-u... przekazując Lasom Państwowym należące do firmy lasy.
- W dokumencie przyjętym przez rząd nie ma daty czerwiec 2008. Zapis mówi o tym, że firma ubiegająca się o postojowe nie może zalegać ze zobowiązaniami publicznoprawnymi. A więc w chwili składania wniosku - precyzuje Ambrozik z KPP. - Mam nadzieję, że podczas prac w Sejmie ten zapis zostanie cofnięty. Bo trudno sobie wyobrazić firmę, która chce skorzystać z postojowego, a nie ma zadłużenia.
Rozczarowane są też poznańskie ZNTK remontujące m.in. wagony kolejowe. Firma ma duże problemy, z opóźnieniem wypłaca
pensje, nie ma zamówień. Ale z pakietu nie będzie mogła skorzystać, bo ma zaległości w ZUS-ie i skarbówce. - Szkoda, że z pomocy nie mogą skorzystać te firmy, które mają złą sytuację, tylko te w dobrej - komentuje Jarosław Dudziak, prezes ZNTK w
Poznaniu.
Niewielkie szanse na skorzystanie z rządowej pomocy widzą też mali i średni przedsiębiorcy. - Przedsiębiorca, który ma kłopoty z płynnością, musi wykazać się dobrą wolą i płacić wszystkim wierzycielom, przynajmniej w części. Zdarza się więc, że firmy oddają zaległości wszystkim, ale mniejsze kwoty. O długi wobec ZUS-u czy fiskusa w takiej sytuacji nietrudno - mówi Michał Szczytkowski, właściciel firmy Hyd-Bud zajmującej się m.in. rozbiórką budynków.
- Skoro miałoby być tak, że będzie ustawa, z której nikt nie będzie mógł skorzystać, to ona będzie rzeczywiście martwa. Jeśli jest taki zapis, trzeba będzie go w Sejmie naprawić - denerwuje się Renata Butryn, posłanka Platformy Obywatelskiej ze Stalowej Woli.
Ale są też firmy, które z pakietu antykryzysowego się cieszą. Skorzysta z niego jeden z największych poznańskich pracodawców HCP Cegielski, który zatrudnia ok. 2,7 tys. osób. Żyje głównie z produkcji silników okrętowych, więc problemy stoczni pogorszyły także sytuację tej spółki. Cegielski ma mniej zamówień, niż przewidywał.
Na początku roku zarząd "Ceglorza" zaproponował restrukturyzację, w ramach której pracę miało stracić prawie 300 osób. Związki zawodowe na razie wybroniły pracowników. - Pakiet daje nadzieję. Jesteśmy przekonani, że się kwalifikujemy do pomocy. Nie mamy długów wobec ZUS-u czy fiskusa - mówi Bogdan Klepas, pełnomocnik zarządu w Cegielskim.
Ma za to inny problem. - Jedyna wątpliwość może dotyczyć obniżenia przychodów o 30 proc., bo za ubiegły rok jeszcze takiej straty nie ma. Ale w związku z kłopotami ze stoczniami na pewno w tym roku to się już wyraźnie odbije na naszych zamówieniach - dodaje. W Cegielskim cieszą się też z możliwości wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy do roku, bo zakład planuje miesięczną przerwę w produkcji w sierpniu.
Także władze łódzkiej spółki GE Power Controls, która montuje podzespoły, ucieszyły się na wieść o pakiecie. Dziś firma zatrudnia 700 osób, ale w ostatnich miesiącach z powodu spadku zamówień musiała zwolnić ponad 150 pracowników. Żeby uniknąć zwolnień grupowych, zarząd proponował związkom, by pracownicy przeszli na cztery piąte etatu. Ale związki się nie zgodziły. Udało się za to przeforsować inny pomysł. W maju zakład nie pracował w piątki, a załoga brała na te dni płatne lub bezpłatne urlopy. Według władz firmy pozwoliło to uratować kolejne 20 etatów.