Biznes Ludzie Pieniądze

Afrykanie przejmują polski internet

Tomasz Grynkiewicz
14.06.2009 , aktualizacja: 15.06.2009 08:15
A A A Drukuj
Naspers - południowoafrykański koncern, który swoją potęgę zbudował na prasie i odgrywał dwuznaczną rolę w czasach apartheidu, połyka dziś polski internet.
Witryna internetowa koncernu Naspers
Witryna internetowa koncernu Naspers
Witryna internetowa koncernu Naspers
"Kiedyś wszyscy zastanawiali się, jaki to internet muszą mieć w Afryce. A teraz mamy afrykański internet w Polsce" - dowcipkował na swoim mikroblogu Michał Brański, współzałożyciel o2.pl, chwilę po tym, jak południowoafrykański koncern Naspers ogłosił wezwanie na akcje Bankier.pl.

Naspers za jedną akcję spółki proponuje 8,7 zł, o 63 grosze więcej niż na wtorkowym zamknięciu, tym samym wyceniając Bankiera na niespełna 63 mln zł. Na razie swoje udziały - 18,4 proc. - odsprzedał Naspersowi fundusz inwestycyjny MCI Management.

Jeśli wykup się powiedzie, Bankier będzie trzecim nabytkiem Naspersa w polskim internecie.

Dwa lata temu koncern z RPA w podobny sposób przejął kontrolę nad Gadu-Gadu, najpopularniejszym komunikatorem internetowym, wykładając ponad 150 mln dol. Rok później w jego ręce trafił serwis aukcyjny Allegro. Za notowaną na londyńskiej giełdzie spółkę Tradus, której okrętem flagowym było właśnie polskie Allegro, Naspers dał prawie miliard funtów. Do dziś pozostaje to największą transakcją w - sięgającej początków zeszłego stulecia - historii koncernu.

Skąd wziął się Naspers?

Gdyby na kontynencie afrykańskim szukać odpowiednika News Corp., medialnego kolosa należącego do Ruperta Murdocha, w grę wchodziłby jedynie Naspers. Spółka pojawiła się na rynku 12 maja 1915 r. pod szyldem De Nasionale Pers, co w języku afrikaans oznacza "prasę narodową". Z początku wydawała jedynie dziennik "De Burger" ("Obywatel"), ale już rok później pojawił się pierwszy numer magazynu "De Huisgenoot". Dziś cały segment prasowy, drukarnie oraz wydawnictwo książkowe Naspers skupia pod parasolem Media24. Do tego dochodzą inwestycje zagraniczne - np. 30 proc. udziałów w spółce Abril, największym wydawcy magazynów w Brazylii.

Swoje korzenie w mediach drukowanych ma też postać numer jeden w Naspersie - Ton Vosloo. 72-letni menedżer koncern poznał od podszewki - najpierw jako lokalny reporter, potem twórca brukowca "Rapport", a w końcu redaktor naczelny dziennika "Beeld". W 1983 r. został dyrektorem zarządzającym Naspersa, dziś jest już "tylko" prezesem zarządu. Kilka lat temu na stanowiska dyrektora zastąpił go Koos Bekker.

W połowie lat 80. koncern wszedł na rynek mediów elektronicznych jako jeden z właścicieli płatnej telewizji M-Net, dziś ma w niej i w powstałej z niej spółce MultiChoice pakiet kontrolny.

W 1994 r. Nasionale Pers trafia na giełdę w Johannesburgu, cztery lata później zmienia nazwę na Naspers. W międzyczasie w portfolio koncernu pojawiają się pierwsze spółki związane z internetem - operator M-Web Holdings i serwis do prowadzenia blogów.

Dziś media drukowane odgrywają coraz mniejszą rolę w imperium Naspersa. Pod koniec zeszłego roku spółka poinformowała, że zwolni 10-20 proc. pracowników Media24. Powód? Spadające wpływy z reklamy i coraz niższa sprzedaż egzemplarzowa. W 2007 r. przychody z reklamy rosły w dwucyfrowym tempie, w 2008 r. - tylko o 3 proc.

Prawdziwą dojną krową Naspersa jest telewizja - należący do koncernu MultiChoice wciąż cieszy się praktycznie pozycją monopolisty, bo konkurenci, którzy mogliby mu zagrozić, wciąż odraczają start (trzej nowi gracze mają w końcu ruszyć w tym miesiącu). Z tego segmentu Naspers czerpie ponad połowę wszystkich wpływów - w ostatnim półroczu cały koncern miał 12,6 mld randów (czyli ok. 1,5 mld dol.) przychodów, z czego prawie 7 mld (900 mln dol.) zapewniła telewizja, notując solidny wzrost na poziomie 28 proc.

Na drugą nogę Naspersa wyrasta internet. Spółka - m.in. dzięki przejęciu Tradusa - podwoiła swój wynik z 2007 r., notując 1,8 mld randów przychodów (225 mln dol.) i 113 mln randów zysku (14 mln dol.).

Tę strategię dobrze oceniają analitycy. W tym roku Naspers, razem z szesnastoma innymi spółkami z RPA, trafił do zestawienia "Forbesa" - magazyn sporządził listę 2 tys. firm, które są dobrze przygotowane na to, by wiele ugrać, gdy tylko gospodarka znów dźwignie się z recesji. Na pierwszym miejscu listy znalazł się General Electric, Naspers był 1240.

Kupują na przecenie

- Recesja to dobry czas na ekspansję, a my jesteśmy zainteresowani wschodzącymi rynkami - powtarza w wywiadach Bekker. Spółka ma na inwestycje ponad 5 mld randów (625 mln dol.), a celownik ustawiony na Azję, Europę Wschodnią i Środkową, Brazylię oraz Indie.

- Wyceny spółek medialnych były wcześniej mocno zawyżone. Teraz mamy szansę, by wejść na te rynki mniejszym kosztem - mówi Bekker. Tak było w Indiach, gdzie Naspers szykował się do kilku przejęć. - Teraz, gdy temperatura na rynkach i wyceny wyraźnie spadły, może uda się sfinalizować jedną czy dwie transakcje - mówi Bekker.

To podobna sytuacja jak z Bankierem - według nieoficjalnych informacji spółkę wyceniano na nawet 130 mln zł. A Naspers proponuje o połowę mniej - niespełna 63 mln zł.

Koncern wyraźnie przyspiesza tempo - już w 2001 r. zainwestował w Chinach i dziś ma tam 35 proc. spółki Tencent, właściciela popularnego w Państwie Środka komunikatora QQ. Ale na następną dużą transakcję w internecie Naspers czekał aż sześć lat. Tuż przed przejęciem Gadu-Gadu, kupił za 165 mln dol. 30 proc. udziałów w rosyjskim serwisie Mail.ru (kilka miesięcy temu zwiększył swój udział do 43 proc.). A trzy miesiące przed ogłoszeniem wezwania na Bankiera.pl, wydał 22,5 mln euro na kontrolny pakiet w węgierskim serwisie aukcyjnym Teszvesz.hu.

Nie udało się za to wejście na rynek mobilnej telewizji w Niemczech - choć konsorcjum, do którego przystąpił Naspers, miało już przyznaną licencję, koncern wycofał się z projektu, tracąc kilkaset milionów randów.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy