- W ciągu godziny zapłata za gaz zużyty w maju zostanie przekazana Gazpromowi - powiedział wczoraj po południu prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. Aby zapłacić Rosjanom faktury na 648 mln dol., koncern Naftohaz pożyczy prawie pół miliarda dolarów z państwowego banku Oszczadbank. Ten z kolei pożyczył pieniądze w Narodowym Banku Ukrainy.
Zgodnie z umową do najbliższej niedzieli ukraiński Naftohaz powinien rozliczyć się z Gazpromem za dostawy w maju. Za przekroczenie tego terminu Gazprom mógłby ukarać Naftohaz, domagając się pełnej zapłaty z góry za dostawy w następnych miesiącach.
Moskwa od kilkunastu dni ogłaszała, ze
Ukraina może mieć problemy z rachunkiem za maj.
W środę premier Rosji Władimir Putin w Helsinkach zapowiadał, że z powodu kłopotów finansowych Kijowa na przełomie czerwca i lipca może dojść kolejny raz w tym roku do wstrzymania tranzytu gazu do UE przez Ukrainę. Tego samego dnia sankcjami Ukrainie groził prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew.
W odpowiedzi władze w Kijowie zapewniały, że uregulują zobowiązania w terminie. - Teraz oczekujemy, że po przekazaniu zapłaty rosyjska strona przeprosi za nieprawidłowe i poniżające oświadczenia w sprawie zdolności płatniczych Ukrainy - powiedział wczoraj Bohdan Sokołowski, pełnomocnik Juszczenki ds. bezpieczeństwa energetycznego. - Nie ma co się obrażać. Zapłacili, czyli mają zdolności płatnicze - bagatelizował wczoraj wcześniejsze wypowiedzi prezydent Miedwiediew.
Ale co dalej? Zdaniem prezydenta Ukrainy Naftohaz jest w krytycznej sytuacji finansowej. - Nie widzę ze strony rządu Julii Tymoszenko najmniejszej ochoty, by reformować rynek gazu - zarzucał wczoraj Juszczenko. Dodał, że od początku roku Naftohaz zapłacił już prawie 2,5 mld dol. podatków, a jednocześnie klienci firmy nie zapłacili jej prawie 1 mld dol.
Sytuacja Naftohazu może się pogorszyć, bo w czwartek rząd Tymoszenko pozwolił sześciu prywatnym firmom chemicznym importować gaz na własną rękę. To zmniejszy przychody państwowego koncernu, a na dodatek może go wpędzić w kłopoty z wypełnieniem zobowiązań co wielkości
importu od Gazpromu. Dotąd Tymoszenko zapowiadała, że Naftohaz będzie wyłącznym importerem gazu na Ukrainę.