Większość Amerykanów prawdopodobnie nawet nie zauważyła, że w piątek zdarzyło się coś, co Michael Copps, szef amerykańskiej Komisji Łączności (FCC), określa jako największą zmianę w historii telewizji. - Nawet większą niż przejście z telewizji czarno-białej na kolor - mówił Copps podczas środowej konferencji, dwa dni przed ogólnokrajowym przejściem z telewizji analogowej na cyfrową.
Większość nie zauważyła, bo problem z przejściem na cyfrowy sygnał to zmartwienie wyłącznie tych osób, które sygnał telewizyjny odbierają zwykłą anteną i mają telewizor nieprzystosowany do telewizji cyfrowej. Po wyłączeniu analogowych nadajników bez dodatkowej
przystawki taki odbiornik zamilknie na dobre. A trzeba pamiętać, że część kanałów zmieni też swoje pozycje - widzowie muszą więc na nowo je wyszukać.
- To D-day - mówi Stan Statham, szef telewizyjnych nadawców z Kalifornii. - Wszyscy Amerykanie dostaną lepszy, cyfrowy obraz i dźwięk. Nie ma powodu, by dalej to odwlekać.
Część stacji wyłączyła swoje nadajniki już w piątek rano, razem z porannymi wiadomościami. Inne czekały do północy. Te, które zdecydowały się na poranny wariant, już przekonały się, że mimo szeroko zakrojonej kampanii rządowej część widzów wyłączenie telewizji kompletnie zaskoczyło. Np. należąca do CBS stacja WAFB wyłączyła analogowe nadajniki o 7 rano, by już godzinę później na mikroblogu
Twitter napisać: "Infolinia oszalała". "Wierzcie lub nie, wiele osób twierdzi, że nic nie wiedziało o przejściu z analogowej telewizji na cyfrową" - pisali przedstawicieli stacji.
Jak szacowała firma badawcza Nielsen, w podobnej sytuacji w piątek mogło być nawet ok. 2,8 mln gospodarstw, czyli 2,5 proc. wszystkich widzów w Stanach Zjednoczonych. Było tak mimo intensywnej kampanii i opóźnienia wyłączenia nadajników o cztery miesiące - na początku roku prawie 6 mln gospodarstw nic nie wiedziało o zmianie, a przy testach okazywało się, że ludzie nie potrafią poprawnie podłączyć dekodera ani odpowiednio ustawić anteny.
W Europie analogowe nadajniki wyłączono już w pięciu krajach: Finlandii, Holandii, Luksemburgu, Niemczech i Szwecji. W przyszłym roku dołączy do nich kolejne sześć, m.in.
Austria, Dania i
Malta.
Polska planuje ten ruch na połowę 2013 r.