Szef niemieckiego giganta lotniczego, Lufthansy, powiedział w środę, że spekulanci na rynku finansowym są odpowiedzialni za niestabilną cenę ropy naftowej, co uderza w branżę lotniczą.
W rozmowie z "Financial Times Deutschland" Wolfgang Mayrhuber powiedział, że "Giełdowi spekulanci mają teraz ogromny wpływ na nasze interesy".
Wezwał do zaostrzenia regulacji cen ropy stwierdzając, że zasada, według której podaż i popyt określają ceny surowców, nie ma już zastosowania.
Przed kryzysem cena baryłki ropy wynosiła średnio 147 dolarów. Potem gwałtownie spadała, a w ostatnich miesiącach zaczęła niespodziewanie rosnąć. W środę na rynkach azjatyckich cena skoczyła do 71 dolarów.
"Jeśli ceny nadal będą rosnąc, przyczyni się do zwiększania presji w naszej branży i utrudni osiągnięcie celów na 2009 r. - powiedział gazecie szef Lufthansy.
Optymizm inwestorów, cena ropy przebiła psychologiczną barierę
Ceny ropy rosną znacznie szybciej od przewidywań - w środę przed południem baryłka kosztowała na giełdach w Azji ponad 71 dolarów. To najwyższa cena surowca od ponad 7 miesięcy. Zdaniem analityków jest to związane z tym, że w najbliższych miesiącach najwięksi konsumenci ropy zwiększą liczbę zamówień.
O cenach ropy głośno było już na koniec wtorkowych notowań, gdy na nowojorskiej giełdzie cena ropy osiągnęła poziom 70,01 dolara za baryłkę. To pierwszy raz od 7 miesięcy, gdy ropa przebiła tą psychologiczną barierę. Tymczasem już w środę rano cena skoczyła jeszcze wyżej, osiągając poziom 71,09 dolara. Wzrosła też cena baryłki na londyńskiej giełdzie - w ciągu kilku dni baryłka zdrożała do 70,47 dolara.
- Te dane pokazują, że osiągnęliśmy już dno, jeśli chodzi od spadek zamówień i od tej pory cena surowca powinna już rosnąć - powiedział Tony Numan z tokijskiej Mitsubishi Corp.
Ceny ropy są już dwa razy wyższe niż rekordowo niski poziom 30 dolarów za baryłkę zanotowany pod koniec roku, jednak jej cena jest wciąż dwukrotnie niższa od rekordowego poziomu 147,.27 dolara, który odnotowano w lipcu ubiegłego roku. Wzrost cen jest spowodowany optymizmem wśród inwestorów, którzy oczekują szybkiego wyjścia światowej gospodarki z recesji, stąd planują systematycznie zwiększać liczbę zamówień.