W poniedziałek Jerzy Pruski, prezes PKO BP, niespodziewanie ogłosił, że bank planuje wypłacić akcjonariuszom banku aż 2,9 mld zł dywidendy. Połowa z tej kwoty, ponad 1,45 mld zł, trafiłaby do głównego udziałowca - skarbu państwa. Wcześniej zarząd chciał zachować zysk, by wzmocnić bank. Skąd ta nagła zmiana? - Z pewnością rząd wywierał naciski na prezesa - mówi Janusz Jankowiak z Polskiej Rady Biznesu.
Jednocześnie PKO BP ogłosił, że chce wyemitować nowe akcje, by zebrać od inwestorów 5 mld zł. - Dzięki emisji nawet po wypływie ze skarbca dywidendy kapitał banku wzrośnie - tłumaczył prezes Pruski.
Analityków i inwestorów to nie przekonało.
Giełdowa wartość PKO BP w ciągu zaledwie dwóch dni spadła o 7,5 proc. do 24,5 mld zł. Zagraniczne banki inwestycyjne zaczęły obniżać wycenę jego akcji. Np. ING Securities obniżył cenę z 23,8 za akcję do 13,5 zł, a japońska Nomura wycofała się z rekomendacji zachęcającej do kupowania akcji PKO BP.
Specjalną konferencję zwołał wczoraj też prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek. - Wypłata dywidendy przez PKO BP obniży jego wypłacalność i dodatkowo zmniejszy skłonność do udzielania kredytów. To byłoby niezgodne z interesem gospodarczym kraju - oświadczył szef banku centralnego.
Zaapelował do premiera Donalda Tuska, by pozostawił zysk w banku.
W podobnym tonie wypowiada się Andrzej Stopczyński, szef pionu bankowego w Komisji Nadzoru Finansowego. Nadzór od dwóch miesięcy namawia banki, by nie wypłacały akcjonariuszom zysków, lecz budowały rezerwy na gorsze czasy.
- Oczekujemy, że zarząd PKO BP pokaże nam, iż po wypłacie dywidendy będzie w stanie funkcjonować bez przeszkód, a więc także udzielać kredytów - mówi Stopczyński.
Czy presja KNF i NBP coś zmieni? Z prezesem PKO BP nie udało nam się wczoraj porozmawiać. Z rządu płyną sprzeczne sygnały. Premier Tusk obiecuje porozmawiać z szefami NBP i Komisji Nadzoru Finansowego. Minister finansów Jacek Rostowski oświadczył, że wszyscy zyskają - wypłata dywidendy będzie korzystna dla budżetu, a emisja nowych akcji dla banku.
Rzecznik Ministerstwa Skarbu Maciej Wewiór powiedział nam wczoraj: - Nie oczekujemy wypłaty tak wysokiej dywidendy. Chcemy, by bank najpierw podwyższył kapitał.
Część ekonomistów uważa, że pomysł "najpierw emisja akcji i wzmocnienie banku, potem dywidenda" nie byłby już taki zły. - Rząd zdobyłby pieniądze, nie zwiększając deficytu budżetowego - mówi Jankowiak z Polskiej Rady Biznesu. Innego zdania jest Jerzy Osiatyński, w przeszłości minister finansów i członek rady nadzorczej PKO BP: - Takie operacje zaciemniają sytuację budżetu, a ten powinien być transparentny.