Biznes Ludzie Pieniądze

PKO ucieka przed problemami

Witold Gadomski
12.06.2009 , aktualizacja: 12.06.2009 20:45
A A A Drukuj
SERWISY


Zapowiedź przeznaczenia niemal całego ubiegłorocznego zysku PKO BP na dywidendę spotkała się ze zmasowaną krytyką mediów oraz instytucji regulacyjnych. "Wypłata dywidendy przez największy bank kontrolowany przez skarb państwa jest złym przykładem - raczej demotywującym niż mobilizującym sektor bankowy" - napisał w oficjalnym oświadczeniu Narodowy Bank Polski.

Komentarze w mediach podkreślają oczywisty fakt, że zabrany przez akcjonariuszy zysk obniży kapitały własne banku, a tym samym wpłynie na jego zdolność do rozwijania akcji kredytowej. Piszą, że dywidenda zasili budżet państwa - jakby było to czymś szkodliwym. Czy lepiej podnieść podatki?

Pomijają natomiast lub uznają za nieistotną drugą część proponowanej operacji, mianowicie podniesienie kapitału banku przez emisję nowych akcji. Dziś kapitał akcyjny banku składa się z 1 miliarda akcji, których ponad 50 proc. należy do skarbu państwa. W wyniku nowej emisji zwiększy się liczba akcji. Nowe akcje zostaną kupione przez dotychczasowych posiadaczy, proporcjonalnie do już posiadanych. Nie wiemy jeszcze, po jakiej cenie nowe akcje będą sprzedawane, ani jaka ich liczba zostanie wyemitowana. Wiadomo natomiast, że akcjonariusze wniosą łącznie 5 mld zł. Kupią akcje po cenie niższej niż aktualny kurs rynkowy. Jeżeli nie będą chcieli ich kupić, będą mogli sprzedać na giełdzie prawa poboru, czyli prawa do zakupu akcji. Jeżeli wszyscy dotychczasowi akcjonariusze kupią nowe akcje, struktura właścicielska pozostanie niezmieniona. Jeżeli część z nich sprzeda prawa poboru akcji, mogą pojawić się nowi właściciele, a dotychczasowi zainkasują pieniądze. Czy skarb państwa obejmie nowe akcje, czy sprzeda prawa poboru, to sprawa dalsza. Przesądzanie przez NBP, że państwo utraci nad bankiem kontrolę, jest co najmniej przedwczesne.

Bank zamierza wypłacić akcjonariuszom 2,88 mld zł, a podnieść kapitał o 5 mld zł. Prosta arytmetyka wskazuje więc na to, że operacja podniesie, a nie obniży kapitały banku. NBP twierdzi, że "planowana rekordowa emisja akcji jest działaniem nieracjonalnym i jako takie zostało negatywnie odebrane przez rynek". Stwierdzenie to wymagałoby co najmniej uzasadnienia, którego NBP nie podaje.

Czy rynek źle ocenił zapowiedź wypłaty dywidendy i emisji akcji? Notowania akcji PKO BP po ogłoszeniu informacji o wypłacie dywidendy i emisji nowego kapitału przez 2 dni spadały, po czym zaczęły ponownie rosnąć. Ponieważ akcjonariusze otrzymają prawie 3 mld zł dywidendy, zyskają, a nie stracą.

Pojawiły się komentarze, że wprawdzie 5 - 2,88 to więcej niż 0, a więc per saldo kapitał banku wzrośnie, a nie spadnie, ale jednocześnie komentatorzy sugerują, że jeszcze bardziej kapitał wzrósłby, gdyby emisję nowych akcji przeprowadzono, ale bez wypłaty dywidendy. Tyle że te dwie operacje: dywidenda plus emisja - są ze sobą ściśle związane i trudno je oddzielić. W ostatnich miesiącach kilka dużych banków zagranicznych przeprowadziło podobne operacje. Santander wypłacił 4,8 mld euro dywidendy, a jednocześnie podniósł kapitał akcyjny o 7,2 mld euro. HSBC wypłaciło 7,7 mld dolarów dywidendy i wyemitowało akcje za 19,2 mld dolarów. Bez "marchewki" w postaci dywidend, akcjonariusze nie mieliby powodów podnosić kapitałów. Notowania tych banków również na początku spadły, po czym zaczęły rosnąć.

Czy istnieje ryzyko, że operacja się nie powiedzie? Jest bliskie zera. Banki inwestycyjne uważają ją za całkowicie bezpieczną i nie ma problemu ze znalezieniem gwaranta, który operację ubezpieczy. Taki gwarant (zwany underwritterem) zobowiązuje się kupić wszystkie niesprzedane akcje, jeżeli popyt na nie okaże się niewystarczający. Zdaniem banków inwestycyjnych w tym wypadku zapewne nie będzie takiej potrzeby.

Pewnym problemem będzie czas. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, 30 czerwca WZA podejmie obie decyzje - o wypłacie dywidendy i emisji akcji. Wypłata dywidendy spowoduje, że z banku wypłynie do akcjonariuszy około 3 mld zł. Tym samym spadnie wskaźnik wypłacalności banku (czyli stosunek kapitału do akcji kredytowej) z

11,6 do ok. 9 proc. Pozostanie na poziomie wyższym od wymaganego przez nadzór bankowy 8 proc., choć oczywiście trwałe obniżenie współczynnika wypłacalności byłoby rzeczą niewskazaną. Tyle że już na jesieni zostanie przeprowadzona nowa emisja, a tym samym kapitał banku i współczynnik wypłacalności wzrośnie. Twierdzenie NBP, że przez tych parę miesięcy zagrożona będzie akcja kredytowa banku, jest niepoważne.

Co więcej - w przyszłym roku wiele banków będzie miało problem z niskimi kapitałami, gdyż tegoroczne zyski będą niskie. PKO BP ucieka przed tym problemem.

Największym jednak walorem operacji może być odblokowanie rynku kapitałowego, czego nie dałoby się zrobić bez wypłaty dywidendy, dzięki której operacja sprzedaży nowych akcji w ogóle będzie możliwa. Polska gospodarka pozytywnie różni się od reszty Europy pogrążonej w głębokiej recesji. Gdy jesienią uda się duża emisja akcji (tak znacznego podniesienia kapitału nie było jeszcze na warszawskim parkiecie), będzie to dodatkowym sygnałem, że rynek w Polsce najgorsze ma już za sobą. Warto trzymać za to kciuki!



O dywidendzie w PKO



Wicepremier Waldemar Pawlak:

- Będę przekonywał pana premiera, by nie akceptował wypłaty dywidendy. Jeżeli w banku zostaje 3 mld zł, to może on udzielić kredytów na blisko 30 mld zł.



Prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek.

- Wypłata dywidendy przez PKO BP obniży jego wypłacalność i dodatkowo zmniejszy skłonność do udzielania kredytów. To byłoby niezgodne z interesem gospodarczym kraju





Maciej Samcik, "Gazeta Wyborcza":

Oddając akcjonariuszom cały zysk, największy polski bank zmniejszy możliwości udzielania kredytów. A rząd zapowiadał, że PKO, pożyczając firmom i osobom prywatnym, będzie pomagał w ratowaniu gospodarki przed kredytową suszą.



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów