Już pod koniec 2010 roku obok limuzyn 300C i terenowych jeepów taśmy produkcyjne amerykańskiego Chryslera opuści filigranowy
Fiat 500, europejski hit włoskiego koncernu (powstający dotąd w Tychach). Produkcja tego auta w
USA to jeden z podstawowych warunków sojuszu Fiata z
Chryslerem, który wszedł w życie w środę. O takim mariażu ćwierć wieku temu marzył Lee Iacocca, legendarny boss Chryslera, z pochodzenia Neapolitańczyk, ale jego marzenie spełniło się dopiero parę tygodni temu, dosłownie kilka godzin przed ogłoszeniem bankructwa przez Chryslera.
Teraz po sądowej sanacji większość majątku upadłego amerykańskiego koncernu przejmuje...
Chrysler - nowa spółka o starej nazwie i - co najważniejsze - nieobciążona długami. Choć Fiat objął 20 proc. jej udziałów, nie wydał na to ani grosza. Zamiast pieniędzy wniesie licencje na produkcję swoich aut i silników. 55 proc. udziałów Chryslera dostały związki zawodowe, pozostałe 10 proc. podzieliły między sobą rządy USA i Kanady, które na ratowanie koncernu przed bankructwem wydały w tym roku ponad 10 mld dol. Włosi kontroli nad Chryslerem nie dostaną, dopóki koncern nie spłaci rządowych pożyczek.
Drogę do mariażu Fiata z Chryslerem otworzyło ogłoszone w środę orzeczenie dziewięciu sędziów Sądów Najwyższego USA, którzy uchylili decyzję o zamrożeniu transakcji, którą dzień wcześniej podjęła Ruth Bader Ginsburg - sędzia Sądu Najwyższego USA, orzekająca samodzielnie w nagłych sprawach.
Sąd Najwyższy USA zajmował się skargą funduszy emerytalnych z Indiany, jakoby zostały pokrzywdzone w sądowej ugodzie o umorzeniu długów Chryslera. Dlaczego? Inwestorom finansowym - takim jak owe fundusze z Indiany - Chrysler zapłaci 2 mld dol. za obligacje o wartości 6,9 mld dol. Roszczenia związków zawodowych i rządów uregulowano w lepszych proporcjach, wbrew regule równości wobec prawa.
Fundusze z Indiany walczyły w gruncie rzeczy o zasady, bo w ich rękach było mniej niż 1 proc. długów Chryslera. Ich roszczeń nie poparły też wielkie amerykańskie banki, korzystające z rządowego wsparcia.
Sędziowie działali też pod presją apeli administracji Baracka Obamy, by nie blokować transakcji z Włochami. W specjalnym oświadczeniu Departament Sprawiedliwości USA przypomniał, że władze USA zobowiązały się utworzyć spółkę z
Fiatem do połowy czerwca. - Fiat może postawić nowe warunki, jeśli zostanie zwolniony z obowiązku wypełnienia uzgodnionej już umowy - stwierdził Departament Sprawiedliwości.
W opinii Sądu Najwyższego skarżący nie wykazali, że istnieją okoliczności usprawiedliwiające wstrzymanie transakcji z Fiatem. W osobnym orzeczeniu Sąd Najwyższy odrzucił skargę 800 dilerów Chryslera, którym w maju koncern wymówił umowy.
Biały Dom przyjął to z triumfem. - Cieszy nas sojusz Fiata z Chryslerem, bo być może pozwoli to odrodzić się Chryslerowi jako konkurencyjnej i wiarygodnej firmie.
To pierwszy w dziejach USA przypadek, by tak wielki koncern wznowił działalność już sześć tygodni po ogłoszeniu bankructwa. Dowodzi też, że taka błyskawiczna sanacja możliwa jest również w przypadku koncernu General Motors, który zbankrutował na początku czerwca.
Analitycy nie podzielają euforii polityków. - Na papierze wszystko wygląda dobrze, ale o sukcesie zdecydują oceny konsumentów. Nie wiadomo, czy nabywcy aut Chrysler, Dodge i Jeep, kupią auta projektowane przez inżynierów Fiata - powiedziała agencji AFP Rebecca Lindland, analityk firmy doradczej IHS Global Insight.