Biznes Ludzie Pieniądze

Bankowe cuda - jak poprawić finanse, wypłacając dywidendę

Maciej Samcik
14.06.2009 , aktualizacja: 14.06.2009 20:49
A A A Drukuj
W sprawie awantury o dywidendę w PKO BP pluralizm poglądów zawitał też do "Wyborczej". Ja dwukrotnie ostro krytykowałem wypłacenie wielkiej dywidendy skarbowi państwa, Witold Gadomski wsparł pomysł prezesa PKO: trzymiliardowa dywidenda podratuje budżet państwa, a emisja nowych akcji przez bank zasypie powstałą dziurę w jego kapitałach.

Fot. Sławomir Kamiński / AG
Gadomski krytykuje obawy, że wypłata dywidendy obniży zdolność banku do udzielania kredytów. Ironizuje: "Media piszą, że dywidenda zasili budżet państwa - jakby było to czymś szkodliwym. Czy lepiej podnieść podatki?".

Oczywiście nie uważam dywidendy za coś z definicji szkodliwego. Udział w zyskach spółki należy się akcjonariuszom jak psu zupa. Ale nadal mam wątpliwości, czy zabrane z banku miliardy nie zaszkodzą mu w przyszłości. Czy będzie w stanie walczyć o palmę pierwszeństwa z należącym do Włochów Pekao? Czy będzie go stać na kupowanie innych banków za granicą?

Prof. Jerzy Osiatyński też krytykuje nieszczęsną dywidendę: "Jeśli ktoś żyje ze sprzedaży jaj, to nie powinien zabijać kury". Nie twierdzę, że kura została już zabita. Zwracam tylko uwagę, że PKO BP nigdy nie wypłacał tak gigantycznej dywidendy, a żyjemy w czasach, gdy może potrzebować więcej kapitału niż zwykle.

Może się on przydać PKO BP - czego mu nie życzę - także do pokrywanie strat z psującego się portfela starych kredytów.

Ten kapitał jest - powtórzę - potrzebny polskiej gospodarce, bo PKO BP obok BGK miał być główną bronią rządu w walce z kredytową suszą. PKO BP miał bezpośrednio ożywiać gospodarkę kredytami i swoim przykładem zachęcać do tego inne banki. Chyba że Witold Gadomski, znany z liberalnych poglądów, uważa, że państwo nie powinno ingerować w kredytowanie gospodarki przez banki: niech padnie, co musi paść, bo to zdrowe dla gospodarki. Tylko to trzeba by jasno powiedzieć.

Pisze Gadomski, że "komentatorzy pomijają drugą część proponowanej operacji - podniesienie kapitału banku przez emisję nowych akcji".

I podpiera się przykładami: „Kilka dużych banków przeprowadziło ostatnio podobne operacje. Santander wypłacił 4,8 mld euro dywidendy, a jednocześnie podniósł kapitał akcyjny o 7,2 mld euro. HSBC wypłaciło 7,7 mld dol. dywidendy i wyemitowało akcje za 19,2 mld dol. Bez » marchewki «w postaci dywidend akcjonariusze nie mieliby powodów podnosić kapitałów. Notowania tych banków również na początku spadły, po czym zaczęły rosnąć”.

Tak, są takie przykłady, dodałbym jeszcze skandynawską Nordeę. Ale czy to tworzy standard rynkowy? Klasyczne podejście do dywidendy i kapitałów jest inne. Zakłada, że jeśli bank potrzebuje kapitału, to zostawia sobie zysk, a akcjonariusze wykupują nowe akcje. Jeśli zaś nie potrzebuje kapitału - wypłaca dywidendę.

Chciałbym więc zapytać szefa PKO: czy jego bank potrzebuje kapitału, czy nie? Jeśli potrzebuje, to proszę o jasne uzasadnienie, czemu wypłaca dywidendę. Bo teza o tragicznym stanie budżetu państwa - gdyby miało o to chodzić - pozostaje w sferze domysłów dziennikarzy.

A "marchewka" w postaci dywidendy, która ma zachęcić akcjonariuszy do podnoszenia kapitału? Też mi to do sytuacji PKO BP nie pasuje.

Co najwyżej może chodzić o budżetowy trik: dywidenda załata deficyt, a kupi się akcje z innej kieszeni, np. BGK. Ale tak czy inaczej bilans wyjdzie na zero lub minus. A inni potencjalni akcjonariusze marchewki nie potrzebują, bo PKO BP jest w lepszej sytuacji niż większość zagranicznych banków.

Jeśli bank potrzebowałby więcej kapitału, to wystarczyłoby, że zarząd przedstawi spójny plan przeznaczenia nowych pieniędzy i spółka zbierze je z rynku.

"Czy rynek źle ocenił zapowiedź wypłaty dywidendy i emisji akcji?" - pyta Gadomski. I odpowiada: "Notowania akcji PKO BP przez dwa dni spadały, po czym zaczęły ponownie rosnąć. Ponieważ akcjonariusze otrzymają prawie 3 mld zł dywidendy, zyskają, a nie stracą".

Cóż, może w długiej perspektywie akcjonariusze zyskają. Ale na razie tracą. Od poniedziałku do piątku kurs PKO BP spadł z 27,2 zł do 26,2 zł, czyli o 4 proc., a indeks WIG20 wzrósł z 2002 pkt do 2040, czyli o 2 proc. Na razie rynek ocenia zmiany w PKO BP na "minus sześć".

Jeśli, nie daj Boże, tak będzie dalej, akcjonariusze poniosą straty. Na razie z dywidendy dostaną po 2,88 zł, ale każda akcja banku jest warta o 1 zł mniej niż tydzień temu.

Pisze Gadomski: "Oczywiście trwałe obniżenie współczynnika wypłacalności byłoby rzeczą niewskazaną. Tyle że już na jesieni zostanie przeprowadzona nowa emisja, a tym samym kapitał banku i współczynnik wypłacalności wzrośnie. Twierdzenie NBP, że przez tych parę miesięcy zagrożona będzie akcja kredytowa banku, jest niepoważne ".

Gadomski wciąż konfrontuje plan prezesa Jerzego Pruskiego z krytyką, którą podniósł prezes NBP, często przez nas krytykowany. Ale ani słowem nie wspomina, że identyczne z NBP zdanie ma Komisja Nadzoru Finansowego kierowana przez Stanisława Kluzę. A jej chyba nie można oskarżyć o brak kompetencji.

Zresztą nawet prezes PKO BP - zaklinając się, że mimo wypłaty dywidendy aktywność kredytowa PKO BP nie ucierpi - obiecuje, że nowy kapitał przełoży się na nowe kredyty dopiero w 2010 r. Gadomski lekceważy te "parę miesięcy".

A ja się niepokoję. Skoro banki już odmawiają firmom nawet kredytów obrotowych, te "parę miesięcy" może mieć znaczenie. Poziom kredytowania firm przez banki w tym okresie może określić długość wychodzenia Polski z kryzysu.

Pisze Gadomski, że "największym walorem operacji może być odblokowanie rynku kapitałowego, czego nie dałoby się zrobić bez wypłaty dywidendy, dzięki której operacja sprzedaży nowych akcji w ogóle będzie możliwa. (...) Gdy jesienią uda się duża emisja akcji (tak znacznego podniesienia kapitału nie było jeszcze na warszawskim parkiecie), będzie to dodatkowym sygnałem, że rynek w Polsce najgorsze ma już za sobą".

W pełni się zgadzam, że sprzedaż dużej emisji akcji byłaby manifestacją dobrej kondycji giełdy i całej gospodarki. Ale nie rozumiem, dlaczego ta wielka, zakończona sukcesem emisja byłaby niemożliwa bez wypłaty dywidendy.

Czy nie jest przypadkiem odwrotnie?

PS A jeżeli budżet jest w stanie katastrofy? To otwiera inną dyskusję: czy brać dywidendę, czy zwiększać deficyt?

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów